News Ticker

Powstanie Styczniowe – 150 Rocznica

Narastający terror wojskowy i samowola administracji rosyjskiej na terenach Królestwa Kongresowego oraz na obszarach I Rzeczypospolitej, przyłączonych bezpośrednio do Imperium Rosyjskiego doprowadziły do wzrostu napięcia wśród Polaków, doprowadzonych zaistniałą sytuacją do radykalizacji swych postaw. Już w 1860 i na początku 1861 roku odbywały się liczne manifestacje patriotyczne, podczas których niejednokrotnie ginęli protestujący . Największe demonstracje odbywały się w Warszawie. Jedna z nich, a mianowicie 27 lutego 1861 r. zakończyła się śmiercią pięciu manifestantów. Podczas interwencji wojska carskiego zginęli: Filip Adamkiewicz – czeladnik krawiecki, Michał Arcichiewicz – uczeń Gimnazjum Realnego, Karol Brendel – robotnik metalowiec, Marceli Karczewski – ziemianin i Zdzisław Rutkowski – również ziemianin.

Kolejną ofiarę złożyli mieszkańcy Warszawy w dniu 8 kwietnia 1861 r. Carscy żołnierze na Placu Zamkowym ostrzelali bezbronną demonstrację w wyniku czego śmierć poniosło około 100 osób, a kilkaset zostało rannych (niektóre źródła podają nawet 200 zabitych). Te wydarzenia jeszcze bardziej zradykalizowały nastroje w kraju.

W dniu 14 października 1861 r. z rozkazu cara rosyjskiego Aleksandra II ( 1818 – 1881 ), namiestnik gen. Karol Lambert wprowadził w Królestwie stan wojenny.

Ale jeszcze gorsze miało dopiero nadejść. Represje dotykały wszystkie stany i warstwy społeczne. Nawet księży zsyłano na katorgę za kazania głoszone w kościołach. Oddajmy głos Rosjaninowi – urzędnikowi carskiemu Mikołajowi Pawliszczewowi cenzorowi powstania, który tak pisał w lutym 1862 r. w raporcie do swojego cara Aleksandra II.

„ W dniu 2 lutego 1862 r. ksiądz Milechowicz wygłosił w kościele Bernardynów w Radomiu kazanie, w którym, czyniąc aluzję do niedawnej zsyłki sandomierskiego księdza – mówił o okrucieństwach Tatarów , którzy w XIII w. zamęczyli 49 dominikanów w Sandomierzu. Potem wskazał na podobne męczeństwa i prześladowania nieustraszenie znoszone w innych państwach i stąd wyprowadził naukę, że słuchacze powinni naśladować swoich przodków i poświęcać siebie w ofierze. Rozognieni tym słuchacze, pełni zapału odśpiewali demonstracyjny hymn. Za ten podburzający postępek ksiądz Milechowicz został zesłany do Omska na Syberię”. A czyż w drugiej połowie XX w. nie podsłuchiwano i nie nagrywano kazań głoszonych w polskich kościołach, ile dla przykładu wycierpiał od tych samych okupantów i ich „ polskich” sługusów, niedawno zmarły arcybiskup Ignacy Tokarczuk, nieustraszony ksiądz, patriota wierny Bogu i Ojczyźnie.

Chciałbym przytoczyć jeszcze jeden fragment raportu Mikołaja Pawliszczewa dotyczący  parafii wilanowskiej z marca 1862 r.

„ W tymże okresie zamieszek zeszłego roku, na patriotyczno – religijnym nabożeństwie , zaimprowizowanym w imieniu włościan w posiadłości hrabiny Aleksandry Potockiej w Wilanowie, zbierano także wraz z hrabiną składki pieniężne na ukryte cele*.

Znajdujący się w areszcie tamtejszy ksiądz ( Antoni ) Stelmaszczyk i syn lokaja J. (Julian ) Karniewski nie chcieli zeznawać, dokąd zostały przekazane pieniądze z ofiar. Obaj zostali objęci tajnym nadzorem, przy czym Karniewski został zwolniony, z zaliczeniem mu na poczet kary odbytego aresztu”.

Bezpośrednią przyczyną wybuchu Powstania Styczniowego była „ branka” do rosyjskiego wojska, której miało podlegać ok. 12 000 osób, przeważnie aktywnie zaangażowanych w działalność podziemną, patriotyczną. Rozpoczęło się ono 22 stycznia 1863 r. i objęło swym zasięgiem tereny Królestwa i ziem wschodnich I Rzeczypospolitej bezpośrednio wcielonych do Rosji. Walki toczyły się, tak w Sosnowcu na terenie Zagłębia, jak i w oddalonej o setki kilometrów Żmudzi. Łącznie powstańcy stoczyli około 1200 bitew i potyczek.

Powstanie zostało zarządzone manifestem Komitetu Centralnego Narodowego, który wyłonił Tymczasowy Rząd Narodowy jako organ władz Powstania Styczniowego, na którego czele stanął Stefan Bobrowski. Naczelnikiem województwa mazowieckiego został Zygmunt Padlewski, a dowódcą wojsk powstańczych  Ziemi Czerskiej (najbliższej gminy Wilanów) Władysław Kononowicz.

Od kwietnia 1863 r. wojskami powstańczymi dowodzili kolejno gen. Ludwik Mierosławski oraz dyktatorzy – generałowie Marian Langiewicz i Romuald Traugutt . Było to największe i najdłużej trwające polskie powstanie, niestety po pierwszych sukcesach przyszły porażki. Rosjanie mając w Królestwie  pod bronią ponad 100 000 żołnierzy zaprawionych w boju , pomału odzyskiwali inicjatywę, zdobywając teren, rozbijali polskie ochotnicze oddziały partyzanckie. W lutym 1864 r. w bitwie pod Opatowem Rosjanie rozbili polskie oddziały operujące w rejonie Gór Świętokrzyskich oraz działające na Podlasiu. Do końca kwietnia przetrwały oddziały dowodzone przez gen. broni Józefa Hauke – Bosaka, a w lubelskim działał jeszcze oddział dowodzony przez gen. Walerego Wróblewskiego, uprzednio naczelnika sił zbrojnych województw augustowskiego i grodzieńskiego.

W tym miejscu należy również przypomnieć postać Aleksandra Waszkowskiego, ostatniego powstańczego naczelnika Warszawy. Ten młody 24 letni powstaniec przeprowadził dwie brawurowe akcje. Podczas pierwszej w lutym 1863 r. wykradł rosyjskie mapy, które potem służyły powstańcom w planowaniu walk z Rosjanami, a następnie w czerwcu tego samego roku w biały dzień z Kasy Głównej Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu Królestwa Polskiego, wyniósł kilka milionów rubli, zasilając powstańcza kasę. Ujęty w grudniu 1864 r. został stracony na stokach Cytadeli Warszawskiej 17 lutego 1865 r., wraz z Emanuelem Szafarczykiem, przywódcą warszawskich żandarmów – sztyletników. Była to ostatnia publiczna egzekucja w Warszawie uczestników powstania. Jego imieniem jest nazwana ulica na sąsiadującej z Wilanowem Sadybie.

Najdłużej , aż do grudnia 1864 r. walczył ostatni oddział powstańczy księdza generała Stanisława Brzóski na Podlasiu, który do lipca – sierpnia brał udział w walkach toczonych na Żmudzi. Od początku 1865 r. ks. Stanisław Brzóska praktycznie się tylko ukrywał w okolicach Sokołowa Podlaskiego, ze swym ostatnim współtowarzyszem walki Franciszkiem Wilczyńskim. Schwytani przez Kozaków zostali przewiezieni do Siedlec, powieszono ich 28 maja 1865 r. w Sokołowie Podlaskim. To był praktycznie koniec powstania. Znowu kilkadziesiąt tysięcy najlepszych synów Polski popędzono na Sybir, żeby go zagospodarowywali i cywilizowali, oczywiście na pożytek Rosji . Mieszkańcy wsi Krasnodęby – Spytki z okolic, w których został aresztowany ks. Brzóska , wznieśli kamienny pomnik z pamiątkową tablicą, na której czytamy: „ Gdy pamięć ludzka gaśnie mówią kamienie. Tu ukrywał się i został aresztowany gen. ks. Stanisław Brzóska ostatni komendant powstania 1863 r. na Podlasiu , oraz jego adiutant Franciszek Wilczyński. Wielka chwała bohaterom”. W uznaniu zasług ks. Stanisława Brzóski prezydent Rzeczypospolitej Polskiej prof. Lech Kaczyński nadał mu pośmiertnie dnia 23 maja 2008 r. Order Orła Białego.

Również mieszkańcy Wilanowa i okolic mieli swoich bohaterów z tamtego okresu . Uczcili ich w dziesiątą rocznicę odzyskania niepodległości 11 listopada 1928 r. W tym dniu na pograniczu Powsinka i Wilanowa, przy skrzyżowaniu dzisiejszych ulic Vogla i Koralowej, pod krzyżem z okresu Powstania Styczniowego, odbyła się uroczystość patriotyczna, która zgromadziła wielu okolicznych mieszkańców. W tym miejscu 15 grudnia 1864 r. rosyjski zaborca wykonał wyrok śmierci przez powieszenie , na trzech powstańcach, żandarmach – sztyletnikach. Po odprawieniu modlitw w intencji straconych  i złożeniu kwiatów, procesyjnie udano się na wilanowski cmentarz, gdzie odbyła się druga część uroczystości. Na cmentarzu odsłonięto tablicę wmurowaną w zewnętrzną ścianę kaplicy, ufundowaną przez mieszkańców Wilanowa, upamiętniającą Józefa i Wincentego braci Biernackich i Kazimierza Olesińskiego, powstańców styczniowych powieszonych na styku Powsinka i Wilanowa. Powstańcy ci musieli się dobrze zapisać w pamięci mieszkańców Wilanowa, skoro to właśnie im tę tablicę nasi przodkowie ufundowali. A trzeba pamiętać, że od zakończenia I wojny światowej minęło dopiero dziesięć lat i ludzi zasłużonych, godnych upamiętnienia nie brakowało. Cóż takiego zrobili ci powstańcy. W tym miejscu przytoczę opis czynów, których dopuścili się skazani, znaleziony przeze mnie w gazecie „ Czas” wydawanej w Krakowie z dnia 18 grudnia 1864 r. ( nr 216 )

Czytając ten tekst trzeba pamiętać, że żandarmi – sztyletnicy (wieszający) wykonywali wyroki polskich sądów polowych, działających z ramienia rządu narodowego, skazujących na śmierć zdrajców sprawy polskiej.

„ W dniu 15 grudnia 1864 r. zostali straceni w Wilanowie Wincenty i Józef bracia Biernaccy i Kazimierz Olesiński ( …). Wyroki na nich wykonano jak następuje : Dwaj bracia , szlachta Biernaccy, Wincenty mieszkaniec Warszawy, a drugi ( Józef ) miasta Nura guberni płockiej i włościanin ze wsi Słomczyn , Kazimierz Olesiński , według odbytego nad nimi sądu polowego wojennego i własnego zeznania, okazali się winnymi tego , że w roku przeszłym, w czasie zbrojnego powstania, wszyscy znajdowali się w różnych bandach buntowniczych, a po ich zniesieniu weszli do składu tak zwanych żandarmów wieszających i popełnili następujące zbrodnie : a ) Biernaccy zabili we wsi Wilanowie, szeregowca z warszawskiej komendy żandarmów, Pokosa, b ) powiesili włościanina we wsi Łubna, powiat warszawski , Bednarczyka i c) mieli udział wraz z innymi złoczyńcami w napadzie w celu grabieży, na kolonię Salomea i wieś Skolimów, przy czem na koloni Salomea strzelali do straży wiejskiej i ranili kilku ludzi, a we wsi Skolimów Wincenty Biernacki zamierzał zabić obywatelkę, która wszelako potrafiła się schronić. Oprócz tego Wincenty Biernacki usiłował utopić w Wiśle kobietę, a Józef Biernacki miał udział w zabójstwie mieszkańca wsi Jeziorny – starozakonnego Flanckmana , któremu zadał cios sztyletem, a oprócz tego usiłował utopić jednego powstańca, który oddalił się od bandy. Olesiński zaś: a) miał udział wraz z Biernackimi w powieszeniu włościanina Bednarczyka i zabójstwie starozakonnego Flanckmana, b) robił zamach na życie kolonisty z gminy Wilanów Altmana, c) chciał utopić kobietę, która wszelako zdołała się oddalić (…). Za te przestępstwa sąd polowy wojenny na zasadzie art. 83, 96, 175, 631, 632 IX kodeksu wojennego – karnego a także art. 20 i 283 tomu XV zbioru praw karnych i podłóg okólnikowego rozporządzenia do naczelników wojennych z 24 maja 1863 r. skazał podsądnych Wincentego i Józefa Biernackich i Kazimierza Olesińskiego po pozbawieniu wszelkich praw stanu, na karę śmierci przez powieszenie. Kara ta została wykonana 15 grudnia ( 1864 r.) o godzinie 10.00 w czwartek z rana, we wsi Wilanowie, ponieważ we wsi tej i jej okolicach spełnione były wszystkie wymienione przestępstwa”.

Jaki przebieg miała śmierć żandarma Pokosa, możemy wywnioskować z treści raportów Mikołaja Pawliszczewa. Otóż pod koniec marca 1864 r. bracia Biernaccy i dwóch innych powstańców przybyli do wilanowskiego młyna parowego, po odbiór mąki i kaszy na potrzeby powstańców. W młynie oprócz jego kierownika, był obecny wójt Wilanowa i kilka innych osób. Zaskoczeni przez żandarma z warszawskiej komendy, Pokosa, zabili go, a sami uciekli dorożką, którą przyjechali pod młyn. Ponieważ zabójstwo żandarma miało miejsce na terenie majątku Wilanów, należącego do hrabiego Potockiego, ukarano go karą pieniężną w wysokości 15 000 rubli (dla porównania koszt rozbudowy kościoła św. Elżbiety w Powsinie przeprowadzony dwadzieścia lat później wyniósł niespełna 6 000 rubli). Ukarano, oddaniem pod sąd polowy, również te osoby, które przebywały wówczas w młynie oraz były w jakikolwiek sposób związane z tą sprawą. Pod sąd wojenny, polowy trafili: dyrektor młyna parowego w Wilanowie Kozłowski, inspektor  tegoż młyna Ruśkiewicz, majster Marcinkowski, wójt gminy Romiszewski, młynarz Wendelt, robotnik Zatorski i kilka innych osób.

Z treści raportów przesyłanych carowi przez Mikołaja Pawliszczewa wiemy również, że w Cytadeli Warszawskiej w marcu 1864 r., przetrzymywany był jako więzień polityczny, rządca wsi Wilanów Bylicki.

Nasz naród w okresie powstania styczniowego i latach następnych poniósł naprawdę ogromne straty gospodarcze, ale przede wszystkim  ludzkie. Wielka szkoda, że dzisiejszy Sejm nie znalazł w sobie woli, żeby uczcić w sposób godny to wydarzenie.

 

Krzysztof Kanabus

 

 

 

 

* – z kraju szły środki za granicę na książki i prasę , na zakłady naukowe i szkołę wojskową oraz na utrzymanie przedstawicielstw dyplomatycznych, tzw. agentów, przy rządach zachodnich. Na potrzeby Rządu Narodowego wpłacali również Polacy przebywający na zachodzie Europy. Sam Ksawery Branicki ( 1816 – 1879 ) wpłacił na ten cel kilkaset tysięcy franków.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*