News Ticker

Rwetes o literę

Obraz 412Próby obrzydzenia warszawiakom prezydenckiego referendum przekroczyły kolejne granice absurdu. Nie dość, że Platforma porzuciła jakikolwiek sposób merytorycznego bronienia H. Gronkiewicz – Waltz, to jeszcze środowiska jej przychylne rozpoczęły kampanię celowej dezinformacji mieszkańców naszej stolicy. Nikt, z obozu władzy centralnej lub nawet samorządowej, nie usiłuje nawet odpowiadać na konkretne zarzuty, jakie każdego dnia są formułowane wobec pani prezydent. Nie polemizują z argumentami złej organizacji życia miasta, jego niegospodarności i zwykłej urzędniczej nieudolności, jakie od kilku lat swoimi złymi rządami funduje nam każdego dnia wice przewodnicząca PO, „rzucona” przez partię miłości na trudny „odcinek warszawski”. Ratusz pozostaje głuchy na stawiane mu pytania. Za to obrońcy H. G. – W. rozpoczęli bardzo oryginalną akcję powszechnego zniechęcania obywateli do referendalnej działalności. Najpierw, „nieoceniony” poseł A. Halicki usiłował zaskarżyć obywatelski sposób zbierania podpisów za przeprowadzeniem referendum. Robił to na tyle nieudolnie, że nawet nie wiedział do jakiego, właściwego organu ma skierować swoje zapytania. Gdy wreszcie podpowiedziano mu prawidłowego adresata jego dziwnych wątpliwości, okazało się, że są one niczym nieuzasadnione i referendum, a majestacie obowiązującego prawa, musi jednak dojść do skutku. Wtedy do akcji przystąpił sam Pan Prezydent RP, zgłaszając swój projekt nowelizacji ustawy referendalnej. Podniósł w niej tak procentowe granice ważności przyszłych referendów, żeby maksymalnie utrudnić następne, podobne akcje społecznego braku zaufania. Jeśli projekt zatwierdzi parlament, wtedy przyszli „wichrzyciele” jakichkolwiek samorządowych władz, będą mieli już znacznie trudniej. Czyli, może i nie o obronimy teraz pani Hanny, ale już obecnie zabezpieczymy się na wypadek takich samych aktów niezadowolenia społeczeństwa. Przecież w podobnych, „godnych pożałowania”, działaniach społecznych, odwołano już niektórych naszych towarzyszy. Dokładnie mówiąc, w tej kadencji samorządowej odbyło się już 85 personalnych referendów… Nie świadczy to jednak, jak twierdzi wnioskodawca noweli, o nadużywaniu tej formy społecznej aktywności, a o często występującym, wśród samorządowców, braku kompetencji do sprawowania przez nich zajmowanych urzędów. Po tej nowelizacji, gdyby na przykład, jakiś wójt, czy prezydent dopuścił się jakiegoś przestępstwa, zabiłby kogoś, lub zgwałcił, a osadzający go wyrok by się jeszcze nie uprawomocnił, to do odwołania go w referendum będzie potrzebna frekwencja nie mniejsza, niż podczas wyborów właśnie odwoływanego urzędnika. A, jak powszechnie wiadomo, nasze młyny sprawiedliwości mielą bardzo powoli. Zanim wyrok przejdzie przez wszystkie, przewidziane prawem instancje, osądzany nadal będzie w majestacie prawa, sprawował swój urząd. A obywatele, żeby móc to zmienić, będą musieli pokonać, właśnie zaproponowane przez Prezydenta wszystkich Polaków, dodatkowe referendalne obostrzenia. Już sama świadomość wójtów i prezydentów, że będą teraz prawie nie odwoływalni, na pewno nie poprawi jakości ich pracy. Obawiam się, że niespodziewane zwiększenie kierowniczej bezkarności, ujemnie wpłynie na jakość sprawowanej, przez niektórych, władzy.

Gdy nie wystarcza merytorycznych argumentów, zwolennicy H. G. – W. rozpętali wielki rwetes o widniejącą na referendalnym plakacie PiS – u, literę W. Przeinaczając fakty, udają wielkie oburzenie, że Prawo i Sprawiedliwość wykorzystuje … „symbole Powstania Warszawskiego” w swojej akcji referendalnej. Z wielką przewrotnością, celowo zaklinając otaczającą nas rzeczywistość, zadają publiczne pytanie : „Czy zgadzasz się na wykorzystanie symboli powstańczych w akcji referendalnej ?” Na tak fałszywie postawione zapytanie jest oczywiste, że nikt się na to nie zgodzi. Tymczasem symbol W, widniejący na najnowszym naszym plakacie, jest tylko dwudziestą ósmą literą polskiego alfabetu, a nie żadnym powstańczym symbolem! Jest to pierwsza litera nazwy naszej stolicy, wręcz naturalnie kojarząca się z hasłem : W, jak Warszawa. Czy nie wolno nam używać takich skojarzeń? W zupełnie perfidny i tendencyjny sposób, w tę akcję dezinformacji, zostali także wciągnięci, przez fanów pani prezydent, warszawscy Powstańcy. Każdy Powstaniec, pytany o symbole Powstania, czy symbol godziny „W”, będzie bronił tych określeń. Tymczasem, nikt z nas nie użył ANI RAZU sformułowania : godzina „W”. Co więcej symbol Powstania, jest pisany w cudzysłowie, a na plakacie jest tylko sama litera i data referendum. Ile trzeba mieć w sobie złej woli, żeby do obrony Hanny Gronkiewicz – Waltz mieszać jeszcze żyjących obrońców stolicy z roku 1944?! Jak można tak tendencyjnie okłamywać i niepotrzebnie denerwować tych, już dzisiaj, starszych ludzi? To nie my, a właśnie Platforma nie cofnie się przed żadnym sposobem na rozstrzygnięcie na swoją korzyść stołecznego głosowania.

Zresztą jakiejkolwiek innej litery by PiS nie użył w swojej kampanii, zawsze znaleźliby się  jacyś jej „obrońcy”. Gdybyśmy posłużyli się literą S – jak samorząd, czy stolica, oburzony Wł. Frasyniuk zaraz rwałby włosy z głowy, że zawłaszcza się symbol Solidarności. Jeśli byśmy użyli litery R – jak referendum, to pewnie znaleźliby się „oburzeni” pracownicy służby zdrowia, publicznie głoszący, że litera R jest zarezerwowana tylko dla reanimacyjnych karetek pogotowia ratunkowego. A symbol N – jak niepodległość, wywołałby natychmiastowy protest, zawsze czujnego, posła S. Niesiołowskiego, który oznajmiłby, że N jest zajęte dla jego nazwiska …

Poseł A. Halicki, zapytany, co zrobić, żeby odwrócić, niekorzystne dla PO, najnowsze prognozy wyników referendum w stolicy, stwierdził, że Platforma musi przekonać  warszawiaków chcących poprzeć w głosowaniu H. G. – W., żeby … nie głosowali za jej pozostaniem na stanowisku. Nie dość, że rządząca partia nie znajduje żadnych argumentów za pozostaniem pani Hanny na swoim urzędzie, to jeszcze zamierza przekonywać tych nielicznych, którzy mimo wszystko są gotowi oddać na nią swój głos, żeby tego nie robili! Trudno na akt większego kapitulanctwa. Aż dziw, że na stołecznym ratuszu w miejsce sztandaru w kolorach Warszawy, nie wywieszono dotąd białej flagi. Zresztą i sama pani prezydent nie czuje się na siłach, by oddać na siebie własny głos! A co dopiero mówić o przekonywaniu do tego innych warszawiaków.

Platforma na tyle nie ufa mieszkańcom naszego miasta, że aby mieć pewność, iż nie będą głosować, postanowiła organizować dla nich, 13 października, masowe wyjazdy na grzyby. Pewnie będą wyjeżdżać przed otwarciem lokali wyborczych, a wracać już grubo po ich zamknięciu, żeby żaden z grzybiarzy nawet nie miał szans  na skorzystanie ze swoich obywatelskich praw. Mam nadzieję, że nikt, komu nie są obojętne losy Warszawy, nie będzie w tym dniu uciekał do lasu, tym samym zamykając oczy na coraz bardziej doskwierające wszystkim problemy stolicy. Nie idąc na referendum sami pozbawiamy się naszego niezbywalnego prawa do decydowania o tym, co jest dobre, a co złe dla stołecznego miasta. Niech wszyscy warszawiacy mają odwagę, przy pomocy kartki referendalnej, wypowiedzieć się, czy są za dalszym rządzeniem naszym miastem przez osobę jedynie z partyjnego nadania, czy też będą chcieli ją odwołać, dając tym samym szansę innym o ubieganie się o ten bardzo ważny urząd. Na dzień dzisiejszy 47% mieszkańców stolicy na pewno, lub prawdopodobnie, chce iść na referendum. Nie możemy być dłużej obojętni na dalszy chaos panujący w mieście, w którym na co dzień żyjemy.

Jarosław Lewandowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*