News Ticker

Twierdza coraz bardziej oblężona

Minęła już trzecia rocznica Smoleńskiej Katastrofy. W przytłaczającej większości państw, które by dotknęła tak ogromna tragedia, byłaby to dobra sposobność do poinformowania społeczeństwa, co nowego pojawiło się w ciągnącym się od ponad trzech lat śledztwie. W większości krajów, ale nie w Polsce. Władza, która już w pierwszych godzinach po katastrofie nie była w stanie ani trochę stanąć na wysokości zadania, teraz już zupełnie „zabetonowała” się na zajętych w raporcie ministra J. Millera, pozycjach. Tak jakby w tej sprawie zastygła w bezruchu, a postępy w/w śledztwa w ogóle jej nie obchodziły. Opinia Pana Prezydenta twierdzącego, z zapałem godnym lepszej sprawy, że w rządowym raporcie „nie można zmienić ani przecinka” musi budzić poważny niepokój dużej części społeczeństwa. No, bo jak rozumieć to zdanie, gdy już wiadomo, że ów raport zawiera oczywiste nieprawdy i roi się w nim od co najmniej kontrowersyjnych opinii? Pierwszy Obywatel państwa polskiego powagą swojego Urzędu poświadcza coś, co już dzisiaj wiadomo, że nie jest do końca prawdziwe. I to w tak ważkiej sprawie. Z kolei druga Osoba w państwie, marszałek Sejmu Pani E. Kopacz, z miejsca tak ważnego, jak sejmowa mównica stwierdza rzeczy bardzo dalekie od prawdy w sprawie przeszukiwania miejsca katastrofy i przeprowadzania sekcji zwłok tych, co zginęli. Następna kluczowa postać naszej sceny politycznej, Pan Premier Donald Tusk, prosi dziennikarzy o „choć jeden dzień bez Smoleńska”, a minister spraw zagranicznych R. Sikorski z rozbrajającą szczerością przyznaje, że dla niego wrak Tupolewa jest tylko pamiątką, a nie ważnym dowodem w sprawie (to chyba pierwszy w nowożytnej historii świata, od początków powstania awiacji, szef MSZ- tu, który oficjalnie podważa konieczność zbadania wraku samolotu swojego państwa, który rozbił się poza jego granicami!).

Powtórzmy jeszcze raz : Prezydent, Marszałek Sejmu, Premier, Minister Spraw Zagranicznych i inni urzędnicy państwa polskiego w oficjalnych wypowiedziach mówią o tamtej tragedii, jak o naprzykrzającej się musze lub, jak powiedział były premier Wł. Cimoszewicz, o „ okradzeniu garażu na Pradze”. Zupełnie tak, jakby ta obecna Polska nie była kontynuacją tamtej, której Prezydentem był śp. Lech Kaczyński. Jakby wyrażali się o jakiejś odległej, nieważnej katastrofie, która wydarzyła się w zupełnie innym, wrogim systemie politycznym, czy zgoła innym państwie.

Gdy w roku 1866 Prusy wygrały wojną z Austrią i pruscy generałowie już przygotowywali się do tryumfalnego przemarszu swojej armii przez pokonany Wiedeń, premier Prus Otto von Bismarck powiedział : „Do Wiednia wkraczać nie będziemy, bo to upokorzy Austriaków, którzy mogą być nam potrzebni, mogą być naszymi sojusznikami.” Tak też się stało, pomimo sprzeciwu butnej, pruskiej generalicji. Tamten XIX-wieczny polityk potrafił okazać szacunek pokonanemu wrogowi, dlaczego nasi obecni przywódcy nie chcą okazać należnego szacunku tym, którzy zginęli w tamten mglisty poranek? Dlaczego tak boleśnie i jawnie bagatelizują to, co się wydarzyło pod Smoleńskiem?

Jest to również bardzo zły sygnał dla naszych sojuszników z NATO. Skoro Polska w tak ważnej dla siebie sprawie, jak śmierć Prezydenta RP i tylu, już natowskich, generałów nie jest w stanie narazić się Moskwie, oddając jej prowadzenie śledztwa, pozostawiając w Rosji wrak Tu – 154M i „czarne skrzynki”, to czy będzie potrafiła, wspólnie z NATO upomnieć się, być może kiedyś, o jakiegoś zaginionego w Sowietach amerykańskiego (też natowskiego) kaprala? W Sojuszu istnieje zasada : „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. My sami na własnym przykładzie, w sposób dla siebie jak najbardziej bolesny, tę podstawową zasadę i wartość Sojuszu podważamy. Również w prowadzeniu, w ramach Unii Europejskiej, wspólnej polityki wobec Rosji, czy będziemy potrafili zająć wobec niej nieprzychylne stanowisko?

Specjalnie nie używam ani razu w kontekście 10 kwietnia słowa „zamach”. Tym się różnimy od strony rządowej, że nie przesądzamy, co się wydarzyło pod Smoleńskiem. Staramy się odpowiedzieć na wszystkie pytania ze wszystkich możliwych dziedzin nauki, które by nas przybliżyły do poznania nawet najgorszej prawdy, o tym co wydarzyło się na Siewiernym. To obecna władza ustami swoich przedstawicieli i przyjaciół stara się zaklinać rzeczywistość, nerwowo wykrzykując, że to na pewno nie był zamach. My tego do dziś nie wiemy, ale staramy się wszystkimi metodami dowiedzieć.

Obecnie jedynym posunięciem naszych władz jest … powołanie zespołu płk dr M. Laska, członka komisji J. Millera, który ma tłumaczyć społeczeństwu to, co jest zawarte w raporcie. Czyli broniąc każdego przecinka i każdej kropki w nim zawartej będzie nas przekonywał do wszystkich „prawd objawionych” przez  Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Podobno w tym celu ma być zatrudniona nawet firma pijarowska! W jakim celu? Czy prawda nie jest sama w sobie wystarczająco przekonywująca, żeby obroniła się przed wszystkimi zarzutami? Firmy pijarowsko – marketingowe są zatrudniane do wypromowania jakiegoś towaru z pośród wielu równorzędnych na rynku. Ich sprytne sztuczki mają sprawić, że wybierzemy właśnie ten jeden, ściśle określony, który ma najlepszy pijar. Jakie sztuczki i zabiegi mają być użyte tym razem, żeby przekonać społeczeństwo do uwierzenia w millerowski raport? Czy zamiast płacić panu Laskowi, z pieniędzy podatników, co miesiąc 8000 złotych za uwiarygodnienie treści raportu dla przeciętnych Polaków, nie należałoby zająć się naprawdę rzetelnym, ponownym poprawieniem jego błędów? Czy Pan Prezydent, który tak samokrytycznie stwierdza w imieniu milionów naszych rodaków, że podczas II wojny światowej byliśmy także „narodem sprawców”, nie powinien wreszcie, po trzech latach, przyznać w imieniu naszego państwa, że w Sprawie Smoleńskiej w ogóle nie zdało egzaminu? Nie po to, żeby jak w sprawie wojennych stosunków polsko – żydowskich się „samobiczować”, ale żeby wyciągnąć konstruktywne wnioski na przyszłość i ukarać ewentualnych winnych. Czy to są zbyt duże oczekiwania w normalnym państwie prawa?

Akurat w dniu 10 kwietnia Pan Premier musiał rozpocząć bardzo ważną wizytę w tak istotnej dla naszego kraju Nigerii. W związku z tym odwiedził kwaterę smoleńską na Powązkach jeszcze pod ochroną ciemności, tym samym unikając spotkania na cmentarzu z jakimikolwiek „zwykłymi” ludźmi. Natomiast Pan Prezydent uczcił tę rocznicę mszą świętą we własnej kaplicy w Belwederze, jedynie w gronie wyselekcjonowanych osób. Tym samym obaj Panowie uniknęli w tym dniu pojawienia się w jakimkolwiek publicznym miejscu. Wygląda na to, że obecna władza czuje się coraz bardziej, jak w oblężonej przez niewygodne pytania twierdzy. Jest wyalienowana od dużej części społeczeństwa, zamyka oczy i zatyka uszy, udając tym samym, że nie ma żadnego smoleńskiego problemu.

A co dalej z rozwiązaniem zagadki największej polskiej, powojennej katastrofy narodowej? Nawet najlepsza firma pijarowska i tysiąc razy powtórzona oficjalna wersja zdarzeń nie rozwieje coraz bardziej narastających wśród Polaków wątpliwości. Całe zastępy rządowych naukowców, dziennikarzy i lotników usiłujących przetłumaczyć „z polskiego na nasze” zawartość raportu komisji Millera nie zagłuszy cisnących się na usta w tej sprawie pytań. A prawda? Prędzej, czy później i tak wyjdzie na jaw.

Jarosław Lewandowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*