News Ticker

Plan kolejnych prowokacji

Obraz 412W różnych krajach, rządzących się prawami demokracji, partie pretendujące do sprawowania władzy, starają się przekonać do siebie wyborców, w różny sposób zachwalając swoje przymioty. Jedni obiecują silne gospodarczo państwo, inni chcą wprowadzić ulgi socjalne, jeszcze inni planują radykalnie obniżyć podatki. Ścigające się o głosy elektoratu partie roztaczają najbardziej wydumane wizje i często nazbyt optymistyczne perspektywy swoich przyszłych rządów. Ale wszystkie ugrupowania, od skrajnych lewaków, przez formacje centrowe, do zatwardziałych konserwatystów, przedstawiają jakieś swoje własne programy społeczno – gospodarcze.

Polska, od roku 2007, jest pod tym względem wyjątkowa. Sprawująca władzę Platforma Obywatelska ma od lat jeden i ten sam program wyborczy. Prosty i łatwy przez każdego do zapamiętania. Nie dopuścić do władzy Prawa i Sprawiedliwości. Temu, dla PO nadrzędnemu, celowi podporządkowane są od lat wszystkie działania rządzących naszym krajem. Jak ostatnio otwarcie przyznają ważni politycy tej partii, każdy, kto zbyt natarczywie zadaje platformersom niewygodne pytania, naraża Polskę na „niebezpieczeństwo” powrotu PiS – owskich rządów. Tym uniwersalnym stwierdzeniem starają się zatuszować każdą swoją niekompetencję. Platforma, z konieczności utrzymania siebie samej przy władzy, zrobiła polską racją stanu. Pewnie, gdyby tylko mogła, oficjalnie ogłosiłaby PiS partią anty systemową i wpisałaby do Konstytucji zakaz sprawowania przez nią władzy.

Ten wyjątkowo nieskomplikowany program, do niedawna w dużej stopniu funkcjonował. Aż tu nagle i zupełnie niespodziewanie dla pewnych swego rządzących, niewdzięczny naród powiedział : „Sprawdzam”. Okazało się, że poza już nie działającym pisowskim straszakiem koalicja ma bardzo niewiele do zaoferowania. Wirtualny, zdecydowanie przestrzelony budżet państwa, bardzo groźne dla stabilizacji finansowej kraju, zniesienie progów ostrożnościowych, tylko po to, żeby doraźnie załatać już nie dziurę, a budżetową wyrwę. Zapowiedź praktycznej likwidacji systemu ubezpieczeń OFE, przeprowadzona w sposób pośpieszny, służąca głównie zapobieganiu kryzysu, którego podobno na „zielonej”, polskiej wyspie w ogóle nie było. W tej sprawie rząd poniósł bardzo spektakularną, wizerunkową porażkę, na pograniczu blamażu, gdy jednym głosem został publicznie skrytykowany przez twórcę polskiej gospodarki rynkowej, prof. L. Balcerowicza, byłego premiera RP, a obecnie euro deputowanego PO, J. Buzka i prezesa opiniotwórczego wydawnictwa „Forbes”, S. Forbesa. Ten ostatni nie zawahał się nazwać całej operacji „złodziejstwem”, „głupotą” i „największą nacjonalizacją po 1946 r.”

Brak spoistego programu gospodarczego, jakichkolwiek realizacji przedwyborczych obietnic w połączeniu z arogancją i odrealnieniem sprawujących władzę, spowodował odwrócenie wyborczych sondaży. Obecna koalicja „gdzie się ruszy, tam się kruszy”. Czego by się Platforma nie dotknęła, obraca się to przeciwko niej. Oprócz tego wewnętrzne walki wewnątrz samej PO, toczone są już nie w zaciszu gabinetów, ale za pomocą wszystkich mediów. Z trzech twórców Platformy Obywatelskiej, dwóch nie tylko już dawno porzuciło „projekt o nazwie PO”, ale obecnie krytykuje większość poczynań rządowej koalicji. Nie tak dawny minister sprawiedliwości gabinetu D. Tuska, publicznie wzywał go do powrotu do korzeni Platformy. Co w takim razie może dziś zaproponować społeczeństwu obecny, wewnętrznie skłócony i nawet nie próbujący realizować swojego programu wyborczego, obecny obóz władzy?

W tej sytuacji rządzący postanowili jeszcze raz, w sposób już zupełnie desperacki, spróbować śmiertelnie przerazić PiS – em, całe społeczeństwo. Ten rozpisany na następujące po sobie wydarzenia plan, ma prawdopodobnie, być ostatnim akordem walki o utrzymanie władzy. Skoro Prawo i Sprawiedliwość nie przeraża sobą Polaków, to trzeba sprowokować tę partię do zachowań, które przestraszy ogół społeczeństwa.

Pierwszym akordem tego wieloaktowego horroru o nazwie „PiS – owski koszmar powraca” miały być wrześniowe protesty związków zawodowych. Niestety, ani Prawo i Sprawiedliwość  oficjalnie nie wzięło udziału w tych demonstracjach, ani same protesty nie przerodziły się w uliczne burdy. Pierwszy akt zapowiadanego horroru okazał się być pogodnym świętem demokracji. Z tym większym zapałem „salon” przystąpił do realizacji następnego aktu prowokacji. Skoro komisja A. Macierewicza pracuje w ciszy i bez medialnych fajerwerków, a PiS „złośliwie” przestał mówić o Smoleńsku, trzeba go do tego sprowokować. Kolejny etap, tym razem smoleńskiej prowokacji, rozpoczęła, jak zwykle niezawodna, „Gazeta Wyborcza”. Ujawniła, wyrwane z kontekstu fragmenty zeznań złożonych w prokuraturze przez ekspertów z Parlamentarnego Zespołu A. Macierewicza. I od razu ruszyła na całego medialna akcja ośmieszania tych naukowców. Nic się nie mówi o przeprowadzonych przez nich do tej pory symulacjach katastrofy, nawet nie próbuje się polemizować z wykonanymi przez Zespół obliczeniami. Ważne jest tylko to, że w dzieciństwie zajmowali się modelarstwem i dużo latali samolotami. Wyjątkowa perfidia tej prowokacji polega na tym, że nie sposób nie odpowiadać na tego typu zarzuty. A, gdy już A. Macierewicz zaczął bronić swoich ekspertów, można było od razu powiedzieć, że PiS znowu mówi tylko o Smoleńsku … Od razu wszystkie TVN – owskie „autorytety moralne”, R. Giertych, A. Celiński, W. Kuczyński i inni im podobni „mędrcy” zaczęli sobie zwać resztki włosów z głowy nad „obłędem” badających w ramach Zespołu Parlamentarnego tę największą polską, powojenną katastrofę lotniczą.

Pewnie ostatnim (?) akcentem prowokowania naszego elektoratu będą obchody Święta Niepodległości, w dniu 11 listopada. Wstępem do tej prowokacji było wyznaczenie, przez nasze władze, właśnie na ten dzień, międzynarodowego szczytu klimatycznego i w związku z tym przyjazd do Warszawy antyglobalistów, lewaków i wielu innych anarchistów. A. Michnik już ostrzega przed „polskim faszyzmem”, który ma się w tym dniu ujawnić na ulicach naszej stolicy. Musimy być przygotowani, że coraz bardziej zdesperowani fani dzisiejszych rządów, będą wszelkimi środkami chcieli nas sprowokować, w dniu Narodowego Święta. Być może, będzie to ich ostatnia, przed zeszłorocznymi wyborami, szansa czytelników „organu Michnika” do próby przestraszenia PiS – em  międzynarodowej opinii publicznej. A przy okazji ostatnia możliwość tak spektakularnej prowokacji wymierzonej w nasze środowisko.

Ekipie PO już dawno skończyły się merytoryczne argumenty przekonania Polaków do kontynuacji swoich rządów. Zostało im tylko granie na emocjach elektoratu. Niestety, nagłym impulsem, pozwalającym jeszcze przez jakiś czas kierować Platformie Polakami, ma być tylko irracjonalny strach przed naszym ugrupowaniem. Na szczęście, nasi rodacy w swoich wyborach kierują się głównie rozumem, a nie niezdrowymi emocjami.

Jarosław Lewandowski

1 Comment on Plan kolejnych prowokacji

  1. Bardzo trafna diagnoza. Pokażmy swoją siłę nędznikom gotowym podpalić Polskę.Nie dajmy się sprowokować. Filmujmy prowokatorów, zdzierajmy im kominiarki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*