News Ticker

Odbudowa kadr państwowców

To wszystko, czego jesteśmy świadkami w związku z aferą taśmową, towarzyszącą jej całą sekwencją reakcji rządzących i zachowaniem się krajowego „main streamu” pokazuje stan faktyczny funkcjonariuszy państwowych. Ujawnienie niektórych z podsłuchanych rozmów nie jest w żadnym razie, jak tego chce premier D. Tusk, atakiem na Państwo Polskie, ale odkryciem wierzchołka góry lodowej codziennych zachowań obecnie sprawujących władzę. W myśl starego powiedzenia, że tonący brzytwy się chwyta, pan premier uderza w narodowy ton, iż w jego osobie został zaatakowany nasz kraj. Przypomina mi to dawne, komunistyczne hasło z końcowego okresu PRL-u : „Socjalizmu będziemy bronić, jak niepodległości Polski”. Wtedy i teraz, gdy skompromitowani rządzący nie mieli już żadnych merytorycznych argumentów, aby uzasadnić swoje dalsze trwanie przy władzy, bezpodstawnie nadużywali słowa Polska, niesłusznie przypisując sobie monopol na identyfikowanie się z tym bezcennym dla każdego patrioty pojęciem. Władza ma prawo i wielki przywilej wzywać swoich rodaków do jednoczenia się wokół niej w imię polskiej racji stanu, gdy naprawdę jakikolwiek bezpieczeństwo narodowe (militarne, gospodarcze, czy spowodowane przez jakiś kataklizm) jest poważnie zagrożone. Ale ci sami przywódcy nie mają prawa w celu obrony swoich własnych, knajackich zachowań, zasłaniać się Polską, gdy tylko jakiś kelner, czy kierownik sali ich w dziecinny sposób podsłucha. Poszczególni urzędnicy państwowi, jakby to patetycznie nie zabrzmiało, mają służyć obywatelom, a nie w sytuacji przyłapania ich na zachowaniach, jak z najgorszej spelunki, chować się za narodowy autorytet.

Trudno sobie wyobrazić, żeby naczelnik poczty (też urzędnik państwowy) publicznie tłumaczył swojego pocztowego kasjera, że za zakrapianą wódeczką kolację, z udziałem pana listonosza (a jakże, urzędnika RP!) zapłacił z pieniędzy Poczty Polskiej. W końcu pomiędzy kolejnymi toastami i dowcipami o domach publicznych, zastanawiali się, gdzie w ich rejonie powinny być powieszone nowe skrzynki pocztowe … Taka obrona zachowania obu publicznych funkcjonariuszy wzbudziłaby tylko śmiech. Pan naczelnik kpi, czy o drogę pyta? Niestety podobne pytanie można dziś, po wielokroć zadać polskiemu premierowi.

Brak jakiegokolwiek wstydu pośród publicznych postaci życia politycznego, nawet symboliczne nieoddawanie się do dyspozycji ich szefa, D. Tuska wyraźnie pokazuje jak bardzo oderwany od swoich pierwotnych powinności jest obecny korpus najwyższych urzędników państwowych. Nikomu z imprezowiczów z drogiej knajpy nawet nie przyszło do głowy zwrócić państwowe pieniądze za jakie pili wódkę i inne droższe trunki. Z językiem, którym się posługiwali dużo bardziej pasowaliby do zwykłej „mordowni” na przedmieściu. A i rachunek z tego typu „lokalu” byłby dla podatników znacznie mniej kosztowny … Jak bardzo są zdeprawowani posłowie PO i redakcja „Gazety Wyborczej” widać w wypowiedziach posłanki J. Pitery i redaktora S. Blumsztajna. Oboje, prawie jednym głosem wyrażają szczere zdziwienie, że ktoś może tak prywatnie nie rozmawiać, używając języka pełnego wulgaryzmów; bo niby każdemu takie dialogi mogły się przydarzyć. Najwyraźniej nie mieści im się w głowach, że są ludzie, którzy w ogóle nie używają takich przekleństw. Słuchając tekstów rozmów podsłuchanych platformersów, można dojść do wniosku, że gdyby pewne wyrazy na litery „k” i „ch” nie istniały, to prywatnie te osoby nie potrafiłyby zbudować prawie żadnego zdania. Według tego środowiska, o dobrym humorze rozmawiających i swobodzie wypowiedzi świadczy ilość brzydkich wyrazów i sprośnych żartów opowiedzianych podczas spotkania.

Początki tego stanu rzeczy mogliśmy już zauważyć podczas rozmów Mira, Rycha i Zbycha na cmentarzu i stacji benzynowej. Wtedy Platformie udało się przy pomocy parodii komisji śledczej zamieść wszystko pod dywan. Obecnie kompromitujących nagrań ma być zbyt wiele, by mogły pomieścić się nawet pod najbardziej pojemną zasłoną.

Przykład idzie zawsze z góry, ogólne przyzwolenie środowisk rządzących Polską do zaniżania wszelkich standardów życia codziennego jest dziś największe od roku 1989. Premier, ministrowie, szef NBP, powinni być przykładem i wzorem postępowania dla zwykłych obywateli. Jak można wymagać nawet elementarnego szacunku dla partii będącej u władzy, gdy zachowanie jej elit może tylko wzbudzać zażenowanie i niedowierzanie połączone z konsternacją je obserwujących?

Przy obecnym stopniu deprawacji najwyższych urzędników wywodzących się z PO niezbędne jest tworzenie od zaraz nowej kadry państwowców. Nie będących dotąd skorumpowanych w wielkich dealach i drobnych geszeftach. Takich, których nie będzie można niczym szantażować, neutralizować i zastraszać jakimiś szemranymi „kwitami” i nieobyczajnym zachowaniem. Tylko wtedy nowe polskie władze będą mogły podejmować w pełni niezależne i jedynie służące dobru kraju decyzje. Inaczej czeka nas państwowy kataklizm.

P.S. Jakoś nie udało mi się w całym tekście, ani razu użyć żadnego z tak popularnych w platformerskim środowisku słów na „k”, „ch” itp. Najwyraźniej nie należę do tego specyficznego towarzystwa …

Jarosław Lewandowski

                                                                                                                                  

 

 

 

 

 

1 Comment on Odbudowa kadr państwowców

  1. Marcin Wysocki // 2 lipca 2014 at 09:42 // Odpowiedz

    Panie Jarosławie,
    bardzo dobry artykuł i spostrzeżenia, jak zwykle trafne. Z drugiej strony, bardzo bym sobie życzył, abyśmy niedługo po zwycięskich, mam nadzieję rychłych wyborach, nie stracili tej ostrości widzenia spraw, wychwytywania i śledzenia „prawdy”, w stosunku do nas samych i naszych szeregów. Tak, jak tego wymagałoby nasze („lepsze” od „tamtych”) wychowanie i moralność.
    Z poważaniem,
    M.Wysocki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*