News Ticker

Rytualny gwałt

Obraz 412Rozpętana ostatnio w naszym kraju, przez środowiska żydowskie i w mniejszym stopniu muzułmańskie, kampania, jakoby pogwałcono ich swobody religijne na terytorium RP, zatacza coraz szersze kręgi. Uchwała Sejmu o zakazie rytualnych mordów na zwierzętach spotkała się z zupełnie nie zrozumiałą, z logicznego punktu widzenia, histerią przedstawicieli gminy żydowskiej. Według mnie, naczelny rabin Polski – Michael Schudrich, mam nadzieję, że nieświadomie, używa fałszywego skrótu myślowego, mówiąc, że zakaz uboju rytualnego jest ograniczeniem prawa do swobody praktyk religijnych społeczności żydowskiej w Polsce. Praktyką religijną nie jest rytualny mord zwierzęcia, a spożywanie jego specjalnie sprawionego mięsa. Gdyby było tak, jak chce to przedstawić rabin M. Schudrich, to praktyki religii żydowskiej byłyby także zagrożone w Stanach Zjednoczonych, Szwecji, Szwajcarii i Norwegii, gdzie od lat zakazany jest ubój rytualny zwierząt. Jakoś nigdy nie słyszałem, żeby naczelni rabini tych krajów, ani nawet postawieni niżej w hierarchii żydowscy duchowni, kiedykolwiek protestowali przeciwko zakazowi tego typu mordów w swoich rodzinnych krajach. Żydowscy i muzułmańscy wierni tam żyjący sprowadzają odpowiednie dla nich, zamrożone mięso z zagranicy, co w pełni umożliwia im realizację swoich religijnych potrzeb.

Zacznijmy analizę tego problemu od samego początku, czyli od decyzji Trybunału Konstytucyjnego z listopada 2012 r. Polski Trybunał uznał, że rozporządzenie ministra rolnictwa, które pozwala na ubój rytualny jest sprzeczne z Ustawą o Ochronie Zwierząt, a przez to również z Konstytucją RP. W związku z tym zakwestionowany przepis przestał obowiązywać 31 grudnia 2012 r. Od dnia 1 stycznia 2013 r. rytualne mordowanie zwierząt w naszym kraju jest nielegalne.

Myślę, że kluczowe znaczenie będzie miało rozróżnienie pojęć : mord i ubój zwierząt. Ponieważ jesteśmy społeczeństwem mięsożernym, uśmiercamy w sposób przemysłowy zwierzęta z których potem przygotowujemy różne dania i produkty. Ale przepisy weterynaryjne nakazują nam to robić w ściśle określony sposób, po uprzednim ogłuszeniu pozbawianego życia zwierzęcia, tak żeby podczas odbierania mu życia cierpiało ono jak najmniej. Specjalnie powołane, między innymi w tym celu, Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami dba o to, żeby nasi „mniejsi bracia” za życia nie cierpieli i żeby nikt nad nimi nigdy się nie znęcał. Bo jak inaczej, jak nie znęcaniem i mordem można nazwać „rytualny ubój”, polegający na zadawaniu największego, bo śmiertelnego cierpienia niczemu nie winnej, odczuwającej ból i przerażenie powoli wykrwawiającej się istocie?

Ludzie od wieków prowadzili między sobą wojny sprowadzające się najczęściej do wzajemnego się zabijania. Śmierć żołnierza w bitwie, choć sama w sobie straszna i nieodwracalna jest niestety nieodzownym elementem tych konfliktów. Dlatego przed laty, sygnatariusze Konwencji Genewskiej doszli wspólnie do wniosku, że to wojenne zabijanie należy wziąć w ramy międzynarodowych przepisów. Stąd powstała międzynarodowa umowa , między innymi o zakazie używania karabinowej amunicji tępo łukowej, czyli pocisków o nieostrych czubkach, które powodowały w miejscu trafienia wyrywanie całych powierzchni trafionego ciała żołnierza. Podobnie zostały zakazane bagnety z piłą, zranienie którymi powodowało szarpane, trudno gojące się rany. Podczas I wojny światowej wzięci do niewoli żołnierze przeciwnika, uzbrojeni w takie zakazane bagnety byli na miejscu rozstrzeliwani. Dlaczego, ponad sto lat po podpisaniu I Konwencji Genewskiej (22 sierpień 1864 r.) nie mielibyśmy uchwalić jej wersji dla zwierząt, tym samym oszczędzając im niepotrzebnego cierpienia?

Jak byśmy dziś nazwali kilku wyrostków, którzy złapanemu, bezdomnemu kotu poderżnęliby za życia gardło i spokojnie czekali, aż zwierzę wykrwawi się na śmierć? Ich czyn zostałby jednogłośnie przez wszystkich potępiony, jako nieludzki i okrutny, oni sami zostaliby nazwani sadystami i zwyrodnialcami, a po zatrzymaniu byliby w majestacie prawa surowo osądzeni. Czym, z punktu widzenia okrucieństwa i cierpienia, różni się od siebie męczarnia rzezanego gdzieś za śmietnikiem kota, od przerażenia mordowanej w taki sam sposób „koszernej” krowy?

Bezprecedensowym w historii światowej dyplomacji było wezwanie polskiego ambasadora w Izraelu, do tamtejszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, celem złożenia wyjaśnień w sprawie odrzucenia przez polski, suwerenny Sejm projektu dopuszczającego ubój rytualny. Czy zdarzenie to można nazwać inaczej, jak nieuprawnioną próbą mieszania się obcego państwa w ustanawiane przez nasz parlament  polskiego prawa? Oczywiście, w historii stosunków międzynarodowych, zdarza się wzywanie „na dywanik” przez krajowy MSZ ambasadora jakiegoś państwa, żeby zaprotestować przeciwko jakiemuś zdarzeniu, ale dotyczy to najczęściej pojedynczego, pokrzywdzonego obywatela, zatargu granicznego lub wrogiej danemu krajowi demonstracji. Do tej pory żaden kraj nie protestował przeciwko prawu ustanawianemu przez legalny, konstytucyjny organ ustawodawczy innego państwa z którym na dodatek ma nawiązane dwustronne, dobre stosunki dyplomatyczne. Jest to całkowicie nieuprawniona ingerencja obcego rządu w uchwalane przez nas prawa. Dopóki przepisy ustanawiane przez polski Sejm i Senat są w zgodzie ze wszystkimi umowami prawa międzynarodowego, ratyfikowanego przez nasze państwo, dopóty nikt nie ma prawa ingerować w ich treść. Polski parlament nie był, nie jest i w przyszłości nie będzie, jak to złowieszczo oznajmiło teraz izraelskie MSZ, antysemicki. Również zachowania antysemickie są obecnemu, naszemu społeczeństwu z gruntu obce i nie spotykają się, wbrew opiniom „Gazety Wyborczej”, z jego jakimkolwiek przychylnym, masowym odbiorem.

Niestety wystąpienie izraelskiego MSZ – tu nie było jedyną próbą krytyki i umiędzynarodowienia stanowienia wewnętrznego, polskiego prawodawstwa. Spotykający się z tego powodu w Brukseli przedstawiciele społeczności żydowskich w Europie odrzucenie polskiej ustawy o uboju rytualnym nazwali „szokiem”. Zapowiedzieli listy w tej sprawie do szefów Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego w sprawie wzmocnienia przepisów Unii Europejskiej w tym zakresie, zapominając przy tej okazji, że póki co, wewnętrzne prawa krajowe państw członkowskich Unii mają pierwszeństwo nad prawem ogólno unijnym. Ponadto dyrektor generalny Europejskiej Rady Żydów telefonował w tej sprawie do polskiego ambasadora akredytowanego przy Unii Europejskiej. Kolejna próba wezwania „na dywanik” przedstawiciela niezawisłego, polskiego Państwa …

Zupełnie niezrozumiałą jest dla mnie krytyczna, brukselska wypowiedź w sprawie zakazu rytualnych mordów, przewodniczącego Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP – P. Kadlcika. Pan przewodniczący publicznie ubolewał w stolicy Belgii nad tym zakazem. Mówił, że jest nim wręcz „wstrząśnięty”… Jeżeli naprawdę poprawność stosunków polsko – żydowskich leży na sercu tego Pana, czy nie lepiej byłoby najpierw podyskutować o tej sprawie, bez międzynarodowego rozgłosu, u nas w kraju? Po co podnosić od razu „larum” na całą Europę?

Dlaczego MSZ – ty krajów europejskich nie wzywają ambasadorów państw, gdzie obowiązuje prawo koraniczne do zmiany jego przepisów, które nie są zgodne z prawami obowiązującymi w Europie? Ponieważ uznają, że wjeżdżając na terytorium danego kraju mamy obowiązek podporządkować się jego wewnętrznym przepisom, nawet tym nie zapisanym w naszych prawnych kodeksach.

Poszanowanie innych religii było zawsze podstawą pokojowego współistnienia na terytorium I, II i obecnej Rzeczypospolitej różnych wyznań i narodów. Swobodą religijnych przekonań i praktyk, tak samo jak Polacy, cieszyli się Żydzi, Ukraińcy, Białorusini, Ormianie, Niemcy, Rosjanie i wszystkie inne narody, które zdecydowały się zamieszkać lub choćby czasowo przebywać na terytorium Polski. Obecne nazywanie przez naczelnego rabina Polski zakazu uboju rytualnego „najgorszym dniem diaspory żydowskiej w Polsce od lat 30 – tych XX wieku jest kolejnym, niestety świadomym nadużyciem tego żydowskiego duchowego przywódcy, obliczonym tylko na wywołanie międzynarodowego skandalu. W bardzo trudnych i delikatnych relacjach polsko – żydowskich atmosfera takiego „fermentu”  jest absolutnie do niczego nie potrzeba. Rabin M. Schudrich musi sobie świetnie z tego zdawać sprawę. Dlaczego mimo to, tak dziwnie postępuje?

O jakiej skali zjawiska w ogóle mówimy? Ilu Żydów w naszym kraju jest zainteresowanych ubojem rytualnym na własne, religijne potrzeby? Ocenia się , że obecnie w Polsce żyje około dwudziestu ortodoksyjnych rodzin żydowskich. Czy dla tak niedużej społeczności nie można sprowadzić odpowiedniej ilości koszernego mięsa z zagranicy? Czy trzeba o  „problemie” o tak małej skali trąbić od razu na cały świat? Nie chodzi tu o potrzeby tej małej grupy polskich ortodoksów, ale o możliwość prowadzenia mordów rytualnych na dużą, przemysłową skalę, wystawianiu certyfikatów dla koszernego mięsa, które wysłane zagranice pozwoli zarobić na tym nieludzkim precedensie całkiem „godziwe” pieniądze.

„The Economist” napisał ostatnio, że zakaz uboju rytualnego w naszym kraju będzie testem przyjaźni polsko – izraelskiej. Jeżeli podnoszącym alarm na arenie międzynarodowej nie chodzi tylko o pretekst do wywołania kolejnej antypolskiej afery, to nasze dobre stosunki wzajemne nie są wcale zagrożone. Czas pokaże jakie były prawdziwe intencje tych, którzy usiłują nagłośnić i rozdmuchać do niebotycznych rozmiarów ten polski, weterynaryjny zakaz.

Przy okazji próby zalegalizowania rytualnych mordów zwierząt, nie pozwólmy na dokonanie rytualnego gwałtu na polskim prawodawstwie. Nie jesteśmy anty muzułmanami, antysemitami, ani żadnymi innymi homofobami. Chcemy tylko mieć prawo do uchwalania suwerennych przepisów na terenie naszego kraju i jedynie oczekujemy, że te prawa, na terenie naszej Ojczyzny, będą przez wszystkich, bez wyjątku, poszanowane.

Jarosław Lewandowski

2 Comments on Rytualny gwałt

  1. Marcin Skalski-Truskolaski // 27 lipca 2013 at 11:29 // Odpowiedz

    Autor bardzo słusznie wykazał,że znacznie większe-medialnie-jest oburzenie wyznawców Judaizmu niż Islamu.Przedstawiciele żydowskich środowisk religijnych robia skandal polityczny na skalę światową.Byli i sa bardzo pewni swoich racji i… ja się im nie dziwię.Polska od solidarnościowego przewrotu znów stała się ślepo posłuszna dyrektywom polityki USA-najwierniejszego alianta Izraela.Polska jest także traktowana przez Izrael jako WIERNY I ZAWSZE POSŁUSZNY kraj,biorący udział w każdej opłacalnej dla izraelskich rządów wojnie.I nagle Polska zkazuje odwiecznej praktyki religijnej!Autor pisze,że USA zabrania uboju rytualnego i tamtejsi wyznawcy muszą sprowadzać mięso z zagranicy.Praktyke tą stosuje też rząd amerykański w sprawie tortur na jeńcach wojennych(przepraszam-jeńcach misji pokojowych ;-)! ).Słynne „Torture Taxi”latały wszędzie tam gdzie opinia publiczna była skutecznie stłumiona i można było bez przeszkód torturowac ludzi i uzyskiwac cenne dla Amerykanów informacje.tak było m.in. w Egipcie tak było w Polsce!Nie dziwię się więc ,że rząd Izraelski i żydowscy duchowni w Polsce są oburzeni i niemile zaskoczeni.Polska ośmieliła się zadziałac wbrew tradycji i wbrew państwu,któremu służą interesy Stanów Zjednoczonych.Jestem bardzo dumny z tego,ze choć raz Polska spróbowała podjąc niepodległa decyzję i tym większą radość wzbudziła we mnie partyjna dyscyplina głosowania w PiS,który dotychczas zdawał się wiernie wspierać nasze fatalny politycznie i niezwykle kosztowny sojusz z USA i NATO.Być może politycy partii w ślad za potępieniem sadystycznych praktyk religijnych dokonają zwrotu w politycznych sojuszach i rozważą budowanie przyjaznych stosunków pomiędzy Warszawą,Berlinem i Moskwą.Nie licze na sojusznika,który doprowadził swe społeczeństwo do 60%,chorobliwej otyłości.taki rekryt nie zmieści się do super-czołgu,ani super-samolotu.Pilotując drona -zaśnie.Przy okzaji rytualnego uboju-przemyślmy o naszych sojuszach.Bierzmy przykład z Włochów! 😉

    • Krzysztof Skalski // 27 lipca 2013 at 17:45 // Odpowiedz

      Panie Marcinie, proszę mi wybaczyć, ale pisanie o przeorientowaniu sojuszy z NATO i USA na Moskwę i Berlin (jednocześnie!) mam za przejaw skrajnej głupoty politycznej. I to w wariancie najkorzystniejszym dla autora takiej tezy. Pisze Pan o Włoszech, jako przykładzie takiej polityki. Tyle, że Włochy nie leżą na nizinie między Niemcami i Rosją i we Włoszech obie te nacje nie wymordowały w ostatnich stuleciach dziesiątków milionów Włochów (znaczy Niemcy, owszem, tyle że znacznie wcześniej i jednak nie w tej skali liczbowej, co w Polsce). Wystarczy rzut oka na mapę i chociażby pobieżna znajomość historii ostatniego tysiąclecia, żeby wiedzieć, że Rosja (a wcześniej Ruś – chociaż kulturowo stała na wyższym poziomie od swojej moskiewskiej sukcesorki) jest naturalnym partnerem dla Niemiec i oba podmioty nie potrzebują w tym żadnego pośrednika oddzielającego ich terytoria. Z tym, że zawsze po uprzednim zlikwidowaniu Polski (tego „bękarta traktatu wersalskiego”) w końcu biorą się za łby. Ale zanim to nastąpi, ofiarą ich polityki imperialnej musi paść nasz kraj. Zatem dopóki nie mamy siły wystarczającej do oparcia się zarówno jednym, jak i drugim – musimy budować sieć sojuszy o potencjale wystarczającym dla zneutralizowania wspólnego potencjału Rosji i Niemiec. W dzisiejszym świecie potencjałem takim dysponują tylko USA. Jest jeszcze ewentualna opcja lawirowania między jednym i drugim sąsiadem, ale jak dotąd – każda taka próba kończyła się tragicznie (orientacja na sojusz z Prusami przy Konstytucji III Maja, orientacja prorosyjska przez cały XVIII wiek).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*