News Ticker

Panująca dynastia PO

Obraz 412Czarne chmury zbierające się od dłuższego czasu nad rządami D. Tuska zmaterializowały się, ostatniej soboty, w postaci dwustu tysięcznej, protestacyjnej demonstracji związków zawodowych. Po raz pierwszy w historii wolnego ruchu związkowego w naszym kraju, został zorganizowany wspólny protest wszystkich central związkowych. Wyjątkowa arogancja władzy, potrafiła pogodzić, do tej pory silnie zantagonizowaną, całą związkową społeczność w Polsce. To, czego, przez 24 lata niepodległości, nie udawało się dokonać żadnemu związkowemu przywódcy, sprawiły, jakby mimochodem, rządy koalicji PO – PSL. Paradoksalnie, można by od dzisiaj nazywać pana premiera „mężem zjednoczeniowym polskich związków zawodowych”…

Nie dość, że w warszawskim proteście uczestniczyli przedstawiciele wszystkich organizacji związkowych, to jeszcze zjechali do stolicy w zupełnie wyjątkowej, bo dwustu tysięcznej reprezentacji. Pomimo tak wielkiej ilości ludzi na ulicach miasta, obyło się bez żadnych burd i zamieszek, palenia opon, czy innych chuligańskich wybryków. Po prostu do Warszawy przyjechali świadomi swojego protestu ludzie pracy, a nie, jak tego chciałaby propagandziści „sukcesów zielonej wyspy”, jakieś męty społeczne lub inni zadymiarze. Główny motyw demonstracji : „Dość lekceważenia społeczeństwa” wyczerpująco oddaje powody, dla jakich, tyle tysięcy ludzi z całej Polski, poświęciło swój wolny dzień na demonstrację własnego niezadowolenia.

Rodzaj sprawowanej przez PO – PSL władzy bardzo dobrze oddają słowa pani marszałek Sejmu, Ewy Kopacz (PO). Zapytana o cele demonstracji, odpowiedziała, że związkowcy chcą „Obalić rząd obecnie panujący.” Tak właśnie myślą o sobie, będący obecnie u władzy. Sami mówią, że nie rządzą, ale … panują, jak jacyś udzielni władcy! Niestety, było to znów aż nazbyt dobrze widoczne w postępowaniu strony rządowej w stosunku do protestujących. Do związkowców, którzy przyszli do siedmiu ministerstw, żeby przekazać swoje petycje poszczególnym resortom, nie wyszedł ani jeden minister. Ale czemu tu się dziwić, przecież panujący nie mają zwyczaju wychodzić na spotkanie swoich poddanych. Mają do tego odpowiednich ekonomów, czy innych karbowych. Pan Prezydent też sam się do nich nie pofatygował, wysyłając w swoim zastępstwie niezbyt wysokiego rangą, urzędnika swojej kancelarii. Panujemy „całą gębą”, bez względu na niezadowolenie ludu, którym władamy …

Największym, pozamerytorycznym, problemem tego rządu jest utrata społecznego zaufania. Przykładem może być chociażby Komisja Trójstronna, gdzie strona rządowa obiecała związkowcom, powrócenie podczas następnych spotkań do tematu elastycznego czasu pracy. Tymczasem, nic nikomu nie mówiąc, rząd wprowadził prawne zapisy o ustanowieniu elastycznego czasu pracy, wbrew zapewnieniom danym „Solidarności”. Jak można ufać tak postępującej ekipie? Na tragi farsę zakrawa fakt powołania, dopiero po wprowadzeniu tego przepisu, komisji mającej zbadać skutki takiego czasu pracy. Doradca premiera, Jan K. Bielecki twierdzi, że rząd ciągle eksperymentuje, szkoda tylko, że robi to na żywym organizmie polskiego społeczeństwa. Czy nie lepiej byłoby, gdyby przeprowadzali sobie eksperymenty na białych myszkach?

Miłościwie nam panujący, swój stosunek do pracowników pokazywali zresztą nie tylko na tym posiedzeniu Komisji Trójstronnej. Ogółem na jej kilkunastu obradach minister finansów był obecny raptem dwa razy, a  minister ochrony środowiska, ani razu. Kolejny dowód na lekceważenie tych, którzy mają to nieszczęście, że ich partnerem do negocjacji jest koalicja PO – PSL.

Przy 13% bezrobociu i 6 milionach obywateli żyjących poniżej minimum socjalnego, potrzebujemy rządów ludzi, którzy potrafią, bez eksperymentów z wirtualnym budżetem, zbudować taki system finansów państwa, który zapewni nam możliwość uczciwie opłacanej pracy, a potem godziwej emerytury. Prawdą jest, że od czasów wojny żyjemy średnio o około 20 lat dłużej i że z powodu obecnego niżu demograficznego, w tym roku, państwo będzie musiało dołożyć do wypłacanych aktualnie emerytur, 63 miliardy złotych. Niektóre banki przyznają już specjalne kredyty, nie na luksusowe samochody, ale na zwyczajną szkolną wyprawkę dla uczniów. W kraju, którego mieszkańcy muszą brać pożyczkę na coroczne wysłanie dziecka do szkoły, dzieje się naprawdę źle. Ale tym bardziej, w tak trudnej sytuacji społeczno – gospodarczej, potrzebny jest rząd cieszący się zaufaniem co najmniej większości społeczeństwa. Tylko ludzie ufający swojemu rządowi będą naprawdę zdolni do koniecznych wyrzeczeń, wierząc, że ich „zaciskanie pasa” nie pójdzie na marne.

Przed II wojną światową, wszystkie państwowe pożyczki i składki na Fundusz Obrony Narodowej spotykały się nie tylko ze zrozumieniem naszych rodaków, ale wręcz z ich entuzjastycznym przyjęciem. Ludzie byli dumni, że mogą swoim, często skromnym datkiem, wspomóc własny kraj. Bez wahania, często oddawali oszczędności swojego życia, bo mieli całkowite zaufanie do tych, którym powierzali swoje „zaskórniaki”. Gdy nie mieli gotówki oddawali biżuterię, obrączki, zegarki. Czy dziś możemy sobie wyobrazić taką sytuację? Oderwana od rzeczywistości władza, pławiąca się we własnym luksusie, sama sobie przyznająca, w czasach kryzysu, bajońskie nagrody, nie może liczyć na zrozumienie społeczeństwa. Rodacy już nie wierzą, że niezbędnych reform i działań osłonowych w stosunku do najbiedniejszych obywateli, dokona obecny gabinet Platformy. Wielotysięczny udział Polaków w sobotnich protestach był tego najlepszym dowodem.

Jarosław Lewandowski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*