News Ticker

Zapiski z tygodnia


W zasadzie niedziela dwudziestego trzeciego czerwca zalicza się jeszcze do tygodnia poprzedniego, ale ponieważ wydarzenia tego nie opisałam, równie dobrze mogę zrobić to teraz.
W tamtą niedzielę bardzo uroczyście otwarto tunel na Wisłostradzie. Tunel ów niby miał być otwarty dwa miesiące po zamknięciu, ale ośmiomiesięczne opóźnienie, a cóż to wielkiego. Przecież, jak sama pani Prezydent powiedziała, dzięki objazdowi mogliśmy podziwiać piękne widoki, więc w sumie to nawet dobrze, że to trochę dłużej trwało, prawda? No właśnie, malkontenci.
Tunel otwarto o godzinie 10.00, było przecinanie wstęgi, przemowy, media – pełna pompa.
Pompa to dobre określenie, bo za kilka godzin rzeczywiście na to miejsce musiały przyjechać wozy z pompami i usuwać wodę. Ulewny deszcz sprawił, że ze studzienek wylała się woda i tunel znów zalało. W sprawie pecha pani prezydent TVN zasięgnął porady ekspertów, mianowicie wróżki odczyniającej uroki. Jej zdaniem, ktoś rzucił klątwę na panią Prezydent i stąd ta cała seria niefortunnych zdarzeń. Co za szczęście, że są wahadełka, kadzidełka i inne szklane kule, urok został oficjalnie, w świetle kamer zdjęty. Warszawa odetchnęła z ulgą.

Tymczasem przenieśmy się do Wrocławia, gdzie we wtorek miał odbyć się wykład profesora Baumana. Wykład został zakłócony przez grupę ludzi wykrzykujących antykomunistyczne hasła. Cały incydent bardzo wzburzył wielu naszych publicystów. Ich zdaniem zachowanie zakłócających wykład osób było skandaliczne, a wręcz faszystowskie.
Zresztą, wielu piszących wcale nie owijało w bawełnę, wprost pisano o brunatnej sile. Natomiast minister edukacji Barbara Kudrycka przeprosiła wręcz za to zdarzenie. Oczywiście, nic niestosownego nie zauważono w zapraszaniu na Uniwersytet Wrocławski człowieka, który należał do KBW oraz nigdy zdecydowanie nie odciął się od swojej przeszłości, a wręcz zdarzało się, że z dumą się do niej przyznawał. Bycie autorytetem naukowym zmazuje przecież przeszłe winy.
Ciekawa jest też swego rodzaju schizofrenia zaprezentowana przez prezydenta Wrocławia, Rafała Dutkiewicza. W ciągu kilku zaledwie dni udało mu się otworzyć we Wrocławiu Rondo im Żołnierzy Wyklętych i zostać promotorem wykładu, który wygłosić miał człowiek, który niegdyś brał udział w nagonce na nich. Takie rzeczy to tylko chyba w naszym kraju.

We wtorek miała też miejsce seria (fałszywych na szczęście) alarmów bombowych. W kilku polskich miastach ewakuowano wiele budynków użyteczności publicznej. Zatrzymano dwóch podejrzanych, których następnie jednak wypuszczono do domu, z braku dowodów. Czy już czujecie się Państwo bezpieczniej?
Swoją drogą, bardzo dobitnie o kondycji naszego państwa i zaufaniu do jego instytucji świadczyły komentarze pojawiające się w sieci. Wiele z nich, na poły żartobliwie, sugerowało, że cała akcja to prowokacja albo przykrywka, operacja mająca na celu pokazanie naszych nieustraszonych służb w działaniu lub dostarczenie pretekstu do intensywniejszej kontroli nad społeczeństwem.
Nie musi być to prawdą, ale widać jak na dłoni – wielu Polaków po prostu naszemu państwu nie ufa i traktuje jak wroga.

Minął już rok z kawałkiem odkąd podwyższono wiek emerytalny.
Dzisiejsi dwudziesto- i trzydziesto latkowie, ci, którzy mają to szczęście i pracują na umowę o pracę lub prowadzą własną działalność przyznają otwarcie, że przekazując co miesiąc ( czy to widząc na wydruku z pensją, czy to wykonując przelew )pieniądze na ubezpieczenie społeczne czują się jakby po prostu brali do ręki plik banknotów i palili go. Tych pieniędzy nigdy już nie zobaczą, a o emeryturze mogą po prostu zapomnieć. I nie pomoże tu nic podwyższanie wieku emerytalnego, ani inne tego typu działania, bo po prostu – system w obecnej postaci wyczerpał się.
Oczywiście, minister finansów podwyższając wiek emerytalny i zrównując go dla kobiet i mężczyzn tłumaczył to koniecznością dla utrzymania obecnego systemu. Tak czy inaczej – sam Jan Vincent Rostowski o emeryturę się nie martwi. Przez wiele lat pracował bowiem w Wielkiej Brytanii, więc uzyskał prawa do świadczenia, które zresztą pobiera.

Najbardziej dobitnym i najbardziej obiektywnym – bo liczby nie kłamią – podsumowaniem rządów PO-PSL jest chyba raport NIK. Finansowa skala nieprawidłowości w roku 2012 wyniosła 18.7 mld złotych. Tak dużych strat przy wydawaniu publicznych pieniędzy – czyli pieniędzy podatnika, czyli naszych pieniędzy- NIK nie odnotował dotąd nigdy. Tymczasem widać pewną inicjatywę po stronie PO – partia Donalda Tuska wyraźnie dąży do tego, by stanowisko prezesa Najwyższej Izby Kontroli przejął były minister sprawiedliwości, poseł Kwiatkowski. Interesujące, prawda?
Jak to mówią- przypadek? Wątpię!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*