News Ticker

Stolica wielu Powstań

W ostatnich latach z okazji obchodów 70 – tej rocznicy Powstania w Getcie Warszawskim, przetacza się przez naszą stolicę dyskusja na temat tego doniosłego i tragicznego wydarzenia. Niestety, niektóre środowiska wykorzystują tę okazję do zmiany spojrzenia na tamte, okropne czasy i próbują, po tylu latach od wojny, zakłamać historię naszego miasta.

Od roku 1945, gdy wojska niemieckie zostały wyparte z Warszawy przez „krasną armię”, a w Polsce nastały komunistyczne rządy, rocznica Powstania w Getcie jest co roku oficjalnie obchodzona przez urzędującą władzę. Aż do tegorocznych obchodów mówiono zawsze o Powstaniu w Warszawskim Getcie, które w akcie desperacji i samoobrony, przy olbrzymiej pomocy polskiego Państwa Podziemnego, zorganizowała grupa kilkuset żydowskich bojowników. Jednak w tym roku, głównie z inspiracji środowisk związanych z „Gazetą Wyborczą”, zaczyna się mówić o tym powstańczym zrywie, jako o Pierwszym Powstaniu Warszawskim. Czy nazwa : Powstanie w Warszawskim Getcie, przestała, od tego roku, być wystarczająco dumna i mówiąca sama w sobie o istocie zbrojnego zrywu, który dotąd nazywała?

Jak powiedział pan prof. Aleksander Smolar, którego trudno posądzić o niechęć do żydowskich tematów, nazwa Powstanie Warszawskie przez dziesiątki lat stała się nazwą własną i zawsze określała tylko powstanie, które wybuchło w stolicy Polski 1 sierpnia 1944 r.

Od paru lat, pierwszego sierpnia, o godzinie „W”, czyli w momencie wybuchu Powstania, o 17-tej, każdego roku rozbrzmiewają miejskie syreny, które przypominają warszawiakom o tym jedynym w historii świata na tak wielką skalę, miejskim powstaniu największej Podziemnej Armii w Europie, przeciwko niemieckim okupantom. Powstaniu, w którym przez 63 dni około 47 500 bardzo słabo uzbrojonych żołnierzy Armii Krajowej walczyło z prawie 30 000 świetnie uzbrojonych (lotnictwo, czołgi, broń maszynowa) oddziałami Niemców oraz kolaborujących z nimi Ukraińców, Rosjan i Kałmuków. Powstaniu, w którym poległo ok. 15 000 powstańców (dodatkowo ok. 7 000 zaginęło) i zginęło ponad 200 000 ludności cywilnej. W walkach z Polakami zginęło ok. 10 000 żołnierzy hitlerowskiej koalicji, ok. 7 000 uznano za zaginionych i ok. 2 000 wzięto do niewoli. Hitlerowcy stracili również ok. 300 czołgów i dział pancernych. Na skutek ponad dwumiesięcznych walk zniszczono około 25 % miasta, a po jego zakończeniu, Niemcy w odwecie za Powstanie wygnali z Warszawy całą jej ludność i zniszczyli następne 30 % naszej stolicy. Na skutek barbarzyńskich działań hitlerowców zniszczeniu uległo 72% izb mieszkalnych, 90% budynków przemysłowych, 90% budynków zabytkowych (w tym kościołów), 95% obiektów kultury, 100% mostów, dworców kolejowych i central telefonicznych, 98,5% lamp ulicznych, 65% miejskiej sieci elektrycznej, 30% powierzchni ulic, 60% drzewostanu w parkach i 85% długości sieci tramwajowej. Ponadto zniszczono na terenie miasta 674 obiekty sakralne i świeckie mające wartość zabytkową. Ilość gruzów pokrywających Warszawę w 1945 r. została oszacowana aż na 20 milionów metrów sześciennych.

Władze naszego miasta uznały, że te 63 dni walki Polaków o swoją stolicę, które pociągnęły za sobą śmierć tak wielu jej obywateli i ogromne zniszczenia całej stolicy, zasługują na coroczną, pierwszo sierpniową minutę pamięci. Gdy teraz, w myśl „Gazety Wyborczej”, wprowadzimy obchody rocznic Pierwszego Powstania Warszawskiego z włączonymi syrenami 19 kwietnia o 10-ej rano i obchody Drugiego Powstania Warszawskiego z pełną kakofonią dźwięków, 1 sierpnia o 17-tej, odmieni to dotychczasowe postrzeganie historii Warszawy. Czy z związku z tą nową tendencją, muzeum Powstania Warszawskiego będzie musiało zmienić swoją nazwę na muzeum Drugiego Powstania? Czy, niestety już nieliczni, żyjący do dziś, Powstańcy Warszawscy będą zmuszeni nazywać się Drugimi Warszawskimi Powstańcami?

W historii Polski mamy już Trzy Powstania Śląskie, ale to nazewnictwo wynika z faktycznej chronologii wydarzeń i uczestnicy tych powstań nie musieli o sobie mówić, jako o, na przykład, pierwszym, czy drugim Powstańcu Śląskim, bo dotyczyły one tego samego zrywu niepodległościowego, tylko następującego w trzech etapach. W przypadku Powstania w Getcie i Powstania Warszawskiego wprowadzenie takiego nowego, sztucznego nazewnictwa tylko niepotrzebnie zaciemni, zaogni i skomplikuje całą sprawę. Nie łączmy na siłę ze sobą tych dwóch tragicznych wydarzeń nie mających ze sobą żadnych związków przyczynowo – skutkowych, takich na przykład, jak Powstania Śląskie.

Nie „podczepiajmy” jednego Powstania pod drugie i nie zlewajmy ich w jakiś jeden, zupełnie nie zrozumiały, wspólny twór. Oba są niezależnymi bytami, mającymi trwałe miejsce w historii Polski i Europy. Każde z nich jest wartością samą w sobie i nie muszą się sobą nawzajem „posiłkować”.

Ale jeżeli tak ma być, to dlaczego ograniczyć włączanie syren i wstrzymywanie ruchu ulicznego tylko do 19 kwietnia i 1 sierpnia? W historii naszej stolicy były jeszcze inne bardzo ważne wydarzenia, tak samo sobą odciskające stałe piętno na życiu naszego miasta :

17 kwietnia – rocznica Insurekcji Warszawskiej z 1794 r., zwycięskiego, polskiego powstania przeciwko okupacyjnemu garnizonowi rosyjskiemu w czasie Insurekcji Kościuszkowskiej (17 – 18 kwietnia 1794r.). Wtedy to 40 000 uzbrojonych warszawiaków wygnało Rosjan ze stolicy. (zginęło 1207 Polaków, przy stratach rosyjskich od 2 000 do 4 000 poległych)

29 listopada – rocznica Nocy Listopadowej, czyli wybuchu w 1830 r. Powstania Listopadowego, kiedy to polscy podchorążowie opanowali Belweder i składy broni w warszawskim Arsenale, rozpoczynając tym samym trwające aż do 21 października 1831 r., ogólnopolskie powstanie. Po stronie polskiej walczyło w nim około 150 000 żołnierzy (poległo lub zostało rannych ok. 40 000). Po stronie rosyjskiej walczyło około 200 000 wojskowych (w tym ok. 60 000 zostało zabitych lub rannych, a ok. 32 000 zostało wziętych przez Polaków do niewoli).

1 września – rocznica wybuchu II wojny światowej, w której zginęło od 5,6 miliona do 5,8 miliona polskich obywateli (według badań IPN z 2009 r.)

8 września – rocznica powstrzymania w 1939 r. pierwszego natarcia niemieckiej 4 Dywizji Pancernej na Wolę i Ochotę, co zapoczątkowało obronę stolicy w dniach 8 – 28 września 1939 r. Przez trzy tygodnie w Warszawie, licząca  ok. 124 000 żołnierzy Armia „Warszawa” odpierała ataki ok. 175 000 wojsk niemieckich. Podczas nich zginęło ok. 2 000 polskich obrońców i ok. 10 000 ludności Warszawy, przy stratach najeźdźców ok. 1 500 zabitych. Zniszczeniu uległo wtedy ok. 9% zabudowy stolicy.

26 marca – rocznica akcji pod Arsenałem, kiedy to w 1943 r. w brawurowej akcji zbrojnej w centrum miasta Grupy Szturmowe Szarych Szeregów odbiły z więziennego transportu, z rąk Niemców, Janka Bytnara „Rudego” i 24 innych więźniów. Ktoś powie, że po co obchodzić rocznicę w której uratowano „tylko” 25 osób. Tak myślącym sceptykom przypomnijmy cytat z Talmudu znajdujący się na izraelskim medalu „ Sprawiedliwy wśród narodów świata” : „Kto ratuje jedno życie – ratuje cały świat”.

1 luty – rocznica udanego zamachu polskiego Podziemia, z 1944 r., na Franza Kutscherę, dowódcę SS i policji na dystrykt warszawski Generalnego Gubernatorstwa.

Wszystkie te daty są bardzo istotne dla naszego miasta. Pominięcie któregoś z nich, przy wyróżnieniu pozostałych będzie dla nieupamiętnionego dziejową niesprawiedliwością.

Przy okazji otwarcia muzeum Historii Żydów Polskich wyniknął problem upamiętnienia Polaków, którzy podczas II wojny światowej ratowali ludność żydowską. Podniosły się głosy sprzeciwu wybudowania pomnika ku czci Polaków ratujących Żydów, w obrębie tego muzeum. Protestujący podnoszą co najmniej dziwny argument, że skoro upamiętniać Polaków ratujących Żydów, to trzeba też pamiętać o naszych rodakach, którzy wydawali Żydów Niemcom. Kompletnie nie rozumiem tej argumentacji. Czy na przykład z powodu, że jakiś mały procent żołnierzy amerykańskich dopuszczał się mordów na wietnamskiej ludności, Amerykanie zrezygnowali z budowy pomników upamiętniających udział swoich żołnierzy w tej długoletniej wojnie? Absolutnie nie! A z resztą jak ma to być przypomniane? Obok pomnika, tych co ratowali Żydów ma powstać „anty – pomnik” tej nielicznej grupki degeneratów, którzy wydawali Żydów okupantom? Myślę, że nie ma godniejszego miejsca na taki monument, jak właśnie muzeum Historii Żydów Polskich. Bo ci bohaterscy Polacy swoją postawą na trwale właśnie się wpisali w polsko – żydowską historię. Przypomnijmy, że ratowanie Żydów w Polsce podczas II wojny światowej było aktem niesłychanej odwagi. Za ukrywanie Żyda, czy choćby pomoc w postaci dania mu jedzenia, pomagający i cała jego rodzina, był skazywany na śmierć. Myślę, że było to nierzadko większe bohaterstwo niż walka z bronią w ręku. Ukrywający „starszych braci w wierze” byli zupełnie bezbronni, w razie złapania przez Niemców nie mieli żadnych szans na przeżycie. Nie tak, jak na przykład w okupowanej przez hitlerowców Francji, gdzie za takie „przestępstwo” groziła tylko grzywna i więzienie. Pomimo tego Polacy stanowią największą liczbę osób wśród wyróżnionych najwyższym izraelskim odznaczeniem przyznawanym nie – Żydom za ratowanie ludności żydowskiej podczas II wojny światowej, medalem „Sprawiedliwy wśród narodów świata”. Otrzymało go do tej pory aż 6 339 Polaków, co stanowi 26% wszystkich odznaczonych. Czyli w skali całego świata, więcej niż co czwarty odznaczony jest Polakiem! To wielki powód do dumy. Następne miejsce zajmują Holendrzy, gdzie za ratowanie Żydów dostawało się grzywnę (więzienie) – 5 204 odznaczonych, dalej wspominani już Francuzi – 3 513 przyznanych medali. W tak wielkim narodzie, jak Rosjanie znalazło się tylko 179 „sprawiedliwych”. U Czechów – 108, Niemców – 510, a Rumunów – 60. To zestawienie pokazuje dobitnie, kto tak naprawdę ratował Żydów podczas II wojny światowej.

Pomimo tych niezaprzeczalnych faktów nie możemy się doczekać w naszej stolicy monumentu, który by upamiętniał tych wszystkich polskich bohaterów. I to 68 lat po wojnie! A przecież w skali całej Polski  było ich dużo, dużo więcej…

Dziwna jest ta nasza warszawska, pomnikowa chronologia. Pomnik ku czci armii sowieckiej powstał na warszawskiej Pradze już w 1945 r.. Pomnik „Bohaterów Getta” władza ludowa wybudowała już w roku 1948. Na postawienie pomnika Powstania Warszawskiego warszawiacy musieli czekać aż do zmian ustrojowych w roku 1989. Nadal nie ma w stolicy pomnika zwycięstwa nad Sowietami z roku 1920. Ani wspominanego już monumentu ku czci polskich bohaterów ratujących Żydów …

Uważam, że taki pomnik powinien koniecznie powstać w ramach muzeum Historii Żydów Polskich. Między innymi po to, żeby liczne wycieczki izraelskiej młodzieży, które ostatnio tak chętnie odwiedzają naszą stolicę mogły podczas wizyty w tym muzeum zatrzymać się na chwilę przy pomniku „sprawiedliwych wśród narodów świata” Polaków. Chciałbym, żeby wykorzystały wizytę w Polsce nie tylko na zwiedzanie Oświęcimia, Umschlagplatzu i żydowskiego cmentarza, ale by były także zaprowadzone do muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Narodowego i Muzeum Wojska Polskiego. Żeby poznały tutaj, w Warszawie, prawdziwą historię Polski z której wynika, że tysiące Żydów wybrały sobie nasz kraj za swoją ojczyznę, nie dla tego, że byli tu prześladowani, ale właśnie dla tego, że mieli tu od wieków zapewnione warunki do swobodnego życia i rozwoju. I żeby po powrocie do Izraela mogli opowiedzieć swoim znajomym i bliskim, że polski „antysemityzm” jest pojęciem bardzo na wyrost rozdmuchanym przez środowiska niechętne Polsce i Polakom.

Jarosław Lewandowskinowe 186

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*