News Ticker

Odpowiedzialność, cierpliwość, praca

Obraz 412To, co zapowiadały od jakiegoś czasu wszystkie sondaże, wreszcie stało się faktem. Prawo i Sprawiedliwość wygrało pierwsze, rzeczywiste wybory prezydenckie w dużym mieście. Elbląg jest żywym przykładem już nie tylko deklarowanych intencji potencjalnych wyborców, a prawdziwych decyzji nad wyborczą urną. Jak powiedział pan premier Jarosław Kaczyński, pokazaliśmy, że nie istnieją dla nas szklane sufity, powyżej których nie jesteśmy w stanie się wznieść. Społeczeństwo Elbląga nie miało żadnego „moralnego hamulca”, żeby obdarzyć PiS arytmetyczną, wyborczą większością. Tym bardziej to cieszy, że stało się to na terenie uważanym dotąd za bardziej przyjazny Platformie. Skoro w platformerskim „mateczniku” wygraliśmy wybory, to mamy prawo przypuszczać, że tak samo będzie na terenie całej Polski. Po tym niewątpliwym sukcesie nie wolno nam jednak spocząć na laurach. Kto stoi w miejscu, ten się w praktyce cofa. My powinniśmy nabierać coraz to większego rozpędu. Świętujmy to nasze bardzo prestiżowe i symboliczne zwycięstwo, ale tylko dzisiaj. Od jutra zabierajmy się do codziennej, ciężkiej pracy przekonywania do nas jeszcze nie zdecydowanych. Tym łatwiej będzie nam to realizować, skoro widzimy efekty zaangażowania i pracy naszych elbląskich kolegów. Po Rybniku i Elblągu czas na zwycięstwo w stolicy. Do samego końca (20 lipca) zbierajmy podpisy pod referendum o odwołanie najgorszego prezydenta Warszawy po 1989 roku, która swoją niekompetencją i ignorancją dorównuje chyba tylko Pawłowi Piskorskiemu. Nie dajmy się zwieść telewizyjnym zapewnieniom, że już zebrano odpowiednią liczbę podpisów. Pani Hania z pewnością unieważni pewną część zebranych głosów, tłumacząc to tym, że a to zły pesel, niewyraźny adres lub inne „obiektywne czynniki”. Nasza wygrana w Elblągu zdecydowanie popsuła ogólnokrajowe szyki PO. Odwołanie w referendum wice przewodniczącej Platformy złamie do reszty morale (?) tej formacji. Ale im bliżej wyborów parlamentarnych, tym większa musi być nasza odpowiedzialność.

O nadchodzącym dużymi (jeszcze nie wielkimi!) krokami, politycznym końcu Platformy, poza brakiem merytorycznych pomysłów na rządzenie Polską i nie nabieraniem się na ich pijarowskie sztuczki większości społeczeństwa, mogą świadczyć coraz częstsze, pełne zdenerwowania i tragi –  komizmu reakcje bohaterów mainstreamowego „salonu”. Pewien błazen telewizyjnych talk – showów „wsławiony” głównie obrażaniem wszystkich i każdego, a także zatykaniem biało czerwonej flagi w psich fekaliach, razem z  moralnym guru platformerskiego środowiska, nazywającego go „profesorem” w pełnych dramatu i ekspresji wystąpieniach publicznych oznajmili wszem i wobec, swój wyjazd z Polski rządzonej przez PiS. Obraz zupełnej bezsilności przechodzący w ślepą furię, że „naród tak nagle nic nie pamięta”, zaprezentował prof. I. Krzemiński, z braku jakichkolwiek argumentów, histerycznie krzyczący na swoich rozmówców. A oni chyba są najlepiej poinformowani, można powiedzieć, że czerpią swoją wiedzę u samego źródła władzy. Skoro została już im tylko bezradna  wściekłość, to naprawdę znaczy, że Platforma ma pełną świadomość początków swojego niechlubnego końca. Przyznając się do Prawa i Sprawiedliwości i przekonując do naszych poglądów musimy mieć świadomość, że jesteśmy już postrzegani, jako partia mająca bardzo duże szanse na rychłe  rządzenie  Polską. Stąd każda nasza wypowiedź, każde zachowanie musi być przemyślane i odpowiedzialne. Wiele wskazuje na to, że Platforma będzie starała się wszelkimi metodami utrzymać u steru kraju. Tylko to gwarantuje im nierozliczanie się z własnych sześcioletnich „dokonań”. Zrobiony przez PiS, w momencie objęcia władzy, bilans otwarcia, może ujawnić bardzo wiele kompromitujących obecną ekipę szkodliwych zaniechań i dziwnych szczegółów ich rządów. A tego z pewnością „partia miłości” chciałaby jak najdłużej uniknąć. Wielce prawdopodobne oddanie władzy przez PO będzie zapewne bardziej nerwowe niż przejęcie rządów w roku 1989 przez Tadeusza Mazowieckiego. Oddających władzę polskich komunistów chroniła wtedy umowa z Magdalenki. Zresztą przekazanie władzy było wówczas czysto iluzoryczne. Towarzysze zostawili sobie banki i lukratywne interesy, a ówczesny nowy minister finansów Leszek Balcerowicz jeździł do pracy swoim własnym, kilkunastoletnim, zdezelowanym samochodem. Również nie będzie tak samo spokojnie jak w roku 2007, gdy Prawo i Sprawiedliwość samo zdecydowało się na rozpisanie przedterminowych wyborów. Pomimo trwających, do chwili obecnej, usilnych poszukiwań różnych komisji, „policji tajnych, jawnych i dwupłciowych” nie udało się znaleźć żadnych nieprawidłowości PiS – owskich rządów. Nie musieliśmy się obawiać wyciągnięcia na wierzch przez PO jakichkolwiek naszych ciemnych interesów, bo ich, po prostu, nie prowadziliśmy. Nie wiem, jak będzie obecnie. Elbląskie wybory niestety pokazują, że może to nie być do końca czysta kampania. Wyciągnięte przeciwko naszemu kandydatowi jakieś dziwne nagrania, mające pomóc w wyborczym zwycięstwie kandydatce PO, każą się mieć na baczności. Również ostatnie wydarzenia z tak zwanej „Parady równości” z udziałem Andrzeja Hadacza, należącego do „obrońców krzyża” z Krakowskiego Przedmieścia, zmuszają nas do zwracania szczególnej uwagi na otaczających nas prowokatorów. Jeszcze 10 czerwca osobiście słyszałem jak ten człowiek stojąc przed Pałacem Namiestnikowskim wykrzykiwał przez mikrofon różne obraźliwe teksty pod adresem prezydenta B. Komorowskiego. Również dobrze pamiętam, jak równo rok wcześniej, 10 czerwca 2012 r. „Andrzejek” był jedyną osobą przed którą musieliśmy chronić piłkarską reprezentację Rosji, mieszkającą podczas Euro 2012 w „Bristolu”. Z wielkim krzykiem wielokrotnie usiłował przedrzeć się do ich hotelu, żeby przegonić Rosjan. Pewnie już wtedy prowokował, będąc przez kogoś w tym celu przysłanym. Takich „Andrzejków” będzie z każdym dniem przybywało. „Salon” wraz z organem Michnika będzie co i raz usiłował zrobić z nas faszystów, antysemitów, kiboli i zwykłych przestępców. Przy braku merytorycznych argumentów sianie strachu przed Prawem i Sprawiedliwością to ostatnia deska ratunku dla Platformy. Deska już nieskuteczna, co nie znaczy, że nie będzie więcej używana. Musimy być szczególnie uczuleni na dziwnie zachowujących się wokół nas ludzi, wiedzących, że popieramy Prawo i Sprawiedliwość. Na naszych Miesięcznicach i innych PiS – owskich zgromadzeniach będą nas jeszcze wielokrotnie zaczepiać, prowokować i wyprowadzać z równowagi. Wtedy naszą mądrością musi być spokój, niereagowanie na zaczepki i ewentualny uśmiech politowania dla nie mogących nic osiągnąć prowokatorów. Utożsamiając się z deklaracją pana premiera Jarosława Kaczyńskiego, że bierzemy odpowiedzialność za Polskę, tym samym bierzemy też na siebie odpowiedzialność za każde nasze słowo, gest i działanie. Bądźmy dobrym, żywym przykładem nadchodzących uczciwych rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Jarosław Lewandowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*