News Ticker

Rosyjskie pomysły

Kończy się letnio – zimowa olimpijska „putinada”. Tym samym nadchodzi czas podejmowania rozstrzygających decyzji o przyszłych losach Ukrainy. Wraz ze zgaśnięciem olimpijskiego znicza, Rosja nie będzie musiała dalej udawać niewinnego gołąbka pokoju z gałązką oliwną powszechnej zgody w swoim dzióbku. Wszystkie podjęte przez Wierchowną Radę ustawy powołujące nowy rząd, znoszące restrykcyjne „anty majdanowe” ustawy i nakazujące ściganie winnych ostatnich zbrodni są zgodne z panującym na Ukrainie porządkiem prawnym i przywróconą konstytucją z 2004 r. Wyjątek stanowi, być może najważniejsza, przyjęta przez nich ustawa, o „samo odwołaniu” prezydenta Janukowycza. Jest ona podstawą działania nowych władz, a jednocześnie największą „piętą achillesową” nowej legislacji Rady Najwyższej Ukrainy. Prezydent wybrany w wyborach powszechnych, który sam stwierdza, że nie rezygnuje ze swojego stanowiska i w dalszym ciągu przebywający na terytorium swojego kraju, niestety nie może zostać odwołany przez nikogo, nawet przez ukraiński parlament. Czyli zgodnie z obowiązującym na Ukrainie prawem, nadal jest legalnym prezydentem. Oczywiście do czasu nowych wyborów prezydenckich, wyznaczonych przez Wierchowną Radę na 25 maja. Najbliższe trzy miesiące Janukowycz, bez względu na to, że bezsprzecznie odpowiada za zbrodnie na Majdanie i bez względu, jak bardzo jest przez większość społeczeństwa znienawidzony, jest legalnym prezydentem Ukrainy. Ten delikt prawny może prowadzić do dwu lub nawet trój władzy na Ukrainie. Swoje aspiracje do rządzenia poza Janukowyczem i Radą Najwyższą zgłasza jeszcze Rada Majdanu. Każdy będzie uważał za jedynie słuszny rząd kogoś innego, a to daje dużą swobodę w interpretowaniu, kto tak naprawdę rządzi na Ukrainie.

Myślę, że najważniejsze dla przyszłości, wręcz istnienia państwowości naszych wschodnich sąsiadów jest obecnie nie to, co postanowi ich Rada Najwyższa, czy co zadeklaruje Unia Europejska, ale to co zrobi Rosja. Na Ukrainie cały czas mieszka ponad 8 mln Rosjan. Sowiecka doktryna „obronna” pozwala na podjęcie interwencji zbrojnej na całym świecie w celu ochrony swoich obywateli. Ten groźny zapis sowieckiego prawa pozwala na mieszanie się w wewnętrzne sprawy każdego kraju pod pretekstem „obrony” swoich rodaków. A na Ukrainie, poza „matuszką Rossiją” mieszka najwięcej Rosjan …

Wykorzystując ten pretekst, poparty ewentualną prośbą o pomoc wciąż „legalnego” Janukowycza, mogą stwierdzić, że jest to wystarczający casus belli – powód do zbrojnej interwencji, przy którym wojna rosyjsko – gruzińska będzie „tylko” lokalną potyczką. Tym bardziej, że pewnie nie będzie potrzeby wprowadzać „wyzwoleńczych” wojsk z zagranicy. Wojska rosyjskie na stałe stacjonują na Krymie i do tych baz drogą morską można dowieść dowolną ilość dywizji, czołgów, czy dział. A jak będzie wymagała tego sytuacja międzynarodowa, można ich przecież ubrać w ukraińskie mundury, żeby cała inwazja wyglądała na wewnątrz ukraińską akcję anty terrorystyczną. Język rosyjski nie zdradzi agresorów, nikt tak do końca nie będzie wiedział, czy tłumiący powstanie są ukraińskimi obywatelami narodowości rosyjskiej, czy też rdzennymi Sowietami, przebranymi w ukraińskie mundury.

Jedynym rozwiązaniem tej sytuacji jest wciągnięcie do rozmów, za wszelką dopuszczalną cenę, strony rosyjskiej. Charakterystyczne jest, że przedstawiciel Rosji nie parafował porozumienia podpisanego w piątek przez opozycję, ministrów spraw zagranicznych Francji, Niemiec i Polski, oraz prezydenta Janukowycza. Rosjanie nie chcą w żaden sposób podejmować jakichkolwiek zobowiązań. Chcieliby zostawić sobie możliwość każdej reakcji. Dlatego trzeba doprowadzić do spotkania na którym zostaną podpisane gwarancje nienaruszalności obecnych ukraińskich granic i wyrzeczenia się jakiejkolwiek zewnętrznej interwencji zbrojnej. Układ taki muszą parafować rządy Unii Europejskiej, nowy rząd Ukrainy, Stanów Zjednoczonych, Białorusi, ale przede wszystkim ROSJI ! Będzie to jedyna, choć nadal nie pewna, gwarancja, że Ukraina nie rozpadnie się na oddzielne państwa i że o swojej przyszłości będą decydować sami Ukraińcy. Gdyby Rosjanie nie chcieli podpisać takiej deklaracji, oczywistej dla każdego demokratycznego państwa, będzie to oznaczało, że szykują się do podziału kraju naszych sąsiadów. Wtedy należałoby uchwalić prewencyjne, kompleksowe sankcje dla Federacji Rosyjskiej, jako kraju dążącego do nieuprawnionej agresji na terytorium swoich sąsiadów.

Reszta świata musi zawczasu wyraźnie powiedzieć Rosji, że w żadnym wypadku nie zgadza się na jakąkolwiek agresję na Kijów. Zresztą strategiczne węzły przesyłowe rosyjskiego gazu znajdują się na zachodniej Ukrainie, tak więc jakieś sztuczne skonfederowanie z Sowietami tylko jej wschodnich obwodów, nic Rosjanom nie da. Z drugiej strony we wschodniej i centralnej części Ukrainy znajduje się wiele fabryk przemysłu zbrojeniowego produkujących towary na potrzeby rosyjskiej armii i przemysłu (nośne części rakiet, elektronika związana z przemysłem kosmicznym i wiele innych asortymentów).

Obecnie w Kijowie panuje bardzo groźne bezkrólewie. Nie działa SBU – służba bezpieczeństwa, odpowiedzialna między innymi za kontrwywiad, milicja i inne służby wewnętrzne. Pospolite ruszenie Majdanu nie będzie w stanie, na dłuższą metę, zapewnić ładu i spokoju społecznego, tym bardziej, że bardzo prawdopodobne są prowokacje nie tylko „tituszek”, ale i innych „subtelniejszych” w swoim działaniu prowodyrów. Póki co ludzie są bardzo zdyscyplinowani w swoim postępowaniu. Nie rozkradają porzuconych przez ustępującą władzę pałaców, nie demolują jej pozostawionych posiadłości. Jakże to inny widok od tego, jaki pamiętamy w przed lat, gdy dziadkowie tych samych Ukraińców demolowali i rozkradali pozostawione przez polskich właścicieli pałace, kościoły, czy zwykłe domostwa…

Wywieszony na Placu Niepodległości „Kodeks Majdanowca”, na razie przestrzegany w sposób godny podziwu, nie może na długo zastąpić przepisów prawa egzekwowanych przez siły porządkowe, wierne nowemu rządowi. Tak samo należy, jak najszybciej aresztować i zgodnie z prawem osądzić wszystkich tych, którzy jeszcze parę dni temu w bestialski sposób mordowali niewinnych demonstrantów. Dzięki szybkiej nieuchronności kary, ewentualni ich następcy naocznie zobaczą, że nie będą w swoich zbrodniach bezkarni.

Ukraińcy muszą jak najszybciej powołać własny, demokratyczny rząd. Przy jego pomocy zaprowadzić z powrotem na ulicach swoich miast porządek, tym samym wytrącając z sowieckich rąk jakiekolwiek argumenty do zbrojnej interwencji i bezprawnego mieszania się w wewnętrzne sprawy ościennego kraju. A potem muszą wystawić jednego, silnego, charyzmatycznego przywódcę, jako swego kandydata na prezydenta Ukrainy. Następnie jednym głosem powinni przekonywać w bardzo krótkiej kampanii wyborczej wszystkich obywateli swojego kraju, że warto na niego oddać głos. Im szybciej tego wszystkiego dokonają, tym mają większe szanse na obronienie własnej niepodległości.

Jarosław Lewandowski

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*