News Ticker

Początek wspólnej drogi

Podczas wczorajszego popołudnia byliśmy świadkami otwarcia nowej karty w historii polskiej prawicy. Mogliśmy uczestniczyć w pierwszym stadium realizacji, tego czego jeszcze nikomu tak naprawdę nie udało się dokonać. Zjednoczenia wszystkich uczciwych i prawicowych partii politycznych, stronnictw, stowarzyszeń, ruchów społecznych i wreszcie indywidualnych osób. Prawo i Sprawiedliwość podjęło się realizacji odwiecznego marzenia centrum i prawej strony naszej sceny politycznej. Marzenia o stworzeniu silnego, wspólnego bloku wyborczego, dzięki któremu żaden głos oddany na polską prawicę, odtąd nie byłby zmarnowany.

Kongres Zjednoczeniowy Prawicy nie jest powtórką Konwent Św. Katarzyny, ani Akcji Wyborczej Solidarność, chociaż na pewno bierze pod uwagę błędy, które tamte dwie inicjatywy popełniły. Właśnie po to, aby uniknąć nieporozumień towarzyszących poprzednim akcjom zjednoczeniowym polskiej cetro – prawicy nie możemy wiernie naśladować działań owych inicjatyw, które dla polskiej prawicy zakończyły się dotkliwą, bo wieloletnią polityczną przegraną.

W najnowszej historii Polski nasze społeczeństwo miało szansę przekonać się o swojej sile co najmniej trzy razy. Po raz pierwszy, podczas inauguracyjnej wizyty w Ojczyźnie papieża Jana Pawła II, gdy tysiące wiernych wyległo na ulice wszystkich polskich miast. Wbrew zapewnieniom i obłudnym kłamstwom komunistycznej propagandy mogliśmy naocznie się przekonać, jaką siłę ma religia rzymsko – katolicka i ilu jest w Polsce jej wiernych wyznawców. Tysiące ludzi ze wszystkich zakątków miast, miasteczek i wsi zdążało na Msze Święte odprawiane przez obecnego Świętego. Pomimo wciąż silnego komunistycznego reżimu, zobaczyliśmy, że tak naprawdę, to w tych dniach moglibyśmy całą milicję i ubecję „przykryć własnymi czapkami”.

Po raz drugi na nowo policzyliśmy się w tragicznych okolicznościach, po śmierci naszego papieża. Znów w obliczu tego wydarzenia byliśmy jednym wielkim, zjednoczonym społeczeństwem, które w obliczu powagi chwili i dla uczczenia życia i majestatu śmierci tego Wielkiego Polaka, potrafi odłożyć na bok wszystkie wzajemne kłótnie i urazy. Niestety ta jedność nie trwała dłużej niż tradycyjna żałoba po Osobie zmarłej …

Trzeci raz zaczęliśmy się zliczać, gdy ponad cztery lata temu Majestat Rzeczypospolitej, we wciąż niewyjaśnionych okolicznościach, rozpadł się na tysiące kawałków w sowieckiej mgle nad Smoleńskiem. Mnóstwo ludzi wyległo w tamtych dniach na Krakowskie Przedmieście oddać ostatni hołd śp. Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, Jego Małżonce i wszystkim pozostałym uczestnikom tragicznego lotu. I znów nie mogliśmy się nadziwić, że jest nas aż tylu, że Ten, podobno tak nie lubiany i wyśmiewany Prezydent, potrafił po swojej śmierci sprowadzić przed swój pałac setki tysięcy Polaków.

Czy więc za każdym razem musimy się ponownie, naocznie przekonywać o wielkości wspólnego potencjału myślących, tak jak my rodaków? Najwyższy czas, żebyśmy po raz pierwszy dokładnie się policzyli nie z okazji jakiegoś wydarzenia, ale na odpowiedni czas przed nim. Tak, byśmy mogli zawczasu maksymalnie wykorzystać naszą wspólnotę przekonań, myśli i poglądów. A mówiąc prościej wspólnotę naszej uczciwości i odpowiedzialności za Polskę. Dziś tym kluczowym wydarzeniem będą mające odbyć się za rok, wybory parlamentarne w naszym Kraju.

To bardzo dobrze, że Pan Premier Jarosław Kaczyński rozpoczął jednoczenie prawej strony sceny politycznej jeszcze na rok przed wyborami. Dzięki temu mamy dość czasu, żeby z każdym uczciwym i chętnym do politycznej współpracy partnerem uzgodnić wszystkie elementy wzajemnego porozumienia. Mamy wspólny punkt wyjścia do rozmów. Jest nim odsunięcie, najlepiej na zawsze, zgubnych dla Polski rządów Platformy Obywatelskiej. Jest postawienie tamy wszelkim „załatwiaczom” „kolesiom”, „tłustym misiom” i zwyczajnym oszustom. Pan Premier J. Kaczyński na wstępie tego długiego procesu zjednoczenia wyraźnie powiedział : „ (…) Nie będzie żadnych rozliczeń, przypominania żadnych niedobrych momentów. Błędów już być nie może(…)” Jasno z tego wynika, że Prawo i Sprawiedliwość nie stawia żadnych warunków wstępnych, nie chce pamiętać dawnych urazów. Wymagamy tylko uczciwości i wspólnej woli konsekwentnego zmieniania na dużo lepsze Polski. I wytrwania w tym zjednoczeniu dla dobra nas wszystkich.

Pomimo licznych uśmieszków PO i SLD, przeczuwających swoje długoletnie odejście w polityczny niebyt, musimy bardzo dokładnie się policzyć. Według ostatnich ogólnopolskich wyborów do euro parlamentu sytuacja na scenie politycznej wygląda następująco : Prawo i Sprawiedliwość – 31,78%, Solidarna Polska – 3,98%, Polska Razem – 3,16%. To daje wspólny wynik 38,92%. Plus bardzo prawdopodobny bonus od wyborców, którzy docenią wspólny wysiłek tych trzech ugrupowań, na rzecz sanacji naszego Kraju.

Na Kongresie byli obecnie również : Przewodniczący NSZZ „Solidarność”, „Prawica Rzeczpospolitej”, PSL „Piast”, zagraniczna Polonia i wielu innych stowarzyszeń społecznych. To z pewnością kolejne głosy wyborców. Nic w przyrodzie nie ginie. Podczas, gdy my się jednoczymy, środowisko Platformy ulega dalszej, nieuniknionej erozji. Obecny na Kongresie od afery taśmowej już były poseł PO zapewniał nas, że nawet w klubie parlamentarnym Platformy są parlamentarzyści mający dość rządów Mirów, Zbychów, Nowaków i Parafianowiczów. Skoro tak jest w samych sferach rządowych, to jak wygląda rzeczywista sytuacja w terenie, pośród rozsypującej się i pozbawionej jakiegokolwiek wspólnego lepiszcza Platformy?

Nie dużo lepiej jest w koalicyjnym PSL-u. Ostatnie wystąpienie byłego premiera W. Pawlaka pokazuje, że i ta partia czas jedności i wspólnych celów ma już raczej za sobą. Myślę, że część z jej członków zechce również skorzystać ze zjednoczeniowej oferty Prawa i Sprawiedliwości.

Wszyscy uczestnicy idei powszechnego zjednoczenia mają po raz pierwszy w najnowszej historii Polski, realne szanse na odniesienie bez precedensowego parlamentarnego zwycięstwa. Nie wolno nam tej wielkiej szansy ponownego wyjścia na prostą powtórnie zmarnować. Wspólnie będziemy stanowili taką polityczną siłę, jaką jeszcze nigdy po roku 1989 nie udało się dysponować żadnemu ugrupowaniu politycznemu.

Mamy niepowtarzalną szansę pokazać, że uczciwych ludzi kochających Polskę jest w naszym kraju na tyle dużo, że są w stanie sprawować samodzielne rządy, osiągając w Sejmie bezdyskusyjną, arytmetyczną większość. Możemy na długie lata sprowadzić Platformę i SLD do roli nie liczącego się politycznego planktonu, jedynie dopełniającego, gdzieś po bokach ostatnie ławy w Sejmie i Senacie. Policzmy się ostatecznie po raz czwarty! Rozmawiajmy tak długo, jak tego wymaga wielka odpowiedzialność, jaką wspólnie chcemy wziąć za nasz Kraj. A potem stwórzmy wreszcie uczciwy, suwerenny i wieloletni rząd kompetentnych ludzi na serio dbający o Polskę i Polaków.

Jarosław Lewandowski

                                                                                                                                  

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*