News Ticker

Wakacyjne wzmożenia


Szok i niedowierzanie! Platforma Obywatelska okazała się partią obywatelską tylko z nazwy. Wcześniej do tych wniosków doszło już wiele osób, blogerzy, politycy opozycji, publicyści.

Jednak ich przemyślenia i wnioski nie mają rangi naukowej. Gdy do podobnych wniosków dochodzi politolog z UW albo UJ, albo prezes Fundacji Batorego, sprawa robi się znacznie poważniejsza.
Chodzi o atmosferę otaczającą referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Ledwo co zebrano podpisy, ledwo co zostały one zaniesione do Ratusza, a już w kampanię przeciwko referendum zaangażowane zostały władze Platformy na najwyższym szczeblu. Przewodniczący regionu mazowieckiego, Andrzej Halicki, bardzo liczy na to, że referendum, skoro już do niego dojść by musiało, okaże się nieważne. Polityk wystosował w tej sprawie wniosek do Państwowej Komisji Wyborczej.
Prezydent Komorowski, który zarzekał się że będzie prezydentem ponad podziałami, stosuje starą, sprytną sztuczkę retoryczną Platformy. Zniechęca do głosowania w tym referendum i mówi, że sam nie weźmie w nim udziału, bo „referenda nie mogą służyć walce politycznej”. Tak, tak słyszeliśmy to setki razy – „nie róbmy polityki, budujmy mosty”, „z dala od polityki”, itd., itd…
Fakt, że referenda jako narzędzie demokracji bezpośredniej i forma wyborów są z definicji polityczne, jakoś prezydentowi umyka. Zresztą, kto wie, może jeszcze doczekamy się stwierdzenia, że wybory nie mogą służyć walce politycznej.
To jeszcze nic, bo Donald Tusk (po raz kolejny) przeskoczył rekina i również zadeklarował, że nie będzie głosował w referendum. Też mi nowina – premier mieszka na stałe w Sopocie i tam jest zameldowany.

Najcięższe działa zostały wytoczone jednak z Krakowa. Blogera salonu 24, powiedziałabym nawet – celebry tka oraz lokalna działaczka PO, Renata Rudecka-Kalinowska wezwała warszawiaków do bojkotu referendum – przejrzała ona na wylot spisek w myśl którego Piotr Guział jest tylko marionetką w rękach Jarosława Kaczyńskiego.
Przy takiej ofensywie, przy takich przeciwnikach, Warszawskiej Wspólnocie Samorządowej, PiS oraz innym organizacjom zbierającym podpisy pod wnioskiem o referendum, rzeczywiście może być trudno.
A ja tylko zastanawiam się, co w kwestii udziału w referendum mają do powiedzenia Paskuda Zegrzyńska, Matka Madzi oraz Barack Obama. Nie wiem też, jakie stanowisko zajmują Reptilianie oraz Plejadianie, a jestem ciekawa.

Jednym z najczęściej podnoszonych argumentów przeciwko referendum są jego koszty. Dobrze, porównajmy więc koszty ponoszone przez mieszkańców Warszawy w związku z urzędowaniem obecnej prezydent. Na przykład koszt sztandarowej inwestycji, czyli drugiej linii metra. Jak podał Maciej Wąsik, cytowany między innymi przez portal onet.pl, niegospodarność Ratusza w tej kwestii jest porażająca – za 770 metrowy odcinek ulicy Prostej, poszerzanej w ramach budowy, Ratusz zapłacić chce 220 mln złotych. Liczby robią jeszcze większa wrażenie, gdy porówna się koszt poszerzenia ( praktycznie tylko poszerzenia, nie ma w planach budowy tunelu czy estakady) tej ulicy to budowy autostrad. Koszt budowy kilometra autostrad w Europie wynosi średnio 42 miliony złotych, gdyby kosztowały one tyle co przebudowa ulicy Prostej – koszt ten wyniósłby 100 mln złotych.
Zresztą, kto bogatemu zabroni. W końcu Warszawa może sobie pozwolić na stratę 2 mln złotych, ale wtedy, gdy chodzi o zakup nowych autobusów przegubowych dla ZTM. Można lekką ręką odrzucić w przetargu najkorzystniejszą ofertę tylko dlatego, że brakuje przecinka.
Że tyle samo kosztowałoby referendum? Oj tam, oj tam.

Tymczasem z Warszawy, Ratusza i okolic przenieśmy się na chwilę do Poznania, gdzie miał miejsce nieprzyjemny incydent. Grupa kibiców Lecha Poznań w czasie meczu z Żalgirysem Wilno postanowiła, jak to tłumaczą usprawiedliwiający ich ludzie, „wziąć sprawy we własne ręce i pokazać, że los dyskryminowanych Polaków na Litwie nie jest im obojętny”. A zabrali się do tego wywieszając transparent „Litewski chamie, klęknij przed polskim panem”. Pomysł idiotyczny a transparent naganny, nawet jeśli był on reakcją na wcześniejsze równie prostackie zachowanie kibiców z Litwy. Zresztą, gdy tylko go zobaczyłam, to z ostrością jasnowidzenia ujrzałam reakcję redaktorów z Czerskiej. I nie pomyliłam się – w odpowiedzi na pseudopatriotyczne wzmożenia kibiców, redaktorzy po raz kolejny zastosowali odpowiedzialność zbiorową. Wszyscy Polacy mają przeprosić wszystkich Litwinów.
Przyznam, że  redaktorzy zabili mi przysłowiowego ćwieka. Jestem Polką, tu się urodziłam i wychowałam. Jednak mam też w swoim drzewie genealogicznym gałąź litewską. No i co teraz, mam przepraszać samą siebie? Gazeto, pomóż!

Wakacje wakacjami, ale premier wykazał ostatnio wzmożoną czujność. Jak ujawnił Newsweek, premier w trakcie spotkania z działaczami PO z kilku regionów, dowiedział się, że w MSW szykowany jest awans Pawła Majchra, miał on zostać szefem gabinetu politycznego. Ponieważ zdaniem działaczy, człowiek ten to, zacytujmy „pisior”, premier obiecał podjąć stosowne kroki i stwierdził, że „długo na stanowisku nie zostanie”. Wiadomo, furda kompetencje, liczy się, żeby człowiek był swój. Wiadomo, La Famiglia. Dla wrażliwych językowo polecam nagranie, prawdziwa gratka. Mario Puzo spotyka plenum KC.
http://polska.newsweek.pl/w-najnowszym–newsweeku—tusk–pisior-w-msw-nie-bedzie-dlugo-dyrektorem,107382,1,1.html

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*