News Ticker

Mieszko I Wiking

Obraz 412Pierwszym historycznym władcą na terenach obecnej Wielkopolski był z całą pewnością książę Mieszko I. Wiemy o nim tyle, że nagle i tylko z powodu własnego chrztu wyłonił się z mroków średniowiecza. I to od razu na czele hufca aż trzech tysięcy zbrojnych własnych drużynników. Pozostałe informacje dotyczące księcia są oparte na mniejszych lub większych domniemaniach i spekulacjach. Z jednej z nich jednoznacznie wynika, że książę Mieszko I był … Wikingiem.

Symptomatyczne, że zupełnie nie wiadomo gdzie i kiedy urodził się ten pierwszy jeszcze nie król, ale protoplasta królewskiego rodu Piastów. „Rocznik małopolski” podaje rok jego narodzin, jako 920 lub 931, w zależności od … wersji rękopisu. Badacze wczesnego średniowiecza szacują okres przyjścia na świat gnieźnieńskiego księcia na lata 922 – 945. Już sama skala rozbieżności w określeniu daty urodzin tak ważnej osoby obrazuje stopień naszej niewiedzy historii „mieszkowego żywota”.

Pochodzenie „tego, od którego chrztu się wszystko zaczęło” jest ciągle bardzo kontrowersyjne. Przyczynkiem do snucia kiedyś wydawałoby się całkiem fantastycznych hipotez stają się najnowsze odkrycia i badania archeologiczne.

Coraz więcej zwolenników zdobywa teza o zagranicznych korzeniach rodu Mieszka I, a konkretnie o wywodzeniu się jego rodziny ze Skandynawii. IX wieczna Europa przeżywała prawdziwy najazd obcych zdobywców. I nie byli to bynajmniej, jak to miało miejsce w późniejszych stuleciach, wschodnio – azjatyccy barbarzyńcy najeżdżający wyżej rozwinięte kraje Zachodu.

Tymi zdobywcami byli mieszkający w Skandynawii Wikingowie, zwani również Normanami, którzy podbijając większość ówczesnego Starego Kontynentu zakładali własne porty, osady handlowe i całe grody. Będąc wielokrotnie na wyższym poziomie cywilizacyjnym od europejskich tubylców tworzyli na ich ziemiach nowe państwowe społeczności.

W roku 845 płynący Sekwaną na swoich wielkich łodziach Wikingowie doszczętnie ograbili Paryż. Piętnaście lat później opłynęli Hiszpanię, spustoszyli Afrykę Północną, większość Italii, a szczególnie Pizę. W delcie Renu założyli istniejące trzydzieści lat państewko. W 881 r. napadli Akwizgran, Koblencję i Kolonię.

Na początku X w. prawie cała Anglia znajdowała się pod panowaniem „pogańskiej armii z północy”. Od duńskiego słowa „jarl” oznaczającego wikińskiego możnowładcę pochodzi najstarszy brytyjski tytuł feudalny „earl”. Podobnie w Irlandii Skandynawowie po krwawych podbojach osiedlili się na zdobytych terenach, zakładając miasto Dublin.

W tym samym stuleciu okręty Wikingów bez żadnych przeszkód pływały po Łabie, Renie i Odrze. Według K. Szajnochy pierwsi północni zdobywcy pojawili się nad Wisłą już w VI lub VII wieku.

Wikingowie bardzo łatwo asymilowali się na podbitych terenach. Nadzwyczaj sprawnie tworzyli organizmy państwowe z udziałem rodzimej ludności.

Według staroruskiego kronikarza Nestora mieszkańcy okolic górnego Dniepru i jeziora Ładoga aż dwukrotnie zapraszali Normanów, żeby zamieszkując na ich ziemiach pomogli im założyć sprawne państwo.

Tu dochodzimy do jednej z najpilniej strzeżonych tajemnic Rosji, wszystko jedno jakiej : carskiej, bolszewickiej, czy putinowskiej, czyli prawdziwych założycieli świętej Rusi…

Tę świętą, wschodnią i od zawsze słowiańską Ruś założył …jarl Hoerik z mieszkającego na terenie dzisiejszej Szwecji rodu Rhosów (Rusów !) z Roslaga. Po przepłynięciu w 862 r. Zatoki Botnickiej, u ujścia rzeki Wołochów wybudował umocniony gród Holmgard – później przemianowany na wskroś rosyjski Nowogród. W carsko – sowieckich czasach za głoszenie takiej „herezji” można było sobie w „ofercie last minute” zafundować wieloletnią wycieczkę krajoznawczą do krainy białych niedźwiedzi. Tym tańszą, że bez biletu powrotnego…

W tym momencie przenieśmy się na ziemie polskie. Ostatnie badania archeologiczne dowodzą, że w latach 930 -940 istniejące prymitywne osady w Wielkopolsce zostały doszczętnie spalone, a na ich miejscu pobudowano nowe grody. Podobnie rzecz się miała z obszarem Mazowsza, z tym, że pożar spustoszył tamtejsze miejscowości o trzydzieści lat wcześniej. Tak, jakby jakaś niszczycielski, wszechogarniający tajfun nadchodził stopniowo ze wschodu. Z rąk jakiego najeźdźcy obie te krainy mogły ponieść tak sromotną i bezapelacyjną klęskę? Czy logicznym wytłumaczeniem nie jest dalsza ekspansja na zachód dopiero co osiadłych nad nowogrodzką rzeką Wołchow Wikingów??

Przejdźmy wreszcie do tajemniczego bohatera naszych pradziejów – Mieszka I. Najpierw oddajmy głos Gallowi Anonimowi, autorowi najstarszego, krajowego przekazu o początkach państwa polskiego. Jego „Kronika Polska” jest praktycznie bez żadnej krytyki przyjęta przez historyków średniowiecza. Tymczasem Gall, prawdopodobnie benedyktyński mnich, spisał swoją kronikę 150 lat po chrzcie Polski, pisząc ją niejako na zamówienie Bolesława Krzywoustego, na którego dworze przebywał. Miało to być dzieło państwowo twórcze, a historia w nim przedstawiona musiała być tylko arcypolska. Na dodatek mistrz Anonim pewnie nie znał języka polskiego, spisując po łacinie to, co przetłumaczono mu z polskich ustnych przekazów.

Jednakże dokładnie czytając Galla Anonima może zastanawiać tajemniczość jego tekstu i czasem aż nadto widoczne niedomówienia : „(…) Siemomysł spłodził wielkiego i sławnego Mieszka I, który pierwszy nosił to imię”. Dziwne, że w czasach, kiedy wielkie znaczenie przywiązywano do upamiętniania własnych mniej lub bardziej znanych przodków, Mieszko nie otrzymał imienia żadnego z nich. Tak, jakby nie miał słowiańskich protoplastów…

Kolejne zdanie dotyczące przedchrześcijańskiej historii gnieźnieńskiego księcia brzmi wręcz humorystycznie : „Mieszko tak pogrążony był w błędach pogaństwa, że wedle swego zwyczaju siedmiu żon zażywał”. Pytanie : na raz, czy w jakiejś określonej kolejności pozostanie pewnie już bez odpowiedzi …

Znamy zaledwie imię i pochodzenie jednej z tej szczęśliwej siódemki. Była to Geira, córka króla duńskiego. Wszystkie córki Mieszka z tego związku mają dziwnie niesłowiańskie imiona : Geira, poślubiła Eryka Tryggwasona, Astryda wyszła za mąż za jarla Jomsborga, a Sygryda została najpierw żoną króla Szwecji – Eryka Zwycięskiego,a potem króla Danii – Swena Widłobrodego. Zadziwiające, że nieznany nikomu słowiański książę ze środka wielkopolskiej kniei dostaje za żonę duńską królewnę i równie dobrze wydaje za mąż w Skandynawii wszystkie swoje córki. Przestanie to nas dziwić, gdy przyjmiemy, że sam Mieszko nie był „Mr Nobody”, ale prezentował się, jako dobrze znany na skandynawskich dworach normański możnowładca.

Niektórzy nasi historycy twierdzą, że Gall Anonim tworząc dynastyczną listę poprzedników Mieszka I (Siemomysł, Lestek, Siemowit) użył po prostu imion pogańskich bożków. Bo jak mógł podać, nawet, gdyby je znał, skandynawskie imiona prawdziwych poprzedników księcia? Zresztą imię domniemanego ojca Mieszka czasem jest podawane, jako Siedmiomysł, czyli ten, który posiada” siedem umysłów”, jest prawdziwym „średniowiecznym cyborgiem” wśród mniej pojętnych nadwarciańskich tubylców. Czy tak ze słowiańska nie mógł być nazwany prawdziwy wikiński ojciec naszego bohatera, przybywający z wyższej cywilizacji, czyli dużo mądrzejszy?

Można tu przytoczyć inny przykład XII wiecznego ruskiego księcia, który nosił imię Ośmiomysł – czyli był jeszcze mądrzejszy! Okazuje się, że protoplaści Rosjan już wtedy, choć z nazwy, musieli być mądrzejsi od wszystkich innych. Nie może dziwić, że po ponad ośmiuset latach ludzie radzieccy chwalili się, że u nich nie tylko są szersze tory, ale nawet wszy rosną dużo większe…

Swoją drogą ciekawy jest ten prawdziwy „tygiel narodów” jaki musiał przewinąć się przez łoże naszego księcia. Po Dunce poślubił Czeszkę (Dobrawę), a na koniec Niemkę (Odę). Skoro miał przybyć z Nowogrodu, pewnie przytrafiła się też jakaś Rusinka… Ciekawe, że w tym międzynarodowym kalejdoskopie w ogóle nie wspomina się o polskich żonach Mieszka I ! Może poślubienie przedstawicielki rodzimych, zacofanych Słowian było dla skandynawskiego jarla niedopuszczalnym mezaliansem?

Na północne korzenie wskazuje również pośrednio rodzeństwo siedmiomysłowego syna. Jego rodzona siostra, Adelajda była znana jako Biała Knegini ze względu na bardzo jasne włosy i cerę. Czy tak właśnie nie wyglądają typowe Skandynawki? Z kolei brat Mieszka, Czcibór był jarlem Kołobrzegu, którym zarządzał z nadania naszego księcia. Czyli oficjalnie używał tytułu wikińskiego arystokraty i rządził grodem, który z pewnością był pod władaniem północnych zdobywców. Następnym bratem Mieszka miał był tajemniczy Ewraker, noszący podobnie jak siostra Adelajda jakoś mało słowiańskie imię …

Ibrahim ibn Jakub, żydowski kupiec zajmujący się handlem ze słowiańskimi plemionami, zmarły po 966 r. jest pierwszym znanym informatorem o kraju Mieszka I. W swoich relacjach z podróży zawsze nazywał naszego księcia „władcą Północy” – nigdy władcą Słowian, czy np. Warcian. W X w. mianem północnych władców jednoznacznie określano Skandynawów. Dalej pisze , że : „Ma on [Mieszko] trzy tysiące pancernych (…), a setka ich znaczy tyle, co dziesięć sęcin innych wojowników” Mieli być wyposażeni w długie miecze, topory bojowe, pancerze i żelazne hełmy – typowe uzbrojenie Wikingów!

Skąd tak doborowe i liczne wojsko w znajdującym się wtedy na obrzeżach cywilizacji, księstwie? W dodatku wyposażone w najnowocześniejszą, jak na X w., broń? W takiej ilości nie mogło to być uzbrojenie zdobyczne. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, żeby Skandynawowie sprzedawali jakiemuś bliżej nie znanemu władcy plemiennemu wyposażenie dla całkiem sporej armii. Siły, która przecież mogłaby być użyta także przeciw nim samym. Ówczesne przekazy jednoznacznie mówią, że drużyna książęca składała się z cudzoziemców. Może to był normański „korpus ekspedycyjny” na czele którego Mieszko przybył do Wielkopolski? Podobno sam książę biegle władał językiem swej „legii cudzoziemskiej”. Czy aby na pewno byli dla niego cudzoziemcami?

W bitwie pod Cedynią (972 r.) drużyna Mieszka I pokonała bardzo liczne i bitne wojska margrabiów brandenburskich, Gerona i Zygfryda. Naszemu księciu militarnych posiłków udzielił król Danii, jarl Jomsborga i brat Mieszka – Czcibor, jarl Kołobrzegu. Można powiedzieć, że wojska niemieckie zostały pokonane przez zjednoczone siły skandynawskie pod dowództwem gnieźnieńskiego księcia. Najbardziej polskim elementem tej bitwy był… obszar na którym się odbywała – polska wieś Cedynia. Jak bliskim i zaufanym sojusznikiem tych obcych władców musiał być Mieszko I, skoro bez wahania tak licznie przybyli na jego wezwanie?

Ale czy na terytorium dzisiejszej Polski znajdujemy jakieś materialne ślady jednoznacznej bytności Wikingów? Okazuje się, że takich miejsc jest bez liku.

W Lutomiersku pod Łodzią i w Końskich znaleziono groby rosłych mężczyzn ze skandynawską bronią. W Ostrowie Lednickim, pierwszej siedzibie Mieszka I odkryto bardzo dużo skandynawskich militariów, oraz typowych dla Wikingów ozdób i wykonanych z brązu mis.

We wsi Kałdus, niedaleko Chełmna odkopano osadę handlową, w której były skandynawska broń, monety i ozdoby. Z kolei na Kujawach odkryto cmentarz Wikingów z 42 kamiennymi grobami. Pochowanych w pełnym rynsztunku, z bronią, biżuterią, w ozdobnych strojach.

Praktycznie na całym obszarze księstwa Mieszka znajdujemy takie mogiły. Nie są to groby najeźdźców, byle jak chowanych po wcześniejszym ograbieniu i przywłaszczeniu sobie, jako zdobycz wojenna, ich całej własności. Są to grobowce osób pogrzebanych z należytą czcią i szacunkiem. Takim, jaki należy się swoim współbraciom, a nie brutalnym agresorom…

Kim był w takim razie Mieszko I?

Odpowiedź znajdujemy w dokumencie o nazwie „Dagome iudex” powstałym po koniec życia Mieszka I. Autentyzm dokumentu nie budzi żadnych zastrzeżeń. Tak samo, jak czas jego powstania. Jest to akt oddania księstwa naszego bohatera pod władanie Stolicy Apostolskiej : „Dagome iudex [sędzia, pan Dagome], Oda senatrix [senatorka] i synowie ich Mieszko i Lambert zapisali, że ofiarowali św. Piotrowi w całości swe państwo(…)”.

Dalej następuje opis tego państwa, który dokładnie pokrywa się z mieszkowym księstwem. Pozostałe elementy też się zgadzają. Oda miała synów Mieszka i Lamberta, tylko kim jest tajemniczy pan Dagome? Dlaczego wymieniając gnieźnieńskiego księcia, bo bez wątpienia właśnie o niego chodziło, nie użyto po prostu imienia Mieszko, tak samo, jak posłużono się tym imieniem, by poprawnie nazwać syna Mieszka i Ody?

Należy sądzić, że jest to wcześniejsze, skandynawskie imię Mieszka I, o którym wspomina Gall Anonim. Pod koniec życia, w dokumencie, który można porównać do testamentu, pierwszy Piast postanowił przypomnieć swoje pierwotne zagraniczne imię.

Może skandynawski jarl Dagome na czele wikińskiego „desantu” przypłynął z terytorium Rusi, by założyć nowe państwo?

W staro norweskim słowo „dagr” oznacza m. in. niedźwiedzia. Pewnie stąd prosta transkrypcja imienia Dagome – skandynawskiego niedźwiedzia, w słowiańskiego miszkę, czyli Mieszka.

Jedenastowieczne podanie mówi o Piotrze Duńczyku, który w X w. miał się pojawić na naszych terenach wraz ze swoim wojskiem. Podobno miał być założycielem Tyńca i Wiślicy. Może tym Piotrem był ojciec Dagome – Mieszka, Siedmiomysł?

Nasz Mieszko pewnie nie był już typowym Wikingiem grasującym po Wielkopolsce w hełmie z rogami i z ogromnym bojowym toporem. Raczej nie rabował i nie gwałcił na lewo i prawo, jak tego by chciała pewna, puszczająca wodze swych najskrytszych fantazji, pani senator. Zapewne nie był również podobny do swoich rodaków : Swena Widłobrodego, króla Danii, który wąsy splatał na kształt wideł i jego ojca Harolda Sinozębego, znanego ze sczerniałego zęba pośrodku ust.

Większość naszych historyków nerwowo odżegnuje się od takiego pochodzenia założyciela dynastii Piastów, uważając je za wręcz świętokradcze. Jednocześnie chętnie rozpisują się o zasługach dla Polski króla Stefana Batorego, rodowitego Siedmiogrodzianina, nie mówiącego słowa w naszym języku. Podobnie wychwalane są córka francuskiego markiza – Maria Kazimiera de La Grange d’Arquien, czyli po prostu Marysieńka Sobieska, lub włoska księżna Barii, lepiej znana, jako żona Zygmunta Starego – królowa Bona.

Jeżeli nawet Mieszko I był Skandynawem, to tylko z urodzenia, jakiego nikt z nas nie może sobie wybrać, podobnie jak i rodziców. Ale ze świadomego wyboru był już pierwszym polskim władcą, który dla naszej państwowości zrobił dużo więcej niż nie jeden rodowity Wielkopolanin, czy Mazowszanin.

Nie bójmy się dociekać naszych najstarszych korzeni. To, że nasi pra przywódcy przybyli z innych krajów i wtapiając się w tubylczą społeczność całkowicie się z nią zasymilowali nie jest powodem do żadnej ujmy. Gdyby okazało się to prawdą, ta świadomość nie odbierze nam nic z rodzimej dumy, że jesteśmy suwerennym narodem wolnych Polaków.

Jarosław Lewandowski

Źródło : A. Zieliński „ Początki Polski”.

 

 

 

 

                                                                                 

                                                                                                                                  

 

 

 

 

 

3 Comments on Mieszko I Wiking

  1. Dlaczego Autor tego wpisu wybrał akurat na okoliczność 1050 Rocznicy Chrztu Polski pracę. o której trudno powiedzieć „naukowa”… Przecież Andrzej Zieliński to dziennikarz (zresztą debiut w Sztandarze Młodych 1961), a nie historyk.
    Jest tak wielu znanych historyków zajmujących się początkami Państwa Polskiego, a tu akurat posługiwanie się tym „dziełem”, i to na stronie PiS.

  2. Jeszcze raz o Autorze „Początków Polski” red. Andrzeju Zielińskim, zobacz:
    http://bobry7.salon24.pl/679622,stanczyk-zli-sarmaci-red-zielinski-zsmp-tow-janik-i-troski-weltbild

    • Grzegorzu, czy jedynie słuszne dla historii i dla PiSu jest to, aby od zarania było jedynie chrześcijaństwo i jedynie Polacy? To przecież zakłamanie – ja się boję takich ludzi jak ty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*