News Ticker

List do 30 latka po wyborze A. Dudy na Prezydenta Polski

Cieszę się, że zagłosowałeś, jak należy. Obawiałem się trochę, że w związku z Twoja niechęcią do polityki (i wszystkich polityków), którą uważam za nieuzasadnioną, możesz nie pójść na wybory. Bo o to, że nie zagłosujesz na Komorowskiego, byłem raczej spokojny. Trudno mi jest zrozumieć tych wszystkich, którzy, pomimo fałszu i arogancji obecnej władzy pokazanej wyraźnie w tej kampanii, nadal jej wierzą. Myślę, że jest to wciąż jeszcze efekt straszenia PiS-em, choć efekt ten jest już nie tak silny, jak kiedyś. Negatywne emocje bywają bardzo silne i często łatwiej jest je wzbudzić, niż przekonać ludzi czymś pozytywnym.

Myślę, że podział w poglądach Polaków wygląda mnie więcej w ten sposób:

30% (choć liczba ta chyba już stopniała) są to absolutni zwolennicy obecnej władzy, czyli na dziś przede wszystkim zwolennicy  PO. Składają się oni z ludzi, którzy przyzwyczaili się do “trzymania klamki władzy”, jest im z tym dobrze i boją się utracić swoje przywileje, a także część ludzi biedniejszych, głównie na ziemiach północnych i zachodnich (dawniej zwanych ziemiami odzyskanymi), którzy zostali pozbawieni swoich korzeni, a równocześnie całkowicie ulegają wszechobecnej propagandzie  mediów głównego nurtu, oraz magii masowej rozrywki i imponują im podlizujący się władzy “celebryci”. Na sposób myślenia  tych ludzi nie ma już chyba lekarstwa.

30 procent to tzw. twardy elektorat PiS. Są to najczęściej ludzie, którzy już w dzieciństwie przejęli tradycje patriotyczne i dowiedzieli się o zbrodniach komunistów i o zakłamaniu tamtego systemu. Są to osoby w różnym wieku i o różnym wykształceniu; wiele jest ludzi starszych, niekiedy  prostych, ale są też osoby wykształcone i młode, nieraz bardzo młode. Najważniejsze, że wszyscy oni przenieśli tradycje patriotyczne i wyczulenie na fałsz w polityce i w mediach, również ten współczesny nieważne, czy działo się to to poprzez Kościół i religię, poprzez dom rodzinny, czy też doszli do tego poprzez własną  refleksję i samodzielną obserwację. Mogły odegrać role wszystkie te czynniki.

Pozostałe 40% (a więc największa grupa)  to ludzie mało zainteresowani sprawami publicznymi i społecznymi. Ludzie ci dostrzegają coś z prawdy wtedy, gdy władza jest szczególnie arogancka i kłamliwa, albo w wyraźny sposób uderza w ich interesy. Dotychczas udawało się większość tej grupy zmanipulować strachem przed PiS-em i negatywnym wizerunkiem kilku, szczególnie znienawidzonych przez rządzące pseudoelity postaci takich jak J. Kaczyński i A. Macierewicz. Wizerunek ten był budowany przez dziesięciolecia przez wysoko opłacanych specjalistów od tzw, czarnego PR, takich, jak słynna Jowita Kacik, suflerka Komorowskiego; często też tzw. metodami operacyjnymi (słynny “Andrzejek” prowokator z pod krzyża, wykorzystany w dawnych spotach PO, który krzyczała do kamery “nienawidzę was”, a niedawno się objawił jako zagorzały fan “wujka Bronka” ).

Obecnie jednak ta metoda działa już tylko częściowo. Do pewnego stopnia nadal jest skuteczna, bo gdyby zawiodła całkowicie, A. Duda uzyskałby nie ponad 50, ale ok. 70 procent głosów. Jednak skuteczność tej metody jest tylko połowiczna bo, gdyby działała ona w pełni, uzyskałby tych głosów nie więcej niż 30 %

Oczywiście, ważna tu jest osobowość samego A. Dudy i to, że ludzie widzieli jego kompetencję, klasę i szczerość. Mówił z sensem i przekonująco bez kartki, a to może robić tylko osoba inteligentna, która naprawdę wierzy w to co mówi, albo zdolny aktor, lub sprytny kuglarz. Takim to aktorsko utalentowanym politykiem był D. Tusk, który potrafił robić wrażenie osoby bezpośredniej i bliskiej zwykłym ludziom, zwłaszcza w sytuacji pełnego wsparcia medialnego (zresztą do czasu, bo później te jego chwyty już się zgrały). Teraz, w Brukseli, radzi już sobie znacznie gorzej, bo tam tego wsparcia nie ma, a poza tym wychodzi jego brak kompetencji. No, ale jest wygodny np. dla p. A. Merkel, bo nie ma własnego zdania, ani poglądów.

Komorowski ani nie jest szczery (to człowiek mafii), ani nie ma zdolności aktorskich, czy nawet tylko kuglarskich, dlatego też przegrał.

Dudę wybrali ludzie z najróżniejszych grup społecznych, można powiedzieć jednak, że zdecydowały chyba dwie grupy: mieszkańcy wsi i małych miast, oraz osoby w wieku 18-29 lat. Zresztą wygrał we wszystkich prawie kategorii wiekowych, z wyjątkiem tylko 30-39 (czyli Twojej). To jest chyba ta młodzież z przed 8 lat z czasów, gdy PiS-owi przyprawiono “gębę” partii ludzi starych, niewykształconych, z małych ośrodków, a  PO mieli popierać “młodzi, wykształceni z wielkich miast”. Puszczono wtedy w obieg słynne hasło “schowaj babci dowód”.

Chyba wielu z tych ludzi nie jest w stanie przyznać się do tego, jak bardzo się mylili, choć gołym okiem widać (przy odrobinie dobrej woli) jaka przepaść intelektualna (a również moralna) dzieli oba te środowiska, zwłaszcza jeśli chodzi o liderów, doradców i otoczenie, Chyba niektórym do dziś wydaje się, że Tusk, niedouczony historyk jest bardziej wykształcony niż był Lech Kaczyński, profesor prawa, czy też jest Jarosław Kaczyński, albo Andrzej Duda (obaj doktorzy prawa).

Wracając jednak do tych dwu grup wyborców, byli oni, jako ludzie niezadowoleni, naturalną bazą dla A. Dudy. Trzeba było ich jednak jakoś zmobilizować, dodać im wiary w siebie i w możliwość zmiany. Dla mieszkańców wsi i miasteczek bardzo ważne były te wszystkie podróże i bezpośrednie spotkania z A. Dudą, a dla ludzi młodych? Guess what: internet, a zwłaszcza media społecznościowe.

Jak się pewnie domyślasz, nie przepadam za FB, uważam ten sposób komunikacji i pokazywania siebie za zbyt schematyczny, proponujący pójście na łatwiznę i o wiele mniej ambitny niż klasyczny internet (witryny, komunikacja mailowa). Denerwują mnie ciągłe podpowiedzi, propozycje i to, że nie czuję się tu gospodarzem, a tylko gościem jakiegoś “wielkiego brata”.

Nie mniej jednak zdaję sobie sprawę z tego, że dla ludzi młodych i powiedzmy, tych do 40, 45 roku życia jest to bardzo istotny środek komunikacji, wymiany informacji, oraz poglądów i ma on wielki wpływ na ich przekonania i upodobania. Nie chcę, pomimo mojego wieku, zakwalifikować się do tej części  starszego pokolenia, która coraz mnie rozumie współczesność i gubi się trochę w obecnym tempie przemian. Doświadczenie życiowe jest ważne, ale nie wystarcza w szybko zmieniającym się świecie.

Choć z drugiej strony, gdy widzę raptowny wzrost popularności Kukiza, z lekkim uśmiechem przyglądam się naiwności politycznej wielu młodych ludzi, którzy nie wiedzą (bo niby skąd mają wiedzieć?), że to wszystko już było…

A więc udane działania w internecie, przede wszystkim w mediach społecznościowych, były najprawdopodobniej głównym źródłem sukcesu tej kampanii wśród ludzi młodych. Tu A. Duda pokazał się jako człowiek nowoczesny i dynamiczny, rozumiejący młodych ludzi, a Bronek… no cóż, chyba został “zabity śmiechem” (szogun, suflerka, „specjalista od kur” itp. itd). I słusznie mu się to należało, choć tak naprawdę to on jest nie tyle śmieszny, co straszny.

Jednakże, jeśli Ci to przeszkadza (może wielu Twoich znajomych popiera PO, a inni dystansują się totalnie od tych spraw i potem ludzie się kłócą) nie będę zamieszczać żadnych politycznych memów, artykułów, zdjęć i obrazków na Twojej linii czasu, a tylko prześlę Ci je czasem “na priv’a”

Ale to w następnej, jeszcze bardziej decydującej kampanii o losy przyszłości naszego kraju.

Zbigniew Downar

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*