News Ticker

Polska, nie synekury!

rozmowa na KPW Elblągu Jerzy Wilk, pisowski kandydat na prezydenta miasta pokonał w pierwszej turze kandydatkę Platformy różnicą ponad 10 punktów procentowych. Zaliczka przed drugą turą duża, prawdopodobnie wystarczy do pokonania Elżbiety Gelert. Oczywiście PO i stojący za nią właściciele III RP będą walczyć do końca. Prawdopodobnie spróbują po raz kolejny zagrać starą kartą antypisizmu; że Kaczyński napadnie na Rosję, na każdym skrzyżowaniu wystawi pomnik Lecha, a o 4 rano, podobnie jak w strasznych latach (2005-2007) dzwonek do drzwi raczej nie będzie oznaczał mleczarza. Realnie rzecz biorąc nie pozostało im nic innego, bo aktualna administracja od samego początku, od wyborów w 2007 r. kompromituje się na każdym kroku i pozostawia po sobie katastrofę gospodarczą, społeczną i polityczną. Pytanie tylko, czy do wystarczającej ilości wyborców dotarła ta rzeczywistość; czy bieda, emigracja, bankructwa przebiły się już przez zasłonę dymną medialnych fakirów.
Trochę gorzej wygląda kwestia wyborów do Rady Miasta. Tam PiS wygrał z PO, uzyskując 10 mandatów (Platforma 7), ale nie wystarczy to do samodzielnych rządów. Na szczęście razem z komitetem lokalnym (w praktyce PSL) PiS będzie miał przewagą nad wymarzoną koalicją Donalda Tuska, czyli „liberałami” z PO i postkomunistami z SLD. Dla mnie jest to oczywisty układ, osobiście nie wyobrażam sobie aliansu z partią Millera. Część działaczy możemy oczywiście pozyskiwać do współpracy dla dobra publicznego, ale na zasadzie „naszych sukinsynów”, a nie koalicji z partią ufundowaną na moskiewskiej pożyczce i majątku PZPR. Abstrahując nawet od imponderabiliów (to ćwiczenie myślowe, bo po to jesteśmy w polityce, żeby od nich nie abstrahować), nasi ludzie by tego nie zrozumieli i ryzykowalibyśmy pojawieniem się poważniejszego konkurenta na prawicy.
Teraz sprawy warszawskie. Trwa zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum odwołujące HGW. Warszawiacy (tak, Pani Prezydent, wbrew Pani enuncjacjom to są warszawiacy) podpisują się bardzo chętnie. Wydaje się, że sam dobry Pan Bóg wyraźnie nie sprzyja obecnym rządom, bo jak inaczej można nazwać powtórne zalanie kanału (cholera, naprawdę napisałem kanału zamiast tunelu, to niech już zostanie) pod Wisłostradą tuż po otwarciu. I tutaj ciekawa sprawa: ci, którzy popierają wniosek nie dopytują się, kto będzie kandydatem na stanowisko zwolnione przez HGW. W rzeczywistości pretendenci już się pojawiają, jest Guział, jest Dorn, jest Wipler. Czekamy na ogłoszenie nazwiska kandydata PiS, który jest już zatwierdzony przez władze stronnictwa. Szerzej mówi o tym Mariusz Kamiński tutaj: http://politykawarszawska.pl/index.php/article/98. O pisowskiego kandydata dopytują się zwolennicy PO, co pośrednio dowodzi słuszności taktyki zwlekania z jego ujawnieniem do czasu ogłoszenia wyborów. W tym miejscu sam muszę uderzyć się mocno w piersi, bo byłem zdania, że to błąd – cóż wyjście na ulice do ludzi zrewidowało moją koncepcję.
Sukces referendum w stolicy może być nie do przecenienia w skali ogólnopolskiej. Odwołanie HGW zachwieje całym układem warszawskim, scalanym przez gigantyczne pieniądze wpompowywane przez otoczenie polityczne Pani Prezydent (premie, skokowy wzrost zatrudnienia w administracji, dziwne przetargi, wątpliwa sprzedaż SPEC, tajemnicze spółki uwłaszczone na majątku komunalnym, nie ujawniane milionowe umowy cywilno-prawne – długo by wyliczać elementy warszawskiego „cudu gospodarczego” Platformy Obywatelskiej). Bardzo prawdopodobna dekompozycja tego układu wywoła w szeregach partii rządzącej panikę, skutkującą powszechną taktyką „ratuj się, kto może”. I to będzie koniec najgorszych rządów po 1989r.
I tutaj dochodzimy do sedna. Wyniki elbląskie pokazują czarno na białym, że dzisiaj jeszcze nie mamy większości bezwzględnej. A tylko taka jest naszym celem. Z bardzo prostego powodu: nie bawimy się w politykę po to, żeby nasi koledzy zajęli posady zwolnione przez platformersów, chodzi nam o doraźne ratowanie kraju spod katastrofy wynikłej z rządów PO wspieranych przez właścicieli III RP i o dokończenie budowy w pełni funkcjonalnego, suwerennego państwa. Która to budowa została zapoczątkowana w l. 1989-90 i zatrzymana w połowie, a dwie próby jej kontynuacji, za rządów Olszewskiego i Kaczyńskiego, doprowadziły do wściekłego kontrataku właścicieli III RP. Wydaje się, że dzisiejsza tragiczna sytuacja Polski nie pozostawia już wiele miejsca na tego typu manewry medialne, a dynamika zdarzeń sprzyja nam, a nie naszym przeciwnikom. Po pierwsze rozdźwięk między oficjalną propagandą sukcesu a tym ,co ludzie widzą w swoim otoczeniu (sama Warszawa z racji stołeczności jest tu najmniej miarodajna) staje się zbyt duży. A po drugie zwyczajnie nie bardzo już jest co kraść.
To trudne do zrozumienia dla sporej ilość ludzi, wychowanych w paradygmacie liberalnym, ale rzecz jest banalnie prosta. Jednostki wbrew ideologicznym zaklęciom nie działają w próżni, od kilku tysięcy lat podstawowym narzędziem zarówno obrony własnych interesów, jak i ewentualnej ekspansji jest dla ludzkich zbiorowości państwo. I szczególnie w momentach kryzysowych, w chwilach przesilenia, znaczenie tego państwa jest ogromne. Zwyczajnie, lepiej mieć własne państwo, niż żyć w cudzym. A nasze jest w tym momencie w ogromnym kryzysie, jeżeli nie chcemy ocknąć się po raz kolejny za późno, musimy już teraz je skutecznie ratować. Nawet jeżeli będzie to wymagało jeszcze kilku miesięcy dłuższego trwania w opozycji.
Na koniec prośba. Kochani, jest prosty sposób, żeby każdy z nas przyczynił się do tego ratowania Polski, o którym piszę powyżej. Wydrukujcie sobie z naszej strony blankiet (linka tutaj: http://www.warszawskipis.pl/karta-podpisow/), zbierzcie 15 podpisów pod wnioskiem o referendum odwołujące HGW i przyślijcie na Koszykową 10. To chyba nie tak wiele, prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*