News Ticker

Państwowe święta

Długi, majowy weekend jak zwykle wywołał dyskusję o istocie i ważności poszczególnych, przypadających w tym miesiącu świąt. Postkomuniści zżymali się na brak należytej czci, jaką miałby wykazać w dniu 1 maja Pan Prezydent Br. Komorowski. Natomiast Pierwszy Obywatel, 2 maja, w Dniu Flagi Narodowej, zorganizował wielce oryginalny czekoladowy show, ku uciesze grupki „różowych okularników” usiłujących wprowadzić nową, świecką tradycję, zwaną przez nich samych „nowoczesnym patriotyzmem”.

Określenie „święto państwowe”, choć do tej pory nigdzie dokładnie nie sprecyzowane, pojawiło się w naszym kraju po odzyskaniu niepodległości w roku 1918. Wtedy to dzień otwarcia Sejmu Ustawodawczego – 10 luty 1919 r. uznano za święto narodowe. Miało to wtedy jednak tylko jednorazowy i okazjonalny charakter. W tym samym, 1919 r., ustanowiono Święto Narodowe Trzeciego Maja. Od tamtego roku był to dzień wolny od pracy. W 1937 r. ustanowiono Święto Niepodległości obchodzone 11 listopada. Do wybuchu II wojny światowej święto to udało się uczcić tylko raz, w roku 1938.

W komunistycznej Polsce, jeszcze w 1945 r., ustanowiono w dniu 9 maja, na pamiątkę zakończenia II wojny światowej, Narodowe Święto Zwycięstwa i Wolności. Trudno o większe spiętrzenie, w tym jednym święcie, kłamstw i nieścisłości. Wojna światowa zakończyła się 7 –go maja, podpisaniem, w Reims (wschodnia Francja), aktu kapitulacji przez gen. A. Jodla i admirała H. von Friedeburga. Tego samego dnia, o godzinie 2.41 admirał K. Donitz podpisał akt bezwarunkowej kapitulacji III Rzeszy. Zachodnia Europa do dnia dzisiejszego świętuje zakończenie II wojny światowej właśnie w tym dniu. Na żądanie strony sowieckiej podpisanie aktu kapitulacji zostało powtórzone w Berlinie, 9 maja o godzinie 0.16. Czyli ani w dacie, ani w nazwie tego „święta” nic dla nas się nie zgadza. Jakie to miało być polskie zwycięstwo i narodowa wolność, bardzo szybko pokazały następne dni, tym razem już pod sowiecką okupacją.

Tego samego, 1945 roku ustanowione kolejne, narzucone nam przez Sowietów święto – 22 lipca, o wdzięcznej i jak bardzo zakłamanej nazwie : Narodowe Święto Odrodzenia Polski, na pamiątkę powstania w Moskwie komunistycznego manifestu Polskiego Komitetu Odrodzenia Narodowego (PKWN). Polska szczyciła się tym, że  przez cały czas wojny nie powstał w naszym kraju żaden kolaborujący  z okupantami polski rząd. Niestety powstał on nad Wołgą 22 lipca 1944 r., a komuniści kazali nam świętować tę ponurą datę aż do 1990 roku.

W roku 1950 ustanowiono święto państwowe w dniu 1 maja, zwane potocznie Świętem Pracy.

Te trzy daty : 1 maja, 9 maja i 22 lipca były przez cały czas trwania PRL –u kamieniami milowymi komunistycznej pamięci. Daty, które w całym wolnym świecie nic lub prawie nic nie znaczyły u nas przez całe lata przypominały, kto i z czyjego nadania rządzi w Polsce.

Obecnie w naszym kraju mamy następujące święta państwowe :

1 marca – Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych ( od 2011 r.)

1 maja – Święto Pracy ( od 1950 r.)

3 maja – Święto Narodowe Trzeciego Maja ( od 1919 r., po wojnie od 1990 r.)

1 sierpnia – Narodowy Dzień Pamięci Powstania Warszawskiego ( od 2009 r.)

31 sierpnia – Dzień Solidarności i Wolności ( od 2005 r.)

11 listopada – Narodowe Święto Niepodległości ( od 1937 r., po wojnie od 1989 r.)

Tylko trzy z nich ( 1.05, 3.05 i 11.11) są dniami ustawowo wolnymi od pracy. Po raz pierwszy muszę zgodzić się z przedstawicielami SLD, że ze świętem 1 maja trzeba coś szybko zrobić. Nijak ono nie pasuje do pozostałych świąt państwowych. Jak wskazuje na to sama nazwa tych świąt mówimy tu o doniosłych wydarzeniach w życiu państwa. Jakie znaczenie dla polskiej państwowości miała data 1 maja? Jest tylko ostatnim reliktem czasów słusznie minionych i okresu bolszewickiego zniewolenia, którego powrotu nikt, kto dobrze życzy naszemu krajowi, nie będzie już nigdy oczekiwał. Nie twierdzę bynajmniej, że Święto Pracy nie jest wartością samą w sobie. Na przykład w Stanach Zjednoczonych obchodzą to święto w każdy pierwszy poniedziałek września, jako dzień honorujący pracę i wkład Amerykanów w rozwój ich państwa. Nie pozostaje to w żadnym związku z Wielkim Proletariatem, Marksem z jego Kapitałem, czy pierwszomajowymi pochodami na Placu Czerwonym w Moskwie. W ciągu roku mamy również i inne bardzo ważne święta, takie jak na przykład Dzień Matki i Dzień Ojca. Nikt nie kwestionuje wagi tych dni i znaczenia obojga rodziców w życiu każdego człowieka. Ale nie są to wydarzenia państwowe, związane z powstaniem, czy odzyskaniem naszej polskiej państwowości.

Przestańmy zatem „święcić 1 maja”, a w jego miejsce ustanówmy święto państwowe w dniu 15 sierpnia. To jedna z najważniejszych, XX wiecznych dat dla Polski. Przypomina ona o zwycięskiej wojnie polsko – bolszewickiej, kiedy to po raz ostatni Polska uratowała Europę od zalewu sowieckiego barbarzyństwa. Podnosząc rangę obecnego Święta Wojska Polskiego do godności święta państwowego oddamy hołd tym wszystkim, którym Europa zawdzięcza to, że cyrylica nie wyparła ze Starego Kontynentu alfabetu łacińskiego. Nie mamy nadal w stolicy pomnika tamtej wielkiej wiktorii naszego oręża, nich więc chociaż ranga ogólnopaństwowych uroczystości z wywieszonymi wszędzie narodowymi flagami, przypomina o tamtym, nie do przecenienia, wydarzeniu. Zadamy w ten sposób kłam tym wszystkim, którzy twierdzą że Polacy potrafią tylko obchodzić i upamiętniać swoje martyrologiczne klęski. Niech to będzie radosne święto przegonienia Armii Czerwonej i bolszewickiej zarazy. A 1 maja? Już nawet towarzysz L. Miller nie potrafi bez suflera powiedzieć, że się ma samo święcić …

Jarosław Lewandowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*