News Ticker

Niemłodzi demokraci


O tym, jak wiele wspólnego Platforma Obywatelska ma z definicją obywatela, jaką za czasów słusznie minionych podał Stefan „Kisiel” Kisielewski pisałam i ja i pewnie wielu innych.
Dodatkowym smaczkiem, przysłowiową wisienką na torcie jest to, że partia ta wywodzi się w dużej mierze z dawnej Unii Demokratycznej, a młodzieżówka nosi nazwę „Młodzi Demokraci”.
Jak tam sobie przypominam, to też pewnie o tym już pisałam. Niestety, choć niezbyt lubię się powtarzać, będę musiała. Bardzo mi przykro i proszę mi wierzyć, że naprawdę wolałabym pisać o czym innym.

Zmusza mnie jednak do tego ostatni pomysł stołecznej PO. Gdy nie udało się jej działaczom udowodnić, że zebrane podpisy są nielegalne, gdy nie udało się w żaden sposób ich unieważnić i do referendum dojść musi, warszawscy radni PO postanowili pomóc nieco losowi.
Okazuje się, że nie będzie komisji referendalnych w szpitalach oraz zakładach opieki społecznej.
Szczerze mówiąc, bezczelność tej partii i brak jakiegokolwiek poważania dla standardów demokracji dawno przestała mnie dziwić, od pewnego czasu reagowałam na nie zaledwie lekką irytacją połączoną z cierpliwym wyczekiwaniem i przekonaniem, że stara mądrość ludowa „każdy bat na siebie kręci” jest prawdziwa. Jednak ten wyczyn miłościwie nam panującej partii, nie powiem, zrobił na mnie wrażenie. Gratulacje, panowie działacze, wasza bezczelność to nowa jakość w polityce. Ograniczanie ludziom ich praw wyborczych – tego chyba jeszcze nie było. W każdym razie nie za III RP.

PO łamie standardy, jak za nic ma obywatelskie swobody i demokrację. Mimo to, jestem spokojna i mam niezachwianą pewność, że to już niedługo. Wynika to głównie z tego, że dzisiejsza PO to zombie, cień i zaprzeczenie samej siebie. Co bardziej ideowi działacze właśnie opuszczają tonący okręt. Daleka jestem od zachwycania się posłami Godsonem, Gowinem i Żalkiem, podejrzewam, że mają jakiś plan. Mimo wszystko jednak, ich decyzja jest symptomatyczna. PO naprawdę tonie.
Zresztą, sondaże to potwierdzają. Szkoda jedynie, że psuje się, a przy okazji psuje państwo.

Tymczasem przez cały piątek politycy PO trzęśli się z oburzenia z powodu absencji w Sejmie posłów PiS, którzy nie stawili się na głosowaniu w sprawie nowelizacji budżetu. Wyrzucano posłom, że nie traktują swoich obowiązków poważnie, że to hucpa i pusty gest. Drodzy politycy partii rządzącej, nie irytujcie się aż tak – przecież nie tak dawno temu wmawialiście warszawiakom, że niegłosowanie to też swego rodzaju oddawanie głosu. Cóż to, czyżby zależało to od tego, czy mówimy o pracy posła czy o głosowaniu obywatela w referendum. Poza tym przypomnijcie sobie swoje zachowanie sprzed kilku lat, jak sami nie braliście udziału w głosowaniu- było to w 2006 roku i dotyczyło ordynacji samorządowej.
Spokój zalecam też redaktorom portalu natemat.pl. Ach, panie Machała- zanim pan zarzuci komuś nieprzyjście do pracy i pobranie za to wynagrodzenia, radzę zrobić dokładniejszy research. Posłowie PiS zapowiedzieli, że za ten dzień nie pobiorą wynagrodzeń. I jeszcze jedno – może by tak zaapelował pan do ministra finansów, żeby na drugi raz nie mylił się o, bagatela, 24 miliardy?

Może podsumujmy – obowiązkiem opozycji nie jest ułatwianie pracy rządzącym, jej prawem jest bojkot głosowań, podobnie głosowanie przeciwko zmianom przez rząd proponowanym. Tak wygląda demokracja. Z demokracją natomiast niewiele wspólnego ma zniechęcanie obywateli do brania udziału w głosowaniu – szczególnie, że na pewno za dwa lata, gdy przyjdą wybory, PO prowadzić będzie intensywną kampanię profrekwencyjną. A już w ogóle nic wspólnego z demokracją nie ma czynne ograniczanie praw wyborczych obywatelom przez odbieranie możliwości zagłosowania ludziom przebywającym w szpitalach. Nic absolutnie, drodzy „demokraci”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*