News Ticker

Lwowskie refleksje

[easyrotator]erc_55_1379023251[/easyrotator]

 

To była moja kolejna wizyta we Lwowie. Każdy mój pobyt w tym zaczarowanym mieście sprawia, że mam na cały rok „naładowany akumulator”.  Kilkakrotne odwiedziny Lwowa w ciągu ostatnich ośmiu lat sprawiły, że miałem okazję i możliwość dostrzec zmiany jakie tam w tym czasie nastąpiły. Na pewno zwiększyła się liczba miejsc noclegowych, powstało dużo lokali gastronomicznych, knajpek, ogródków, kawiarenek. Cała infrastruktura turystyczna jest bogatsza, widać, że z turystyki postanowiono uczynić znaczące źródło dochodów. Coraz częściej obsługa hotelu, kawiarni czy restauracji mówi po angielsku, często też nie jest im obcy język polski. Powstaje sporo miejsc noclegowych w hotelach i hostelach dostępnych za rozsądną cenę. Na ulicach można usłyszeć nie tylko język polski, czy ukraiński, coraz więcej widać turystów z Europy i Rosji. Grupy te oprowadzane są po mieście przez ukraińskich przewodników. I tu pojawia się wątpliwość czy rzetelnie przekazują oni historię Lwowa i dzieje jego zabytków nierozerwalnie związanych z Rzeczpospolitą. Wszak Polskę widać tu na każdym kroku, każdy kamień mówi tu po polsku. Nie przesłoni tego ogromny pomnik zbrodniarza Stiepana Bandery, nie przesłonią tego licznie ofiarowane pamiątki z logo UPA, t-shirty z podobizną w/w bandyty, nie przesłonią tego też zniszczone zdjęcia nagrobne na polskich grobach na cmentarzu Łyczakowskim. Pomimo tego, że historia sprawiła, że Lwów nie leży obecnie na terytorium Polski, to jest polskie miasto, to jedna z pereł w koronie Rzeczpospolitej. Na cmentarzu Orląt Lwowskich widać, że nawet kilkunastoletnie dziewczęta i chłopcy gotowi byli za tę perłę oddać życie. Dobrze jest pospacerować po pełnych uroku uliczkach z daleka od głównych szlaków turystycznych. Lwowskie ulice, zaułki i place mają tyle czaru i wdzięku, że będzie to niezapomniane wrażenie. Dobrze jest pójść na spacer do parku Stryjskiego, wyobrazić  sobie dystyngowane towarzystwo obecne tam np. sto lat temu. Dziś różni „mędrcy” usiłują nas uczyć tzw. „tolerancji i wielokulturowości”. Myślę, że to oni mogliby się tego uczyć od dawnego Lwowa, gdzie żyli obok siebie w zgodzie i szacunku dla swej tradycji Polacy, Ormianie, Rusini, Żydzi, Niemcy i inne narodowości. Trzeba odwiedzić Bazylikę Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Katedrę Ormiańską, Kościół O. O. Bernardynów, czy Sobór Św. Jura by to zrozumieć. Czytając biografię wybitnych Polaków, ludzi zasłużonych dla polskiej kultury, sztuki, nauki czy polityki widzimy ilu z nich urodziło się we Lwowie. Trzeba wreszcie odwiedzić  Żółkiew ( małe miasteczko 30 km od Lwowa) i po modlitwie w tamtej kolegiacie odwiedzić w jej podziemiach grób Hetmana Wielkiego Koronnego Stanisława Żółkiewskiego – zdobywcy Moskwy.

Tak, podróż do Lwowa i na kresy sprawia, że czuje się dumę z faktu iż jest się Polakiem.

I inaczej patrzy się  na Polskę, Polskość i patriotyzm. Docenia się 1000 lat naszej historii pełnej potęgi i chwały. Myślę, że warto tam się wybrać, z pewnością będziecie chcieli tam wrócić.

A gdy cię potem mąż czy żona zdenerwuje  to powiedz po lwowsku „ Ta joj, ta mamciu,
ta szlag by trafił, Ta ja przez ciebie żyć już nie potrafił, Ta dam Ci precle, ta podśmietanie”.

Do zobaczenia we Lwowie.

 

Adam Niewczas, PiS Praga Północ.

 

 

2 Comments on Lwowskie refleksje

  1. ADAM,wspaniale opisałeś podróż po Lwowie.Życzę Ci powrotów w te miejsca.

  2. Adam.Czekam na następne Twoje refleksje z pobytu w tych okolicach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*