News Ticker

Nadgorliwość neofitów

Odkąd ludzie zaczęli myśleć w sposób indywidualny, rozpoczęły się wśród nich podziały na poszczególne frakcje, obozy, partie, a na koniec różne społeczeństwa i państwa. Praktycznie od początków wyodrębniania się różnic, poszczególne jednostki przechodziły z jednego ugrupowania do drugiego. Niestety, rzadko kiedy odbywało to się z powodów rzeczywistej zmiany przekonań i prawdziwego uwierzenia w obcą dotąd ideologię. Najczęściej powodem było poprawienie własnego stanu posiadania. Poszczególni neofici prawie zawsze przechodzili z obozu przegranego do zwycięskiego, tym samym zapewniając sobie, w nowej rzeczywistości, „lądowanie na złotym spadochronie”.

Samo słowo „neofita” (z języka łacińskiego : neophytus) – oznacza nowo nawróconego. Określenie stosuje się do nowego wyznawcy danej ideologii, lub do polityka zmieniającego przynależność partyjną. (Wikipedia)

Zagłębiając się w historię naszego kraju, pierwszych cynicznych i raczej pozbawionych ideologicznej podbudowy neofitów, możemy już odnaleźć w XIV wieku. Wtedy to pokaźna ilość Żydów krakowskich przechodziła gremialnie na katolicyzm. Czynili to głównie dlatego, że wtedy cieszyli się specjalnymi względami Rady Miejskiej, która otaczała nowych chrześcijan dodatkową opieką. Pod pozorem wydatków na obrzęd chrztu Rada przyznawała im specjalne nagrody. Zostanie katolikami znacznie ułatwiało Żydom kontakty handlowe z innymi chrześcijanami i przenikanie do polskiego społeczeństwa. W ślad za Żydami z ówcześnie stołecznego Krakowa, licznie poszli ich rodacy z Poznania oraz innych polskich miast i miasteczek. Według wszystkich monografii o „starszych braciach w wierze” z różnych miejscowości, nie ma ani jednej, która nie wspominałaby choć o jednej rodzinie neofitów.

Na Litwie ilość nowych katolików raptownie wzrosła po tym, jak w 1495 r. ks. Aleksander wydał dekret nakazujący Żydom opuścić swój kraj. W XVI w. ci pozorni chrześcijanie byli obdarzani przez polskich władców tytułami szlacheckimi, dochodząc niekiedy do wysokich stanowisk. Nawet w radzie wielkoksiążęcej zasiadał żydowski neofita, Abraham Józefowicz, jako podskarbi wielki Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Po Powstaniu Listopadowym miejsce zdziesiątkowanej w walkach, lub zmuszonej do emigracji polskiej inteligencji zajmowali Żydzi, którzy w tym celu masowo przechodzili formalnie na chrześcijaństwo. Od roku 1825 chrzcili się prawie wszyscy urzędnicy żydowskiego monopolu tytoniowego, gdyż metryka chrztu zapewniała dalszy awans. Podobnie postępowała większość żydowskich lekarzy i dentystów, nagle porzucających wiarę swoich ojców. Powstawaniem całych szeregów starozakonnych neofitów patronował przyjaciel cara – ks. Adam Czartoryski, po powstaniowy rząd warszawski, a przede wszystkim Petersburg.

Żydów mających z dnia na dzień stać się Polakami, wielokrotnie trzymał do chrztu minister Grabowski. Jednak największą ilość chrześniaków posiadał carski namiestnik, feldmarszałek I. Paskiewicz. Sam wielokrotnie bywał ojcem chrzestnym, lub wysyłał w swoim zastępstwie któregoś z carskich urzędników. Według zapisów ksiąg kościelnych, I. Paskiewicz nawracał na chrześcijaństwo po kilku ważniejszych Żydów w ciągu jednego dnia. Po 1831 r. miejsce zrujnowanych fortun szlacheckich zajmowały wielkie majątki żydowskich, neofickich nowo chrześcijan. To nagłe porzucanie wiary ojców prawie nigdy nie wiązało się z autentycznym nawróceniem na chrześcijaństwo. Żydom chodziło tylko o zwielokrotnienie swoich dochodów, a patronującym im Rosjanom, o dalsze niszczenie polskiego stanu posiadania w Królestwie.

Przykładem innego naszego neofity był gen. Józef Zajączek. Członek Rady Najwyższej Narodowej w czasie Insurekcji Kościuszkowskiej, uczestnik Konfederacji Barskiej, wojny polsko – rosyjskiej 1792 r., jeden z pierwszych kawalerów orderu wojennego Virtuti Militari. Po upadku Insurekcji walczył jeszcze u boku Napoleona w stopniu generała jego armii. Jednakże po przegranej cesarza Francuzów, przeszedł do obozu swych dotychczasowych wrogów. W nagrodę car Aleksander I mianował go generałem rosyjskiej piechoty i uczynił, w latach 1815 – 1826, pierwszym carskim namiestnikiem Królestwa Polskiego. W uznaniu wiernopoddańczej uległości wobec władz rosyjskich otrzymał w 1818 r. rosyjski tytuł książęcy. Ten polityczny neofita przechodzący na stronę carskiego zaborcy, a potem z wielką gorliwością wykonujący rozkazy Petersburga jest jednym z najtragiczniejszych tego typu przykładów w historii Polski.

W PRL – u pewna grupa karierowiczów „nawracała się” na komunizm, zostając orędownikami władzy ludowej i ustroju powszechnej szczęśliwości. Nikt nie wierzył w szczerą fascynację ideami Marksa i Engelsa pośród owych politycznych, powojennych neofitów. Ich zmianą poglądów kierowała czysta polityczna kalkulacja i chęć prowadzenia wygodnego życia w nowym, socjalistycznym ustroju. Masowo zapisywali się do partii, by otrzymać przydział na mieszkanie, „Syrenkę” lub telefon.

Powróćmy jednak do czasów współczesnych. Po oddaniu władzy w 2007 r., przez Prawo i Sprawiedliwość, pewnej grupie jego prominentnych działaczy wcale nie uśmiechało się przechodzenie do roli opozycji. Postanowili nagle „nawrócić” się na platformerskie poglądy, tym samym stając się najgorliwszymi piewcami rządów PO. Jest bardzo charakterystyczne, że postąpili tak ludzie, którzy całą swoją polityczną karierę zawdzięczali Prawu i Sprawiedliwości i gdyby nie nasza partia, pewnie do tej pory nikt by o nich nie słyszał. Mam tu na myśli „trzech przyjaciół z boiska” : R. Sikorskiego, R. Giertycha i M. Kamińskiego. Ale nie tylko nich. Podobny plan działania realizują K. Marcinkiewicz, J. Kluzik – Rostkowska, czy P. Zalewski. Oczywiście swoją przygodę w zupełnie nowym środowisku politycznym musieli rozpocząć od swoistej samokrytyki i potępienia własnej działalności w rządach Prawa i Sprawiedliwości. Z wypowiedzi wszystkich tych „sześciu wspaniałych” jasno wynika, jak wielkie katusze musieli od samego początku cierpieć w koalicyjnych rządach PiS-u. Jak olbrzymie rozterki wewnętrzne targały ich umysłami od pierwszego dnia zasiadania w naszym rządowym gabinecie. Im dłużej byli związani ze środowiskiem Jarosława Kaczyńskiego, tym teraz bardziej czują się w obowiązku odsądzać Go od czci i wiary.

Można zadać pytanie, czym tak bardzo przekonała ich do siebie Platforma? Jakie szczytne, dotąd nie znane wartości odkryli w „partii powszechnej szczęśliwości”, które spowodowały u nich nagłą i wręcz szaleńczą miłość do partii D. Tuska? Co tak naprawdę spowodowało, że stali się politycznymi neofitami i najbardziej zagorzałymi apologetami Platformy Obywatelskiej? Śmiem twierdzić, iż nie było w tym żadnych szczytnych idei, a tylko, mówiąc elegancko, pozycjonowanie się w nowych, nie korzystnych dla PiS-u warunkach. Mówiąc wprost chodziło tylko o ucieczkę z koalicji oddającej władzę, tak, jak to czynią pewne niesympatyczne zwierzęta podczas tonięcia okrętu. Jaką wiarygodność mają te postacie, które w trudnych chwilach ochoczo opuszczają środowisko polityczne, któremu wszystko zawdzięczają i cynicznie przechodzą do ugrupowania, które do tej pory publicznie krytykowały? Kiedy są naprawdę wiarygodni? W momencie współtworzenia PiS-owskiego rządu, czy gdy z czarującym uśmiechem mówią : „Dzień dobry Platformo?” Uważam, że ich wiarygodność, etyka polityczna i zwykła ludzka przyzwoitość jest równa zeru. Człowiek z klasą i trwałymi poglądami nie jest obrotową chorągiewką na wietrze i kłodą drewna płynącego zawsze w głównym nurcie. Jak powszechnie wiadomo głównym ciekiem wodnym najczęściej płyną wszelkie brudy i nieczystości. O klasie każdego człowieka stanowi nie tylko to jak zaczyna współpracę z nowym środowiskiem, ale przede wszystkim, czy potrafi się w zgodzie i z klasą rozstać z dawnymi kolegami. Palenie za sobą politycznych mostów nie najlepiej świadczy o dyplomatycznych zdolnościach owych postaci. Z zajadłości, wyolbrzymionej pamiętliwości, prześcigania się w coraz to oryginalniejszych uszczypliwościach względem dawnych współpracowników postanowili zrobić sobie przepustkę do rządzącej partii.

Niestety to prawda, że struktury naszego Państwa istnieją tylko teoretycznie, jak to oznajmił minister B. Sienkiewicz, skoro Jego rządy tworzą obecnie tak obrotowi neofici i ci, którzy tolerują ich w kręgach władzy.

Źródło : „Rola neofitów w dziejach Polski”. St. Dider, Warszawa 1934 r.

Jarosław Lewandowski

                                                                                                                                  

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*