News Ticker

Warszawskie referendum to nie plebiscyt na Śląsku

Obraz 412Już tylko półtora miesiąca dzieli nas od referendum w Warszawie. Im bliżej tego, bez precedensowego w historii naszej stolicy wydarzenia, tym większe zdenerwowanie obecnej władzy. Również, tym coraz dziwniejsze pomysły na ocalenie rządów PO w naszym mieście. Pan prezydent B. Komorowski, sam siebie nazywający prezydentem wszystkich Polaków, nie może się powstrzymać od emocjonalnych i oceniających wypowiedzi dotyczących istoty stołecznego referendum. Zamiast namawiać warszawiaków do udziału w tym akcie bezpośredniej demokracji stara się, jak tylko może, zniechęcić ich do wzięcia w nim udziału. Sam publicznie oznajmił, że nie zamierza w nim uczestniczyć, tym samym stając się pierwszym, urzędującym Prezydentem RP, który zniechęca obywateli do tego typu społecznej aktywności. Pomysłodawców referendum pośrednio określa mianem „politycznych ambicjonerów”, a sam akt przedterminowego głosowania nazywa tylko „polityczną grą” i „sporami personalnymi”. Pierwszy Obywatel, używając tych wszystkich określeń w formie zarzutu, chyba na moment zapomniał, że każde wybory, referendum, czy inne publiczne, zgodne z prawem głosowanie, zawsze jest grą polityczną sprowadzającą się do sporów personalnych, który kandydat jest najlepszy. Taka jest istota realnej demokracji. Gdyby pozbawić tego przywileju wszystkich obywateli, mielibyśmy dożywotne rządy jedynie słusznej formacji, albo wręcz, jak w Średniowieczu, panowanie dziedziczne, przechodzące z ojca na syna.

W ostatnich dniach Trybunał Konstytucyjny wypowiedział się jednoznacznie w sprawie możliwości dopisywania się do list wyborczych w stolicy, osób tu nie zameldowanych, ale deklarujących, że mieszkają w Warszawie. To orzeczenie najważniejszego Trybunału w kraju, którego werdykty są w Polsce niezaskarżalne i ostateczne, wywołało falę krytyki niezadowolonych obrońców H. Gronkiewicz – Waltz. Nagle zaczęli załamywać ręce, jak to zła i nieuczciwa opozycja będzie dowozić autokarami swoich zwolenników z całej Polski, żeby tylko móc pogrążyć niesłusznie szkalowaną panią Hannę. Sam zarzut, tyle absurdalny, co zupełnie pozbawiony jakichkolwiek podstaw, bardzo dobrze obrazuje sposób myślenia tych ludzi. Z założenia zakładają oni, że ich samorządowi przeciwnicy chcą  na pewno oszukiwać, a odwołanie pani prezydent może się tylko odbyć w nieuczciwy sposób. Być może w odwrotnej sytuacji sami by zaczęli zwozić swoich zwolenników i dlatego innych oceniają według swojej miary. Zresztą, kto broni im postąpić właśnie w taki, zarzucany nam sposób? Problem polega jednak na tym, że nie za bardzo potrafią sobie wyobrazić te autobusy pełne ochotniczych obrońców H. G. – W. pędzących „złotą wstęgą” polskich szos na odsiecz zagrożonej vice przewodniczącej PO…

Powiedzmy sobie jasno: warszawskie referendum to nie śląski plebiscyt w roku 1921, a Polacy to nie Niemcy, masowo zwożeni wtedy do swojego Vaterlandu. Nikt nie będzie tu na siłę zwoził nieuprawnionych wyborców. Dopisać mogą się na przykład zamiejscowi studenci, czy osoby pracujące i wynajmujące od lat mieszkania w stolicy. Nie widzę powodu, żeby pozbawiać ich prawa decydowania o losie pani prezydent, której działania mają okazję codziennie odczuwać „na własnej skórze”.

Różnicę pomiędzy argumentami obu stron sporu, o prezydenturę H. G. – W., można było aż za dobrze zaobserwować w telewizyjnej dyskusji radnej PO, pani Aleksandry Sheybal – Rostek z radnym PiS –u panem Jarosławem Krajewskim. Na merytoryczne i spokojne argumenty naszego radnego o możliwości dopisywania się do list wyborczych, prawie obywateli do zwoływania referendów i uczestnictwa w nich, oraz powodach odwołania prezydent stolicy , pani radna potrafiła tylko kręcić głową i wyrażać swoje oburzenie. Na koniec dość jednostronnej dyskusji, umiała tylko, dość niespodziewanie, przechodząc z panem Krajewskim „na ty”, z rezygnacją jęknąć : „Jarek (…) , to jest bezczelność!”. Kolejny raz mogliśmy przekonać się, jak przy braku merytorycznych argumentów do głosu dochodzą emocje i niepotrzebnie mocne słowa. Cóż, oto cała Platforma w pigułce …

Działacze PO świetnie sobie zdają sprawę z niemożliwości zmobilizowania nawet własnego elektoratu, nie mówiąc już o całej reszcie warszawiaków, do pójścia na referendum i zagłosowania przeciw odwołaniu pani H. Gronkiewicz – Waltz. Po prostu nie mają merytorycznych argumentów, z którymi mogliby wyjść do mieszkańców naszego miasta i przekonać ich o celowości pozostawienia pani Hanny na stanowisku prezydenta Warszawy. W związku z tym postanowili oddać walkowerem „mecz” o warszawską prezydenturę. Tak, jak kiepska drużyna piłkarska, która pewna blamażu z dużo silniejszym przeciwnikiem, w noc poprzedzającą mecz, wykręca żarówki ze stadionowych jupiterów, żeby potem mogła unieważnić spotkanie z braku odpowiedniego oświetlenia. Tak samo zwolennicy Platformy namawiają obywateli do pozostania w domach, by móc później uznać referendum za nieważne z braku odpowiedniej frekwencji. Za nic mają społeczną, ponad partyjną, inicjatywę i zebranie ponad 160 tysięcy głosów za przeprowadzeniem tego głosowania.

Zupełnym szczytem arogancji i lekceważeniem woli wyborców są publiczne wypowiedzi pana premiera D. Tuska o dużym prawdopodobieństwie powołania na stanowisko komisarza stolicy … właśnie co odwołanej pani prezydent. Odwołujcie sobie, jak chcecie, a ja i tak ją utrzymam na stanowisku. Czyli znowu „głosowali, jak chcieli, a wybrali kogo trzeba”. Taka polityczna „wańka – wstańka”, czyli niezatapialny krążownik ORP „ H.G.W.”

Tak oto w biały dzień, na naszych oczach, obóz władzy robi wszystko, co tylko może żeby nie dać ruszyć jednego z filarów swojej partii w postaci jej vice przewodniczącej. Ma tu miejsce wszelakie zniechęcanie wyborców, wyśmiewanie idei referendum, namawianie do społecznej absencji obywateli. Wierzę w to, że warszawiacy swoim licznym udziałem zawstydzą wszystkich tych, którzy dziś namawiają nas do pozostania w domu. Zmuśmy tę całą kiepską „drużynę pani Hanny” do rozegrania ważnego meczu o Warszawę. I odprawmy najgorszą prezydent w naszej najnowszej historii, z co najmniej „dwucyfrowym wynikiem” za jej odwołaniem.

Jarosław Lewandowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*