News Ticker

Wspomnienie o Ks. Trószyńskim

 

 

W tym roku mija juz 48 rocznica śmierci długoletniego proboszcza parafii Matki Bożej Królowej Polski na Żoliborskim Marymoncie Ks. Zygmunta Trószyńskiego. Dziś pozostało już niewielu marymontczyków pamiętających tego kapłana. Dlatego w paru słowach pragnę przybliżyć sylwetkę ks. Zygmunta. Ks. Trószyński urodził się w 1886 r na Marymoncie jako syn wójta. Studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim a także w Szwajcarii. W 1927 r został proboszczem parafii Matki Bożej Królowej Polski na ul. Gdańskiej, stojącej na granicy bogatego Żoliborza i ubogiego
Marymontu. Był to okres kryzysu gospodarczego i bezrobocia. Ks. Trószyński otaczał opieką
duchową i materialną najbiedniejszych swoich parafian, a znał prawie wszystkich i miał dla
każdego dobre słowo. Wszystko, czego się podejmował zawsze zawierzał Matce Boskiej i św.
Józefowi. I nigdy się nie zawiódł. O tym okresie dużo można mówić, bo każda rodzina z
Marymontu miała swoje osobiste wspomnienia o tym kapłanie. Potem przyszły lata wojny.
Kosciółek na Gdańskiej stał się bardzo czynnym punktem pracy konspiracyjnej, a duszą tej
działalności był porucznik AK, kapelan dywizji ,,Żywiciela”: ks. Zygmunt Trószyński.
Ofiarność Ks. ,,Alkazara”- bo taki przyjął pseudonim, jest nie do opisania, wystarczy
powiedzieć, ze kościół graniczący przez mur z hitlerowską jednostką wojskową był miejscem,
gdzie odbywała się nieprzerwanie praca konspiracyjna . Ks. Zygmunt Trószyński opiekował
się; także żołnierzami, ratował Żydów a swą pracą duszpasterską niósł wszystkim nadzieję
poprzez podtrzymywanie i hartowanie ducha narodowego i wiary. W dniach Powstania
Warszawskiego jego charakterystyczną kościstą sylwetkę można było spotkać na wszystkich
barykadach, kiedy szedł z ostatnią posługą do rannych i umierających powstańców ale
również i Niemców.
Po zakończeniu działań wojennych Ks. Proboszcz powrócił już w styczniu
1945 r do swojej parafii na Marymoncie, podjął prace; duszpasterską i charytatywną a swą
opieką objął szczególnie sieroty po Powstańcach. Za udział w Powstaniu, swą opiekę nad
sierotami i byłymi Żołnierzami Armii Krajowej w styczniu 1949 roku został aresztowany i
skazany na sześć lat więzienia. Ze względu na zły stan zdrowia wyrok ten skrócono do
czterech lat i Ks. Trószyński powrócił do Warszawy w styczniu 1953 roku. Jednak władze
państwowe nie wyraziły zgody na pełnienie żadnych funkcji kościelnych przez ks. Zygmunta.
Okres uwięzienia to kolejny etap życia kapłana niosącego niezmiennie pomoc każdemu.
Wystarczy przytoczyć wspomnienie jednego ze współwięźniów. Cytuję jego wypowiedź”
Naszym przywódcą duchowym w tych ciężkich chwilach śledztwa, poniewierki i tortur stał
się ksiądz Zygmunt”, inna wypowiedź „Tam w mokotowskiej celi przeszedłem pod ojcowską
opieką księdza Zygmunta największe i najlepsze rekolekcje swego życia. Nauczył mnie na
nowo modlić się. Zacząłem rozumieć sens odmawianego wspólnie różańca”
Sam ksiądz na pytanie o pobyt w więzieniu, miał zawsze gotową jedną odpowiedź” Pan Bóg
mnie tam potrzebował”. Od 1953 r schorowany przebywał w różnych miejscach pod
Warszawą, gdzie Go odwiedzali wychowankowie, podkomendni i przyjaciele. Jak tylko
pozwalało Mu zdrowie sam powracał na swój ukochany Marymont, odwiedzał parafię,
przychodził na nasze lekcje religii, które z chwilą jego wejścia zupełnie się; zmieniały.
Myśmy słuchali już tylko księdza ,,Alkazara”..
Ksiądz Zygmunt Trószyński został pochowany w czerwcu 1965 roku przy udziale tysięcy
wiernych na cmentarzu na Wawrzyszewie. Ostatnie zdanie z wpisu do
Mariańskiej księgi zmarłych dotyczące śp. księdza Zygmunta Trószyńskiego brzmi: ”Według
wielu głosów należałoby podjąć starania o wyniesienie go na ołtarze.”
Pozostawiam to już Opatrzności Bożej. Jedno jest pewne, Ksiądz Zygmunt Trószyński,
kapelan A.K. ps. ”Alkazar” wart jest naszej pamięci i uznania. Był wielki na miarę czasów , w
jakich przyszło mu żyć.
Niech przypomnienie tej sylwetki ożywi naszą wiarę i niech będzie wzorcem dla
naszego życia.

Maria Grajnert-Żółcińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*