News Ticker

Walka o procenty


Dzisiejszy przegląd tygodnia zacznę od bardzo smutnej wiadomości, jaką była informacja o śmierci Margaret Thatcher. Premier legenda, jedna z nielicznych przywódców, o których można powiedzieć, że zmienili bieg historii. Polityk wzbudzająca skrajne emocje, od uwielbienia, po nienawiść, szczególnie lewicowców. Z punktu widzenia Polaków – przede wszystkim nieprzejednana antykomunistka.
Wiele wskazuje na to, że Margaret Thatcher będzie miała własne rondo koło Dworca Centralnego w Warszawie. Rzadko kiedy zdarza się, żeby radni PiS i PO mówili jednym głosem, tu jednak byli jednomyślni. Propozycja SLD, by rondo nazwać imieniem E. Gierka została odrzucona. Słusznie. Upamiętniać należy raczej tych, których polityka prowadziła do rozwoju w ich kraju, a nie jego zapaści.

W tym tygodniu w środę wypadła trzecia już rocznica tragedii smoleńskiej. Szczerze mówiąc, tego dnia specjalnie nie śledziłam mediów, nie otwierałam Facebooka, w zasadzie większość dnia ( praktycznie od południa) spędzając na Krakowskim Przedmieściu. Irytuje mnie wszechobecny tego dnia jazgot mainstreamu. Denerwują mnie pseudo analizy „ludu smoleńskiego” w wykonaniu redaktorów GW i zupełnie nie interesuje mnie to, co mają do powiedzenia tego dnia na mój między innymi temat. Dość mi po przeczytaniu tekstu „Lud smoleński, lud wybrany”. Na elukubracje takie jak tekst Grzegorza Szymanika reagować można tylko i wyłącznie rozbawieniem, ewentualnie wzruszeniem ramion. Autor rysuje osoby przybyłe na obchody rocznicy jako fanatyków religijnych, nacjonalistów, a w najlepszym razie, jeśli już trafi się mu jako rozmówczyni „młoda, wykształcona”, to i tak jest to nieprzejednana, zasadnicza, zarozumiała osóbka usuwająca znajomych za poglądy niezgodne ze swoimi. Interesujące jest, że to właśnie gazeta rysująca nas w ten sposób, jak coś egzotycznego, czemu przygląda się z góry, to nas właśnie oskarża o „dzielenie Polaków na lepszych i gorszych”.
Słusznie więc zrobiłam, udając się tego dnia na Krakowskie Przedmieście. W tłumie ludzi, którzy przyszli tu razem ze mną oddać cześć ofiarom poczułam się lepiej, u siebie.

Trzy lata po tragedii premier Tusk postanowił poinformować opinię publiczną o tym, co właściwie zdarzyło się w Smoleńsku. Znając życie, o tym kroku nie zdecydowało umiłowanie prawdy ani chęć rozwiania wszelkich wątpliwości. Po prostu, pan premier przejrzał sondaże i się przeraził. No bo jak to? Trzy lata robienia z każdego, kto wyraża jakiekolwiek wątpliwości oszołoma, a z Macierewicza i jego komisji idiotów, tyle bombardowania nas propagandą, a tu nie dość, że większość nie wierzy w oficjalną wersję zdarzeń, to jeszcze 30% podejrzewa zamach.
Te dane wymagają natychmiastowej korekty! Zanim więc premier udał się na trzydniową wizytę do Nigerii, zadbał o to, by powołano odpowiedni zespół, który „wyjaśni opinii publicznej materiały zgromadzone w toku prac komisji Jerzego Millera.”

Na czele zespołu stanąć ma dr Maciej Lasek. Czekam z niecierpliwością na wyjaśnienie mnie, ciemnej istocie, czemu przy katastrofie tego kalibru zupełnie nieistotne są takie drobiazgi jak: badania wraku, sporządzenie porządnej dokumentacji fotograficznej, natychmiastowe pobranie i zbadanie próbek na obecność materiałów wybuchowych i czemu dokładne mierzenie drzewa, o które zawadziło skrzydło to fanaberia. Doktor Lasek na pewno wszystko to zrobi, za jedyne 8 tysięcy miesięcznie. Miejmy nadzieję, bo pensje jako podatnicy wypłacamy mu wszyscy.

Tydzień minął też pod znakiem przepychanek na lewicy. Z jednej strony łączna masa członków SLD uległa znacznemu obniżeniu po tym, jak Leszek Miller niczym Archanioł z raju wygnał z partii Ryszarda Kalisza. Następnie ku oburzeniu publicystów reprezentujących nurt lewicy kawiorowej spotkał się z naczelnym homofobem III RP Lechem Wałęsą, by zaprosić go na kongres lewicy. Oburzenie to mnie bawi – trzeba być mocno oderwanym od rzeczywistości człowiekiem, by nie zauważyć, że z wielu powodów Leszek Miller lepiej będzie czuł się w towarzystwie Lecha Wałęsy, przy akompaniamencie rubasznych żartów przy wódce i sałatce jarzynowej niż jedząc kawior i sącząc szampan w towarzystwie czerwonych baronów z Europy Plus.
Swoją drogą, skoro już o szampanie i innych trunkach mowa, ptaszki ćwierkają, że lokomotywa Europy Plus, Aleksander Kwaśniewski, pojawił się na konferencji prasowej tego ugrupowania wcześniej nieco ich nadużywszy. W każdym razie tak tu wyglądało. A może to po prostu zwykły nawrót choroby goleni, a nie walka o procenty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*