News Ticker

Tęczowe pacta conventa

Utrzymujący się od dłuższego czasu, spadek poparcia dla Platformy, powoduje coraz bardziej nerwowe ruchy w jej szeregach. Paradoksalnie, im gorsze notowania rządzącej koalicji, tym mniejsze szanse na przedterminowe wybory parlamentarne. Ostatnie zawołanie współrządzącego PSL –u : „Koalicja trwa i trwa mać!”, nie brzmi już, jak oświadczenie o trwałości koalicji, ale jak rozpaczliwy apel, towarzysze, nie oddawajmy władzy! Sondażowy stan zagrożenia najbardziej konsoliduje platformersów z ostatnich, sejmowych ław i oczywiście cały „wyborczy plankton”. Właśnie te wszystkie poselskie odpryski z PO, Ruchu Janusza P. i SLD zapewniają trwanie koalicji do końca świata i o jeden dzień dłużej … Każdy z tych posłów, który choć trochę zna się na matematycznych (nie butelkowych) procentach, wie, że nie ma praktycznie żadnych szans na powrót do parlamentu. Dlatego wszyscy z nich postanowili, sprzedać swoją skórę, zwaną w tym wypadku sejmowym poparciem, możliwie jak najdrożej. W myśl tej zasady, nieformalnym, ale żelaznym koalicjantem stali się posłowie z Koła Poselskiego Inicjatywa Dialogu. Ta jedna dama i trzech dzielnych gentelmenów plus jeszcze ośmiu posłów niezrzeszonych jest, póki co, niewyczerpanym rezerwuarem sejmowej większości. Sami nic nie znaczą, ale w obecnej, arytmetycznej sytuacji będący prawdziwym języczkiem u wagi całej koalicji.

Ale, jak na prawdziwego polityka przystało, pan premier ma z góry przygotowany powyborczy scenariusz. Podobno, już od dawna jest „po słowie” z SLD, że po wyborach stworzą nowy, antypisowski, rząd „ocalenia narodowego”. Sprytny pan Donald szybko zawarł ten pakt, w chwili, gdy jeszcze notowania PO przewyższają popularność SLD. Ale przy obecnej tendencji, powyborcza rzeczywistość może być dla Platformy mocno niekomfortowa. Towarzysz Miller, gdy zorientuje się w swoich możliwościach, może postawić nowe, wygórowane żądania. Poprzednio, gdy tylko trochę urósł w siłę, bezceremonialnie rozstał z A. Kwaśniewskim i R. Kaliszem. Nie sądzę, żeby miał jakieś skrupuły wobec słabnącego w oczach, obecnego pana premiera. Lecz póki co, zawarto pewnie jakieś wzajemne zobowiązania, mówiąc po staropolsku, podpisano przedwyborcze pacta conventa. Każdy z przyszłych, nie daj Boże!, koalicjantów, złożył zapewne jakieś przedwyborcze obietnice. Widać gołym okiem, że obie partie, od jakiegoś czasu, w ogóle się wzajemnie nie atakują. Pierwszą przysługą L. Millera, była pomoc w wygraniu warszawskiego referendum. Obawiam się, że w ramach wzajemności, PO zobowiązało się do przyszłych wyborów, szczególnie troskliwie bronić ideologii postkomunistów. Bo czym innym można wytłumaczyć, żarliwą zapowiedź obronionej przez Sojusz, H. G. – W., o natychmiastowym odbudowaniu tęczy z Placu Zbawiciela? Swoją drogą, ciekawe, co odpowie pani prezydent stolicy, na petycje, żeby łuk na placu miał kolory biało – czerwone? Co będzie dla niej ważniejsze, barwy narodowe, czy partyjny „prikaz”? Obawiam się, że widzimy tu zapowiedź realizacji pierwszego, tęczowego elementu tych pactów … Wynikałoby z tego, że zamach na nowo wybudowaną tęczę będzie godzeniem w powstający na naszych oczach, nowy sojusz, już nie robotniczo – chłopski, ale postkomunistyczno – nomenklaturowy. A jak wiadomo, godzenie we wszelkie sojusze zawierane przez komunistów, w powojennej Polsce, zawsze było surowo karane!

W zamian za zdecydowanie lewacki kurs obecnego rządu, SLD zachowuje się teraz, jak uboga i ciut posunięta w latach, panna na wydaniu, która zniesie każde, przedślubne wyskoki, przyszłego, platformerskiego męża. Byleby tylko nie odwołał, obiecanego po wyborach małżeństwa. Bo i co wtedy, ona biedna, miałaby ze sobą począć? Atrakcyjność już dawno minęła, cnota powielekroć, bezpowrotnie stracona, nikt inny nie zaproponuje jej powtórnego zamążpójścia. Ten wzajemnie bezkrytyczny sojusz, obliczony tylko na wspólne dorwanie się do władzy jest szczególnie niebezpieczny dla Polski. Nie będą się liczyły żadne cele, poza jednym, rządzić tak długo, jak się da. A po nich, choćby i potop …

Dlatego, będziemy pewnie teraz świadkami dalszych umizgów na linii PO – SLD. Wice przewodnicząca Platformy będzie ciągle odbudowywać lewacką tęczę w Warszawie i organizować homoseksualne parady tak zwanej równości. A w zamian za to, byli towarzysze, będą po cichu wspierać w głosowaniach rządzących, cierpliwie czekając na nadchodzące wybory.

Z tego powodu, tak ważne, by PiS zdobył tyle sejmowych mandatów, by móc samodzielnie rządzić Polską. Każdy obiektywny obserwator musi mieć pełną świadomość, że głosując na PO, jednocześnie głosuje na ponowne rządy postkomunistów nad Wisłą. Nigdy tak wyraźnie nie było widać, że w naszym kraju jest tylko jedna, naprawdę opozycyjna do obecnej władzy partia. Z własną wizją Polski, dobrym, suwerennym programem gospodarczym i brakiem jakichkolwiek nomenklaturowych i co najmniej dwuznacznych uwikłań. Obyśmy, po wyborach, nie musieli parafrazować dawnego PRL – owskiego wierszyka, ułożonego po pierwszych, pod sowiecką władzą, głosowaniach do Sejmu : „Co to za magiczna szkatułka, wrzucasz Mikołajczyka, wychodzi Gomułka?” Oby nowa wersja tego dwu wiersza nie musiała brzmieć : Co to za dziwne problemy z wyborczym procederem, wybierasz Tuska, a rządzić będzie … Senyszyn z Millerem !

Jarosław Lewandowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*