News Ticker

Polityka “sweet foci”

Rakieta Patriot - źródło: youtube

Premier Donald Tusk z dumą ogłosił, że do Polski na ćwiczenia przybędzie kompania amerykańskich żołnierzy – dokładnie stu pięćdziesięciu. Temat przez kilka dni nie schodził z czołówek gazet i materiałów informacyjnych. Równie chętnie Premier fotografował się z naszymi sojusznikami stacjonującymi w Łasku, dokąd przybyły amerykańskie samoloty wielozadaniowe F16, złożył żołnierzom w świetle jupiterów życzenia wielkanocne i podkreślał, jak bardzo zwiększyło się poczucie bezpieczeństwa w Polsce.

Prawo i Sprawiedliwość od zawsze podkreślało w dziedzinie obronności konieczność współpracy przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi. Dlatego to za rządów Jarosława Kaczyńskiego doprowadzono do bardzo zaawansowanego stanu negocjacje nad umieszczeniem w Polsce ważnego komponentu tarczy antyrakietowej – projektu, który po przejęciu władzy przez Donalda Tuska został anulowany, by w późniejszym okresie odrodzić się w okrojonej i szczątkowej wersji.

Cóż bowiem rząd PO zagwarantował nam w kwestii bezpieczeństwa? Mamy wspólne ćwiczenia z Amerykanami, którzy jednak po czterech tygodniach z Polski wyjadą. Mamy amerykańskie F16, które jednak przebywają w naszym kraju w systemie rotacyjnym – co oznacza, że również i one z Polski odlecą, pozostawiając za sobą pododdział dziesięciu żołnierzy amerykańskich. Mieliśmy u siebie – również czasowo – rakiety Patriot, z których jednak rząd już zrezygnował na rzecz wspomnianych wcześniej przylatujących i odlatujących myśliwców.

Porównując te liczby – 150 żołnierzy na ćwiczeniach, 10 na stałe – z danymi np. z Rumunii. Tam stacjonuje obecnie 1600 żołnierzy US Army, kolejnych 200 służyć będzie w bazie w Deveselu, gdzie tworzone są elementy nowej tarczy rakietowej, tam też na stałe (a nie rotacyjnie) trafią amerykańskie rakiety przechwytujące. W pierwotnym założeniu taka baza miała znajdować się w Polsce, jednak zaraz po dojściu PO do władzy z koncepcji zrezygnowano.

W 2009 roku minister Sławomir Nowak uznał Patrioty za najważniejszy element polskich wysiłków modernizacyjnych. Koncepcja najwyraźniej się zmieniła, nie zmieniło się tylko jedno – współpraca z Amerykanami w kwestiach bezpieczeństwa realizowana jest na „pół gwizdka”, bez przekonania i bez żadnej przemyślanej koncepcji. Co nie przeszkadza Premierowi Tuskowi przed kamerami i w świetle fleszy chwalić się kolejnymi wspaniałymi osiągnięciami w dziedzinie obronności. A ja zastanawiam się do czego doprowadzi ta polityka “sweet foci” np: w dziedzinie obronności?

Hanna Foltyn-Kubicka

Artykuł oryginalnie został opublikowany tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*