News Ticker

Polskie herby w Kijowie

Obraz 412Legia Warszawa odniosła już trzecie zwycięstwo w rozgrywkach Ligii Europy. Tym cenniejsze, że uzyskane na boisku przeciwnika, czyli w Kijowie. Jednakże to nie wygrana stołecznej drużyny wzbudziła największe emocje, a wywieszenie na trybunie stadionu, przez kibiców Legii, transparentu z polskimi herbami Wilna i Lwowa, na tle naszej narodowej flagi. Przekaz tego transparentu jest jak najbardziej jednoznaczny ; przypomina o polskim pochodzeniu obu miast. Trudno się dziwić, że publiczne przypominanie o polskości Lwowa w stolicy Ukrainy, spotkało się z protestami jej mieszkańców.

Musi natomiast dziwić reakcja antyrasistowskiej organizacji FARE, która doniosła na polskich kibiców do władz UEFA. Co rasistowskiego było w wywieszeniu polskiej flagi z herbami dwóch przedwojennych naszych miast? Podpis obok obu herbów brzmiał : Wilno i Lwów, czyli nie dotyczył teraźniejszości, a jedynie był przypomnieniem historii. Obecnie nie ma miejscowości o takich nazwach. Przedwojenne Wilno nosi nazwę Vilnius, a dawny Lwów nazywa się obecnie Lwiw. Również herby prezentowane na trybunie nie były obecnymi herbami stolicy Litwy i miasta wojewódzkiego na Ukrainie, a herbami przedwojennego Wilna i Lwowa. Czego złego można było się dopatrzeć w takim transparencie, żeby donosić w tej sprawie do międzynarodowych władz piłkarskich?

Jednak drugim tematem są intencje, jakimi kierowali się autorzy tego płótna. Co chcieli osiągnąć, właśnie teraz i w takim miejscu wywieszając herby dawnych polskich miast? Czy zamierzali tylko zdenerwować Ukraińców? Nie miało to nic wspólnego z rozgrywanym meczem, ani z jakąś przypadającą właśnie teraz rocznicą, czy innym wydarzeniem. Chyba tylko chodziło o „dopieczenie” gospodarzom… Bo jak my byśmy się czuli, gdyby na meczu Pogoni Szczecin, niemieccy kibice wywiesili transparent z przedwojennym herbem Stettina i na przykład miasta Breslau? Naszemu oburzeniu nie byłoby końca.

Zgłaszając dzisiaj problem przynależności państwowej polskich Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej, musimy cały czas pamiętać o kształcie polskich, powojennych granic. Takie same roszczenia, jak my do Kresów, mogą w każdej chwili zgłosić Niemcy do dawnych swoich wschodnich terenów, będącymi od II wojny światowej integralną częścią Polski. Niektóre środowiska, ziomkostwa i inne związki wypędzonych tylko czekają na stworzenie europejskiego precedensu w tych sprawach.

Tak, jak do końca lat czterdziestych przeciętny Polak nie mógł się do końca pogodzić z tym, że w naszym kraju nie ma już województw wileńskiego i lwowskiego, tak samo dzisiejszy nasz rodak nie jest sobie w stanie wyobrazić Polski bez województwa Zachodniopomorskiego i Dolnośląskiego. Do końca II wojny światowej Wilno i Lwów należały do najbardziej polskich miast. I to ze względu na strukturę narodowościową ich mieszkańców, jak i ilość polskiej krwi przelanej w obronie obu tych grodów. Odłączenie Wileńszczyzny i Małopolski Wschodniej od Polski było jednymi z największych krzywd wyrządzonych naszemu krajowi po roku 1945.

Ale te sprawy, chociaż ich wspomnienie ciągle jest tak samo bolesne, są już niestety nieodwracane. Może je tylko spróbować odmienić nowa wojna. Taki marsz po nasze dawne tereny proponuje nam dzisiaj Putin. Nie trzeba być wybitnym politologiem, żeby wyczuć w nich parszywą prowokację i zachętę do rozbioru Ukrainy. Nie wolno nam dawać się wpisywać w żaden z jego scenariuszy nowego podziału Europy.

Dlatego wydaje mi się, że chociaż historycznie słuszne manifestacje, w rodzaju tej ze stadionu w Kijowie, jedynie wspierają obłudną i całkiem zakłamaną propagandę Federacji Rosyjskiej. W obecnych, bardzo niebezpiecznych czasach, gdy rzeczywiście wojska sowieckie mogą w parę dni zająć nasz kraj, musimy najpierw parę razy się zastanowić, nim coś publicznie zrobimy. Szczególnie na tak uważnie obserwowanym przez cały świat, terytorium Ukrainy.

Pamiętając o pięknej, polskiej historii Kresów Wschodnich i zbrodniach wojennych popełnionych na Wołyniu, nie dawajmy nawet ułamka satysfakcji Rosji, że udaje jej się wciągać nas w swój wojenny plan zmiany granic w Europie. W roku 2014 żyjemy pomiędzy Odrą, Bałtykiem, Bugiem i Tatrami i żadne, nawet najbardziej podstępne plany Federacji Rosyjskiej nie mogą naruszyć nietykalności tych granic.

Jarosław Krzysztof Lewandowski

                                                                                                                                  

 

 

 

 

 

1 Comment on Polskie herby w Kijowie

  1. Tu jest o istocie tej flagi:

    http://zyleta.info/?p=1820

    A to chyba najważniejsze przesłanie:

    Historii nie da się zmienić. Nie wolno jej też skazywać na zapomnienie.
    Nie zamierzamy kolejnym pokoleniom Litwinów i Ukraińców tłumaczyć, że nie są u siebie. Nie mniej jednak mamy święte prawo do naszej pamięci.

    OFMC Legia Warszawa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*