News Ticker

Polska w potrzebie?

Obraz 412Po wygraniu przez Prawo i Sprawiedliwość wszystkich zeszłorocznych wyborów, opozycyjny „triumwirat” – PO, Nowoczesna, PSL długo nie mógł uwierzyć w tak jednoznaczne ich rozstrzygnięcie. W rezultat, który dla wyżej wymienionych jest co najmniej czteroletnim wyrokiem przebywania w politycznym niebycie. Skala parlamentarnego zwycięstwa Pana Premiera Jarosława Kaczyńskiego oznacza, że wszystkie stanowiska przy ul. Wiejskiej mogą być obsadzane przez dzisiejszą opozycję tylko i wyłącznie za zgodą Prawa i Sprawiedliwości.

Połączeni wspólnym niezadowoleniem trójpartyjni przegrani od razu rozpoczęli medialny lament. Ich pełne ubolewania na obecną sytuację konferencje prasowe, protesty i wiece z miejsca przybrały żałosny wygląd. Przypominały szlacheckie liberum veto, gdy jeden rozgoryczony szlachcic wykrzykiwał do wszystkich pozostałych swoje : „A ja i tak nie pozwalam!” Tylko, że wtedy „złota wolność szlachecka” i prawo zrywania obrad powodowały , iż praktycznie żadna dobra dla kraju ustawa nie mogła być przez sejmik przyjęta.

W roku 2015 i latach następnych na szczęście obowiązują już prawa demokratycznej większości. Prawa, które samo PO zatwierdzało, jako przepisy obowiązujące jeszcze za ich rządów. W związku z tym nic nie dały, bo i dać nie mogły na pół groźne, na pół komiczne pohukiwania na obecną władzę. Choćby nie wiem, jak głośno krzyczeli i tak nie uda im się zerwać odbywających się zgodnie z prawem obrad parlamentu.

Skoro nie udało się w Sejmie i w studiach zaprzyjaźnionych telewizji, spróbowali wyprowadzić ludzi na ulice. Ale i ta próba nie porwała „szerokich rzesz społeczeństwa”. Pomimo to Nr 1 w Platformie, G. Schetyna zapowiada wyprowadzenie miliona obywateli na demonstracje. Czy zdaje sobie sprawę, że bierze za ich zachowanie pełną odpowiedzialność? Pewnie zamysł tego projektu jest wręcz przeciwny, całe odium reakcji tłumu ma spaść na rządzących. A przecież w takiej zbiorowości bardzo łatwo o jakieś rozruchy, wybicie szyby, poturbowanie paru osób. Tym bardziej, gdy organizatorzy będą odpowiednio opłaceni i poinstruowani. A potem lejąc ‘krokodyle łzy” dawny „salon” będzie obwiniać rząd, że to przez niego są niepokoje w kraju i nie daj Boże!, na ulicznym bruku leje się krew. Czy o taki właśnie scenariusz chodzi merytorycznie bezradnej opozycji?

Zgodnie ze starym powiedzeniem „nie kijem go, to pałką”, oburzeni na PiS wymyślili kolejny, jeszcze bardziej pokrętny sposób działania. Postanowili wytworzyć stan ogólnopolskiego zagrożenia bliżej nie określonymi niebezpieczeństwami spowodowanymi rządami Pani Premier Beaty Szydło. Scenariusz ma być równie przebiegły, co i fałszywy.

Trzeba wygenerować sytuację powszechnego, nie sprecyzowanego strachu przed rządzącą ekipą : „Prezydent wręcz potajemnie, pod osłoną nocy zaprzysięga nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Minister obrony narodowej nocą śmie wprowadzać do należących do MON-u budynków żandarmerię. PiS brutalnie przejmuje państwowe radio i telewizję. Wszyscy obywatele na mocy nowych ustaw będą z pewnością całą dobę podsłuchiwani. Do tego tysiące przerażonych ludzi protestujących na ulicach…”

Żeby wytworzyć atmosferę dodatkowej trwogi, państwowe radio, zanim „spacyfikuje je ten okropny PiS” nadawało co godzinę Hymn Państwowy!

Jak trzeba być zaślepionym w złości i cynicznym w swym działaniu, żeby do małych subiektywnych celów używać Mazurka Dąbrowskiego??!! Mazurek Dąbrowskiego, odkąd 26 lutego 1927 r. stał się oficjalnym Hymnem Polski, jest najważniejszą państwową pieśnią i melodią w naszym kraju. To prawdziwa świętość wielu pokoleń Polaków i to na wiele lat zanim został symbolem Polski, na równi z Jej Flagą i Godłem.

Już w 1901 r. St. Wyspiański w II akcie „Wesela” w usta Stańczyka wkłada słowa : „(…) ale Świętości nie szargać, bo trza, żeby święte były.” – dotyczy to Polski i nadużywania Jej najważniejszych symboli.

Z kolei w narodowym dziele „Pan Tadeusz” Adam Mickiewicz tak opisuje koncert Jankiela : „Uderzenie tak sztuczne, tak było potężne

Że struny zadzwoniły jak trąby mosiężne

I z trąb piosnka ku niebu wionęła

Marsz tryumfalny: „Jeszcze Polska nie zginęła”. (Księga XII).

Nawet obcy nam kulturowo Jankiel potrafił pięknie i z należytym szacunkiem odegrać Mazurka Dąbrowskiego …

Oczywiście Hymn Państwowy bywał w nadzwyczajnych okolicznościach puszczany w polskim radiu, ale było to na przykład po przemówieniu prezydenta Warszawy, S. Starzyńskiego wzywającego do obrony stolicy we wrześniu 1939 r. Czy atmosferę grozy tamtych lat chcą przywołać ci, którym nagle kończą się intratne, państwowe posady ?

Hymn Polski to nie jest przebój disco polo, żeby go co godzinę odtwarzać w radiu!

Również wewnętrznie sama Platforma przeszła na ścieżkę „nadzwyczajnych decyzji” podyktowanych niby to sytuacją w kraju. Korzystając z wytworzonej przez samych siebie okazji działacze PO niespodziewanie oświadczyli, że czas demokratycznych wyborów w ich ugrupowaniu się skończył i z początkowo zgłoszonych wstępnie czterech kandydatów na przewodniczącego Platformy, zostaje tylko jeden. Mimo wszystko współczuję członkom PO. Najpierw narzucono im przewodniczącą Kopacz, teraz przewodniczącego Schetynę. Jaka partia, taka i w niej demokracja …

Na co są obliczone te wszystkie zabiegi medialne i do kogo mają trafić? Platforma nie jest tak naiwna, żeby myślała, iż przekona dobrze zorientowanych w wewnętrznej sytuacji kraju rodaków. Zresztą niedawny wynik krajowych wyborów nie pozostawił PO żadnych wątpliwości, komu i w co wierzą Polacy.

Myślę, że wszystko to, co opisałem jest skierowane do zagranicznego, unijnego odbiorcy. Dzisiejsza opozycja już uświadomiła sobie, że demokratycznymi metodami nie ma jak konkurować na krajowej scenie politycznej. Dlatego stara się o zagraniczną reakcję i być może także interwencję.

Najpierw, między innymi na skutek tych wszystkich zabiegów, Komisja Europejska zwołała na 13 stycznia debatę na temat praworządności w Polsce. Ma to być postępowanie w sprawie naruszania „ podstawowych wartości europejskich” w naszym kraju. Czyli jeszcze nawet nie minęło pierwsze sto dni, które zwyczajowo daje się każdemu nowemu gabinetowi na organizację rządów, a już KE będzie nas próbowała rozliczać i dyscyplinować.

Jak daleko w swoich wyimaginowanych oskarżeniach posuną się obecni opozycjoniści? Co będą chcieli osiągnąć? Czy pod pretekstem obrony praworządności nie wezwą nad Wisłę unijno – niemieckich czołgów? Znając historię nie trudno sobie wyobrazić Niemców wkraczających do Polski, żeby ochronić przed „rządowym bezprawiem” swoją mniejszość etniczną – Niemców opolskich. Tak samo, jak w 1939 r. wjechali do Czechosłowacji, by „chronić” Niemców sudeckich… Czy działacze Platformy na powitanie nordyckich „światłych obrońców demokracji” będą budować powitalne łuki i bramy? Tak samo, jak komuniści po 17 września 1939 r. witali wkraczające do Polski oddziały krasnoarmiejców? Całe szczęście, że dzisiejsza Bundeswehra w sumie posiada tylko 350 czołgów. W razie czego, może damy radę.

Rządzący zawsze różnią się od opozycji i ich rolą jest merytoryczny spór ze sprawującymi władzę. Ale pranie krajowych „brudów” nie powinno się odbywać w międzynarodowej przestrzeni polityczno – medialnej. Tym bardziej, że lament podnoszą tylko ci, którzy nagle musieli rozstać się z rządzeniem. I tylko im wydaje się, że polska polityka została „zbrukana” przez Prawo i Sprawiedliwość.

PO i PSL nie sprawdziły się jako partie rządzące Polską. Nie potrafią również być odpowiedzialną za swoje słowa opozycją. Jedynym ich pomysłem jest umiędzynarodowienie polskich sporów. Prawie zawsze, gdzie „dwóch się bije, tam trzeci korzysta”. Oby tym trzecim nie okazały się państwa ościenne, mogące wykorzystać podawany im na tacy przez Platformę pretekst, by ingerować w naszą suwerenność. Żadna „bratnia pomoc” oferowana Polsce przez ponad tysiąc lat jej istnienia nie była niczym dobrym dla naszego kraju.

Jarosław Lewandowski

 

 

 

                                                                                 

                                                                                                                                  

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*