News Ticker

Wymarsz Kadrówki

???????????????????????????????100 lat temu spełnił się polski sen o „wojnie powszechnej” i konflikcie zbrojnym pomiędzy zaborcami naszego kraju. Wojna zbliżała się powoli, choć nieubłaganie od początku XX w. Zjednoczenie Włoch (1861 r.) i zjednoczenie Niemiec (1871 r.) naruszyło równowagę sił w XIX wiecznej Europie. Jeszcze w 1873 r. sojusz trzech cesarzy – Austrii, Rosji i Prus podtrzymał dawne status quo Starego Kontynentu i zobowiązał jego sygnatariuszy do wspólnego działania przeciwko ruchom rewolucyjnym na terenie ich krajów.

Nowe stulecie, po okresie wielu XIX wiecznych wojen i powstań, zdawało się stwarzać warunki do wreszcie pokojowej, choć pozbawionej zasad poszanowania wzajemnych wolności, egzystencji istniejących państw. Rozwój nauki i techniki również gwarantował nową jakość życia w rozpoczynającym się stuleciu.

W 1901 r. został zbudowany pierwszy, działający na dużą odległość nadajnik radiowy, rok później skonstruowano faks (A. Korn). W tym samym roku R. Bosch i G. Honold zbudowali świecę zapłonową, jeden z głównych elementów układu zapłonowego silnika spalinowego o zapłonie iskrowym. W 1903 r. bracia Wright stworzyli pierwszy samolot napędzany silnikiem spalinowym, a w następnym roku J. A. Fleming zbudował prototypową diodę próżniową. W 1907 r. powstał, wręcz futurystyczny, pierwszy śmigłowiec (L. Breguet), a w 1908 r. amerykańska firma Hoover wprowadziła na swój krajowy rynek odkurzacz elektryczny. Rok 1911 to początki telewizji. W 1913 r. szwedzki inżynier, G. Sundback skonstruował używany do dziś, metalowy zamek elektryczny. Powstały wtedy również dwa epokowe odkrycia : J. Langmuir skonstruował nowoczesną żarówkę, oraz wprowadzono do fabryk pierwszą taśmę produkcyjną, czyli opracowany zespół stanowisk roboczych, ustawiony według kolejności operacji procesu technologicznego. Był to milowy krok w usprawnieniu wytwarzania wszelkich złożonych produktów.

Wraz z nastaniem, zdawałoby się nowoczesnego i wolnego od prymitywnych wojen XX wieku, naszym kontynentem zaczęły wstrząsać coraz to liczniejsze, konflikty etniczne, oraz tarcia pomiędzy mocarstwami : Rosją, Francją, Wielką Brytanię i rosnącą w siłę Serbią z jednej strony, a Austro – Węgrami, Prusami i Turcją, z drugiej. Po latach okaże się, że mocarstwa rozpoczynające wojnę osiągnęły zamierzone przez siebie cele za ceną zupełnie niewspółmierną do tego, co same planowały. Co prawda Francja odzyskała Alzację i Lotaryngię, Włochy z powrotem opanowały Górny Trydent Adygę i Triest, ale nawet w najczarniejszych scenariuszach nie zakładały, że zdobycze te pochłoną po ich stronie tyle ofiar, strat materialnych i lat pełnych wyrzeczeń. Natomiast wielkie mocarstwa wyznaczające sobie dużo ambitniejsze cele : Niemcy – międzynarodową hegemonię, Rosja – zdobycie Konstantynopola, a Austro – Węgry – utrzymanie w dawnych granicach swego wielonarodowego imperium, w ogóle nie zrealizowały tych zamierzeń. Przegrały Wielką Wojnę, rozpadając się na wiele nowych państw (Rosja, Austro – Węgry) lub, jak w przypadku Prus stając się zdemilitaryzowanym i okrojonym ze swoich terytoriów, już całkiem nie mocarstwowym krajem. Przywódcy wielkich potęg uważający, że światowy konflikt zbrojny wewnętrznie skonsoliduje ich państwa i zapobiegnie ewentualnym ruchom rewolucyjno – niepodległościowym osiągnęli efekt dokładnie odwrotny od zamierzonego. Wojna, którą sami wywołali pogrzebała pod swoimi gruzami ich rządy i całe panujące dynastie.

Do zabójstwa w dniu 28 czerwca 1914 r. arcyksięcia Ferdynanda i arcyksiężnej Zofii, następców tronu Austro – Węgier, podczas publicznych obchodów rocznicy ich ślubu, tak naprawdę nie powinno w ogóle dojść. Pomimo tego, że serbsko – chorwackie ugrupowanie terrorystyczne, które chciało przeprowadzić to zabójstwo, przygotowało się do niego bardzo starannie, niewiele brakowało, żeby para następców tronu wyszła cało z opresji. Pierwsza próba zamachu na trasie przejazdu książęcego auta nie powiodła się, bo granat rzucony przez pierwszego spiskowca odbił się od płóciennego dachu samochodu arcyksięcia i eksplodując za nim, zniszczył następny pojazd ze świty Ferdynanda. Drugi zamachowiec stojący przy trasie przejazdu zrezygnował ze strzału, żeby nie zranić znajdujących się w pobliżu, postronnych osób. Dopiero kolejny nacjonalista, Gawriło Princip, wracając już do domu po nieudanym spisku, przypadkiem zauważył przejeżdżający blisko niego samochód następcy tronu. Oddał do jadącego auta dwa strzały z pistoletu, oba zadziwiająco celne. Pierwszy trafił w podbrzusze arcyksiężną Zofię, a druga kula przestrzeliła tchawicę i tętnicę szyjną arcyksięcia Ferdynanda. Oba postrzały były śmiertelne.

Na skutek tego zamachu wydarzenia potoczyły się już w błyskawicznym tempie. 28 lipca Austro – Węgry wypowiedziały wojnę Serbii. 1 sierpnia Prusy wypowiedziały wojnę Rosji, 3 sierpnia – Francji. Tego samego dnia Austro – Węgry ogłosiły wojnę z Rosją. Ten ostatni fakt był kluczowy dla początków tworzenia się pierwszych, legalnych w XX wieku oddziałów Wojska Polskiego.

Polskie organizacje niepodległościowe, liczące na wybuch światowego konfliktu, rozpoczęły swoją jawną działalność na terenie zaboru austro – węgierskiego, korzystając z liberalnych przepisów panujących na terenie Cesarstwa Franciszka Józefa. Na terenach okupowanych przez Prusy i Rosję powołanie do życia takich organizacji było w ogóle nie do pomyślenia. Korzystając z rozporządzenia Ministerstwa Obrony Krajowej o „popieraniu strzelectwa dobrowolnego”, w 1910 r. zostały utworzone dwie organizacje : Związek Strzelecki we Lwowie i Towarzystwo „Strzelec” w Krakowie. Tuż przed wybuchem I wojny światowej, Związek Strzelecki liczył 6449 elementarnie przeszkolonych strzelców. W tym samym Lwowie, w 1911 r., staraniem Organizacji Młodzieży Niepodległościowej „Zarzewie” zostały powołane do życia Polskie Drużyny Strzeleckie. W lipcu 1914 r. w Galicji działało już 127 takich drużyn, skupiających w swoich szeregach 6 000 członków.

29 i 30 lipca 1914 r. Józef Piłsudski zarządził częściową mobilizację strzelców. W następnym dniu podporządkował sobie Drużyny Strzeleckie. 2 sierpnia, za zgodą władz austriackich rozpoczął mobilizację wszystkich galicyjskich drużyn para wojskowych.

3 sierpnia 1914 r., około godziny 18-tej w krakowskich Oleandrach ze Strzelców i Drużyniaków utworzono Pierwszą Kompanię Kadrową. Był to pierwszy podczas I wojny światowej proces zjednoczeniowy polskich organizacji niepodległościowych. Samo scalenie dwóch najliczniejszych związków paramilitarnych miało duże znaczenie symboliczne.

Po południu do koszar „Strzelca” przybył oddział Drużyniaków złożony z uczestników Szkoły Letniej Drużyn w Nowym Sączu. Ustawiono naprzeciwko siebie siedemdziesięciu wyczytanych Strzelców i tylu samo członków Drużyn Strzeleckich. Komendant J. Piłsudski przemówił do ustawionych szeregów, że od dziś nie ma już dwóch różnych organizacji, a jest jedno Wojsko Polskie. Na znak zjednoczenia komendant Piłsudski odpiął swojego orzełka z czapki i wymienił go na „blachę drużyniacką” z dowódcą oddziału Drużyniaków obywatelem Bukackim ( Stanisławem Burhardtem, późniejszym generałem w II RP). Pozostali członkowie obu organizacji również powymieniali się czapkowymi godłami. Ciągle wzajemnie skłócający się Polacy, na progu Wielkiej Wojny potrafili połączyć swoje siły w myśl, wydawałoby się wtedy, straceńczej idei odzyskania niepodległości. Był to pomysł tym bardziej mało realny, że Polska znajdowała się pod zaborami państw walczących po obu stronach wojny. Nie wystarczało więc, żeby przegrały na przykład Państwa Centralne lub Ententa. Musiały równocześnie przegrać obie walczące ze sobą koalicje. Znając dotychczasową historię wielu światowych wojen, wiadomo było, że nigdy nie kończyły się one porażką wszystkich ich uczestników. Idąc na wojnę przeciwko carskiej Rosji, u boku dwóch zaborców, Brygadier J. Piłsudski zdawał sobie sprawę, jak długi, mozolny i niepewny końcowego sukcesu proces właśnie zapoczątkowuje. Wojsko Polskie miało zaistnieć na arenie nowej, totalnej wojny. Jego powstanie i demonstracyjne wkroczenie do Królestwa powinno spowodować powszechne, anty rosyjskie powstanie.

6 sierpnia o godz. 2.42 Kompania Kadrowa wymaszerowała w kierunku Miechowa, w Michałowicach wywracając, jako pierwsza forpoczta armii austro – węgierskiej , słupy graniczne rosyjskiego imperium. Polski oddział liczył od 145 do 168 Strzelców i Drużyniaków. Dołączył do niej również partol konny Beliny liczący siedmiu pierwszych polskich ułanów. Dowódcą Kompanii Kadrowej został, wówczas 23- letni Tadeusz Kasprzycki ps. „Zbigniew”, w czasach II RP generał dywizji WP, a w latach 1935 – 39 minister spraw wojskowych. Wprowadzony przez niego na teren zaboru rosyjskiego Kadrówka składała się z czterech plutonów, każdy złożony z czterech dziesięcioosobowych sekcji. Całe to ówczesne Wojsko Polskie atakujące imperium Romanowych uzbrojone było tylko w nowe, pięciostrzałowe karabiny Mannlicher kaliber 8 mm. Kompania została jednolicie umundurowana w nowe, drelichowe mundury i również nowy austriacki ekwipunek. Całość umundurowania, wyposażenia i uzbrojenia Kadrówki została kupiona z funduszów Polskiego Skarbu Wojskowego, także Austriacy nie wydali na wyekwipowanie Pierwszej Kompanii Kadrowej ani jednego grosza. Pozbawieni zupełnie broni maszynowej, jakiejkolwiek artylerii, czy kawalerii, raczej oddział zwiadowczy, niż samodzielna jednostka wojskowa, nasi żołnierze w przypadku kontaktu z Rosjanami byli zupełnie bez szans. A przecież od trzech dni na tym terenie trwała już formalnie wojna światowa. Pozbawieni również informacji wywiadowczych, nie mieli pojęcia o ruchach wojsk rosyjskich, które na pewno dozorowały swój przygraniczny obszar. Po latach okazało się, że patrolująca granicę kozacka sotnia szybko zlokalizowała naszych żołnierzy. Prawidłowo też rozpoznali w nich, ku swojemu zdziwieniu, zamiast Austriaków, mały polski oddziałek. Poinformowali o tym fakcie sztab najbliższego carskiego pułku. Na nasze szczęście funkcję oficera dyżurnego pełnił w nim carski generał polskiej narodowości. Sam zaskoczony tego typu meldunkiem, nie chcąc szkodzić, nie wiadomo skąd pojawiającym się na rosyjskim terytorium swoim rodakom, rozkazał tylko ich dalej obserwować. Przekazał dowódcy Kozaków, że to są na pewno dezerterzy z armii austriackiej, którzy zapewne chcą przejść na rosyjską stronę. Gdyby jakiś rosyjski oficer zdecydował inaczej, nasi Kadrowcy zostaliby ze szczętem rozniesieni na szablach i pikach szarżujących i rządnych krwi Kozaków. Było to pierwsze, lecz nie ostatnie w tej wojnie „rzucenie na stos” własnego życia przez polskich Legionistów. Trzeba było geniuszu bardzo długoterminowego przewidywania Komendanta, Jego odwagi w działaniu i nadzwyczajnego, wojskowego szczęścia, żeby mógł poprowadzić, właśnie tworzone Wojsko Polskie do ostatecznego zwycięstwa.

Kadrówka wkraczała do Królestwa, symbolicznie wyzwalając pierwsze kilometry, na razie nie bronionych obszarów, okupowanych od 123 lat przez Rosjan. 8 sierpnia do Pierwszej Kompanii przyjęto pierwszych ochotników – ośmiu skautów. 12 sierpnia połączone siły trzech polskich kompanii zajęły Kielce. Rozpoczął się długi marsz Polski do odzyskania na dziewiętnaście lat niepodległości.

Jarosław Lewandowski

 

                                                                                                                                  

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*