News Ticker

Niespodzianki

Żyjemy w czasach, gdy informacji bombardujących nas w każdej chwili jest tyle, że trzeba dokonywać ich selekcji, gdyż nie sposób zapamiętać i zanalizować tak ogromnej ich ilości. Ten fakt nastręcza pewne trudności blogerom takim jak ja, robiącym okresowe przeglądy wydarzeń.

Czasami jednak trafia się informacja,
o której bloger wie od razu- o, o tym będę pisać, to jest ważne.

Doświadczyłam tego w poniedziałek, gdy gruchnęła wieść, że klub parlamentarny PiS skurczy się o jednego posła, a na tablicy na Facebooku posła Wiplera pojawiła się informacja, że zwoła tego dnia konferencję, w czasie której poinformuje innych o swoich planach politycznych.

Pewnie wiele osób już wypowiadało się o panu pośle i jego inicjatywie na gorąco. Ja natomiast miałam kilka dni na przemyślenie sprawy i poukładanie myśli, chociaż – w zasadzie moje zdanie nie uległo zmianie ani na jotę. Jestem jednym z kilku tysięcy wyborców pana posła. Uważałam go za swojego dobrego przedstawiciela, posła pracowitego, merytorycznego i dobrze przygotowanego.
Zresztą – nadal uważam. Zgadzam się z tym, że dobry koalicjant będzie PiS potrzebny.  Jednak budowanie takiej siły przez osobą już znajdującą się w PiS i należącą do partii uważam za szkodliwe działanie. W obecnej sytuacji trzeba trzymać się razem, nie dzielić, nie rozdrabniać, bo najprawdopodobniej nie pomoże, a może zaszkodzić przynajmniej jednej ze stron, jeśli nie obu.
Zresztą, los inicjatyw takich jak PJN czy SP nie napawa optymizmem. Byłoby szkoda, gdyby historia się powtórzyła. Naprawdę nie potrzeba nam więcej planktonu.

Swoją drogą, wiele osób poseł Wipler mocno zaskoczył. Jak nie samą decyzją, bo są tacy, którzy podejrzewali to już jakiś czas temu, co momentem. Rzeczywiście, mało kto spodziewałby się odejścia posła z partii, której poparcie rośnie.
Wielu obstawiało raczej, że to poseł Gowin opuści szeregi PO. Tymczasem sam zainteresowany zachowuje się jak cząstka elementarna, a na jego przykładzie można by tłumaczyć fizykę kwantową. Z jednej strony ciągle grozi odejściem z PO, jednocześnie zapewniając, że odchodzić nie zamierza i nigdzie się nie wybiera. Ostatnio zareagował tak na wieść, że Donald Tusk nie wyklucza koalicji z SLD.

Ano właśnie. Sensacja, szok, niedowierzanie! Donald Tusk nie wyklucza koalicji z SLD, choć zaznacza, że nie jest to jego intencja.
W wywiadzie udzielonym w tygodniku „Polityka” lider PO stwierdza, że być może nie będzie miał wyjścia, że SLD wydaje się stabilnym partnerem, mimo że „Czasami ta zła twarz Sojuszu wyłazi z jakąś nadspodziewaną mocą, jak było przy uchwale upamiętniającej Grzegorza Przemyka, ale widać było, że Miller stara się z tej niezręczności jakoś wyplątać.”
Oczywiście, trzeba bronić cywilizacyjnych zdobyczy III RP przed krwawym Kaczyńskim i jego sojusznikami, Donald Tusk nie chce, ale musi.

Jedną ze zdobyczy, choć oczywiście nie jedyną, są stadiony. Na stadionach tych co jakiś czas odbywają się koncerty. Zdarza się niestety, tak było w przypadku wystepu Madonny, że do koncertu trzeba dopłacić i NIK stwierdza, że 6 milionów złotych zostało wydanych „Niegospodarnie i niezgodnie z ich przeznaczeniem”
Pieniądze miały być przeznaczone na cele związane z Euro 2012 oraz z promocją sportu wśród dzieci i młodzieży.
Zresztą, początkowo planowano zarobić na koncercie. Zysk miał wynosić całe 200 tysięcy złotych.
Czy tylko ja łapię się za głowę i zastanawiam, kto organizuje imprezę, której zysk ma wynieść 1/30 włożonych środków, czy i Państwo sądzicie, że coś tu jednak jest baardzo nie tak? I skoro po koncercie takiej gwiazdy jak Madonna notuje się straty, to co zrobić, żeby stadion na siebie zarabiał?
Komentarze zainteresowanych? Minister Mucha nie wierzy w nieomylność NIK, a jej partyjna koleżanka Julia Pitera stwierdza, że 6 milionów to niewielka kwota. No, to dość ciekawe stwierdzenie w ustach kogoś, kto swego czasu robił aferę o dorsza za 8 złotych.
Drogie panie, pycha kroczy przed upadkiem.
To samo powinna przypomnieć sobie prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, którą być może zmiecie lawina śmieci. Okazuje się, że Krajowa Izba Odwoławcza jednoznacznie stwierdziła, że przetarg na wywóz i gospodarowanie odpadami zdecydowanie faworyzował MPO. Tymczasem ustawa śmieciowa wchodzi w życie już za miesiąc. Może okazać się, że nie ma komu odbierać śmieci, gdyż dotychczasowe umowy zostały zerwane. By okiełznać nieco ten chaos, Ratusz zaproponował tymczasowe rozwiązanie, w myśl którego śmieci będą odbierane na dotychczasowych warunkach, przez te same firmy, a płacić ma za to miasto. ( Czyli i tak my, ale z innej puli pieniędzy.)
I pomyśleć, że taka prowizorka ma miejsce rekordowej liczbie urzędników. Jak to jest, że nijak się to nie przekłada na sprawność zarządzania?
Pani prezydent poczuła na swoich plecach oddech przeciwników, bo ostatnio przepraszała za ewentualne utrudnienia i chaos. To miło, że poczuwa się do odpowiedzialności, ale czy nie lepiej zrobić wszystko jak należy, a nie przepraszać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*