News Ticker

Powstanie Styczniowe – Julian Karniewski *

Opisując wydarzenia z okresu Powstania Styczniowego na terenie Wilanowa i jego okolic, nie można zapomnieć o osobie Juliana Karniewskiego (wspominałem o nim w poprzednich tekstach o Powstaniu Styczniowym) pochodzącego z wielce zasłużonej, dla naszej małej ojczyzny, rodziny. Kaniewscy zapisali się na trwałe złotymi zgłoskami w ludzkiej pamięci i dokumentach, a także oddali wielkie zasługi dla kolejnych właścicieli dóbr Wilanowskich – rodzin Potockich i Branickich i okolicznych mieszkańców.

Najbardziej spektakularnego czynu dokonał Julian Karniewski (20. II. 1835 – 17. I. 1899), biorąc na siebie odpowiedzialność za przerzut nielegalnego transportu broni dla powstańców styczniowych stacjonujących w lasach, należących do dóbr Augusta Potockiego.

Jak głosi przekaz rodziny Karniewskich, Julian wziął na siebie całkowitą odpowiedzialność za zorganizowanie i przerzut nielegalnego transportu broni przechwyconego przez carskich kozaków. Transport ten w rzeczywistości opłacił i zorganizował hrabia August Potocki i było pewne, że konsekwencją tego czynu będzie konfiskata całego majątku hrabiego na rzecz skarbu rosyjskiego, a represje dotkną rodzinę Potockich. Mogło się skończyć tak, jak z hrabim Leonem Platerem , którego 8 czerwca 1863 r. rozstrzelano przy twierdzy w Dyneburgu (Polskie Inflanty) z wyroku sądu polowego, ustanowionego przez rosyjskich zaborców. Dzięki zabiegom Augusta Potockiego, osadzony w warszawskiej cytadeli Julian Karniewski uniknął najgorszego. Liczył się jednak z tym, że nie uniknie Sybiru, dlatego w noc przed spodziewaną wywózką, wziął ślub ze swoją ukochana narzeczoną Cecylią z Fagońskich ( 1838 – 1918 ).  Swoją drogą jak wielka musiała być miłość Cecylii, że za swoim ukochanym, nie zawahała się udać daleką i nie bezpieczną podróż. Dzięki Bogu do tego nie doszło (istnieje także wersja, że byli krótko na Syberii). Hrabia Potocki doceniając postawę administratora swoich dóbr i czując się wdzięcznym, jak również odpowiedzialnym za sytuację w jakiej znalazł się młody, 28 letni jego pracownik, uruchomił swoje koneksje i wziął się do załatwiania sprawy. Następny dzień przyniósł odmianę losu młodej pary. Hrabia nie pożałował złota carskim czynownikom i Karniewski pozostał w warszawskiej cytadeli, a wkrótce odzyskał również wolność. Potoccy w podzięce za bohaterski czyn, chcieli Karniewskiego obdarować ziemią leżącą naprzeciw wilanowskiego cmentarza, pomiędzy dzisiejszą ulicą Franciszka Klimczaka, a gospodarską „ Pasieką”, jednak on tego daru nie przyjął . Teren ten przez długie lata zwano Karniewszczyzną. Ostatecznie młodzi Karniewscy przyjęli od Potockich folwark Kabaty, na terenie którego ich potomkowie mieszkają do dzisiejszego dnia. Wydarzenia z czasów Powstania Styczniowego upamiętniają, stojące w pobliżu ich dworku, dwa krzyże, jeden z 1864 r., drugi z 1909 r. podpisany A . F . K . (Antoni i Florentyna Kaniewscy –  syn i synowa Juliana i Cecylii). Groby rodziny Karniewskich znajdują się na wilanowskim cmentarzu (przed wielu laty miał miejsce „ostatni zajazd na Wilanowie” , podczas którego Radziwiłłowie zajęli część kwater Karniewskich). Usytuowane są przy kaplicy, od strony głównego wejścia na wilanowską nekropolię. Na tym samym cmentarzu w jednym grobie spoczywają doczesne szczątki Juliana i Cecylii. Ich syn radca Antoni Karniewski (ten co postawił krzyż w 1909 r.) pełnił obowiązki wójta w Gminie Wilanów po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

„Powstanie Styczniowe stanowi nadzwyczaj istotny element naszej narodowej tradycji . Jest ono przykładem niebywałego heroizmu i poświęcenia, ale także wielkich cierpień” – pisze we wstępie do artykułu „Rodzina Karniewskich upamiętnia powstańcze tradycje” wybitny varsavianista dr Lech Królikowski.

Dlatego tym większe moje zdziwienie i oburzenie budzi fakt nie wyrażenia zgody, przez członków Platformy Obywatelskiej – radnych dzielnicy Wilanów, na mój ponawiany dwukrotnie wniosek, o nazwanie jednej z wilanowskich ulic nazwą Aleja Powstania Styczniowego. A okazja ku temu jest oczywista – 150. rocznica wybuchu Powstania. Uznali oni, że bardziej odpowiednia będzie nazwa Wiedeńska, wywodząca się od stolicy jednego z państw zaborczych, likwidatorów Państwa Polskiego, z którymi przez ponad sto lat niewoli walczyli Polacy, tacy jak bracia Biernaccy , Kazimierz Olesiński, Franciszek Szelągowski czy Julian Karniewski o wolność Najjaśniejszej Rzeczpospolitej .

I gdzie tu patriotyzm?

Krzysztof Kanabus

 

*  – ponieważ w materiałach spotykam różne imiona Karniewskigo, tego który uratował Wilanów przed konfiskatą, sięgnąłem do jego metryki, którą zamieszczam:

Działo się w Willanowie dnia dwudziestego drugiego lutego tysiąc osiemset trzydziestego piątego roku o godzinie piątej wieczorem. Stawił się Franciszek Karniewski furter ? przy pałacu willanowskim w Willanowie zamieszkały, lat trzydzieści jeden mający w obecności Tomasza Młochowskiego ekonoma przy folwarku willanowskim lat czterdzieści dwa i Marcina Karniewskiego obydwóch z Willanowa i okazał nam dziecię płci męskiej urodzonego w Willanowie dwudziestego lutego bieżącego roku o godzinie dziesiątej przed południem z jego małżonki Marianny z Malczyńskich lat trzydzieści mającej. Dziecięciu temu na Chrzcie Świętym w dniu dzisiejszym odbytym , nadane zostały imiona JULIAN  WALENTY  a rodzicami jego chrzestnymi buli wyżej wymieniony Tomasz Młochowski

i Marianna Mateżyńska. Akt ten stawającemu i świadkom przeczytany przez ojca dziecięcia Karniewskiego Franciszka, wraz z obydwoma świadkami Młochowskim i Karniewskim Marcinem podpisaliśmy.

Ks. Kazimierz Markiewicz proboszcz parafii willanowskiej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*