News Ticker

Kutuzowem w Tuska, czyli dlaczego oddajemy Warszawę 11 listopada.

DZIENNIK_NIEPODLEGLOSCI-1

Do pobrania w formacie pdf prezentujemy program obchodów Święta Niepodległości 10 i 11 listopada. Zapraszamy do udziału!
————————————————————————————-
Akurat w zeszłym tygodniu miałem wątpliwą przyjemność obejrzenia „Faktów” w TVN. Tak się złożyło, że odwiedzałem matkę w szpitalu, gdzie panie miały w sali włączony telewizor i oglądały tę stację, której założenie (wraz z osobą założyciela, tow. Waltera) rzecznik Urban rekomendował tow. Kiszczakowi. Cała trójka do dzisiaj żyje jak pączki w maśle, a ośrodek propagandowy, który wymyślili zaraz po stanie wojennym, ciągle robi wodę z mózgu kilku milionom Polaków.
To był dzień, w którym odbywała się druga konferencja naukowa w sprawie Smoleńska i w którym prof. Cieszewski przedstawił zdjęcia pancernej brzozy, złamanej jeszcze przed 10 kwietnia. Na całym świecie, gdzie funkcjonuje chociażby śladowy rynek i pluralizm w mediach, taka informacja znalazłaby się natychmiast na wszystkich paskach i czołówkach, jako tzw. breaking news, wiadomość przerywająca inne programy. Wszędzie, tylko nie w III RP. Tutaj, w jednej z dwóch największych telewizji prywatnych, w głównym wydaniu wiadomości red. Kraśko polemizował z ustaleniami naukowców biorących udział w konferencji. Polemika była to specyficzna, jako że Kraśko nie zrelacjonował ustaleń profesorów, nie wskazał, gdzie pobłądzili, gdzie się walnęli w obliczeniach, czy w którym miejscy wyciągnęli niewłaściwe wnioski. Nie, red. Kraśko po prostu krzywił swoją szlachetną twarz, uśmiechał się do widzów, pokazując, jacy to ci naukowcy nierozumni, skoro nie przyjęli za swoje ustaleń Anodiny i Millera. A przecież dla każdego uczciwego komunisty jest bezdyskusyjne, że skoro partia (tutaj: Anodina) mówi A., to nie-A może mówić tylko amerykański szpieg, albo wariat. Trzeba przyznać red. Kraśce, że o amerykańskich szpiegach jeszcze w tym wydaniu „Faktów” nie było. Nic straconego, będzie jak znalazł przy następnej konferencji smoleńskiej.
Muszę przyznać, że dostarczył mi Kraśko nielichej zabawy. Mianowicie, kiedy przymykałem oczy, od razu widziałem red. Tumanowicza w wyfasowanym mundurze, demaskującego w DTV knowania amerykańskich imperialistów i rodzimych elementów antysocjalistycznych. Różnica tylko taka, że tamto studio w telewizji stanu wojennego było gorzej wyposażone, nie było głębokich kolorów, jak w dzisiejszych „Faktach”. Ale reszta – identyczna!
Jeszcze moja ulubiona anegdota. Defilada Ludowego Wojska. Na trybunie honorowej Aleksander Wielki, Cezar i Napoleon. Macedończyk wzdycha: „panowie, z takimi czołgami zawojowałbym całe Indie”. Cezar: „mając takie lotnictwo zmiażdżyłbym Partów i dotarł do Chin”. Tylko Napoleon nie patrzy na defiladę. Z nosem w „Trybunie Ludu” szepcze: „mój Boże, gdybym miał taką prasę, nikt nie dowiedziałby się o Waterloo!”
Teraz będzie poważniej. Jest jasne, że w dzisiejszym sporze o Polskę obóz niepodległościowy jest stroną słabszą. Przeciwnik ma media, przy których „Trybuna Ludu” to gazeta przedszkolaków, ma służby (także te, które ponoć dawno rozwiązano), ma nieograniczony dostęp do pieniędzy i wreszcie ma wsparcie sąsiednich mocarstw. W tej sytuacji musimy bardzo rozsądnie gospodarować naszymi siłami, w żadnym razie nie wystawiać się niepotrzebnie na strzał. Do zwycięstwa potrzebujemy sprzyjającego splotu okoliczności, zupełnie jak ojcowie Niepodległej w latach Wielkiej Wojny. Wiele wskazuje na to, że te okoliczności zaczynają nam sprzyjać i że niedługo będziemy mieli szansę odzyskać Polskę z rąk aktualnych właścicieli III RP. I dokończyć to wszystko, czego zaniechano po 1989r. Ale na miłość boską, żeby to zrobić, nie możemy się głupio podkładać przeciwnikowi!
Donald Tusk (a prawdopodobnie nawet nie on sam, tylko stojący za nim właściciele III RP) tak to sobie sprytnie wymyślił, że akurat 11 listopada zorganizuje w Warszawie szczyt klimatyczny. Taką specyficzną imprezę, na którą oprócz tłumu urzędników i biznesmenów z najbardziej rentownej w EU branży (czyli tzw. global warming) zjeżdżają hordy lewaków. Klasycznych lewków, którzy tłuką witryny sklepowe, podpalają samochody i tym sposobem walczą z „faszyzmem”. Wystarczy, że część z nich stanie na trasie Marszu Niepodległości (a już Seweryn Blumsztajn i młodzi towarzysze z Krytyki Politycznej zatroszczą się, żeby nie zabłądzili w Warszawie zarządzanej przez najlepszą prezydent tysiąclecia), żeby wszystkie Kraśki naszych mediów mogły przedstawić to jako starcie dwóch ekstremów: alterglobalistów i polskich faszystów z PiS. (wiadomo: jak się leje z lewakiem, to musi faszysta. A skoro faszysta, to na pewno z PiS!) Naprawdę, nawet nie muszą pacyfikować Marszu siłami min. Sienkiewicza, wystarczy, że ich propaganda będzie miała pożywkę na długie jesienne wieczory.
I właśnie dlatego 11 listopada będziemy w Krakowie. Po prostu, nie robi się tego, na czym najbardziej zależy przeciwnikowi. Nie ustawia się tam, gdzie on chce, żebyśmy się znaleźli. Doskonale pokazał to Kutuzow w kampanii 1812r., nie przyjmując bitwy z Napoleonem (no dobra, pod Borodino przyjął, ale naciskany przez własnych sztabowców i w momencie, kiedy już i tak było dla Wielkiej Armii za późno). Niech alterglobaliści leją się między sobą, albo z policyjnymi przebierańcami w białych kominiarkach – propaganda i tak przedstawi to jako zamieszki „polskich faszystów”. Tylko ciężej będzie pożenić ich z PiS, skoro PiS będzie wtedy w Krakowie. Ja nie mówię, że nasi władcy masowej wyobraźni nie będą próbować, ale jednak będzie to dużo trudniejsze zadanie. No, a co jak co, ale my powinniśmy na każdym kroku utrudniać im zadania, a nie je ułatwiać.
Mam też apel do narodowców: Kochani, często się różnimy. Odwołujemy się do różnych tradycji, zawsze emocjonalnie my będziemy bliżej Piłsudskiego, Wy – Dmowskiego. A skoro emocje są ważne w polityce, to jasne, że te różnice będą nam towarzyszyć. Będziemy się jeszcze nieraz spierać, kłócić, zwalczać nawzajem swoje koncepcje. Ale na miłość boską, w Polsce naprawdę niepodległej! A żeby to wspólnie osiągnąć, to najpierw trzeba ją wyrwać z rąk właścicieli III RP. Zatem nie uławiajcie im życia i też zostawcie im tego dnia Warszawę. Im, lewakom i policyjnym prowokatorom. A sami pojedźcie chociażby do Gdańska. Albo Poznania, bo nie będę Was namawiać, żebyście byli z nami w Krakowie. Róbcie swój Marsz, ale nie tam, gdzie przeciwnik Was oczekuje i gdzie jest silny!

Krzysztof Skalski

16 Comments on Kutuzowem w Tuska, czyli dlaczego oddajemy Warszawę 11 listopada.

  1. Marcin Skalski-Truskolaski // 29 października 2013 at 22:36 // Odpowiedz

    Nie wiedziałem,że sąsiadujemy z USA ;-)Zarówno rządy PiS-u jak „smiertelnie” zwaśnionego PO mają ,miały i mieć będą gorące poparcie USA.Śmiać mi się chce,że cały warszawski PiS „wybywa” na 11 listopada do Krakowa.Warszawa jest takim dużym miastem,ma tyle przestrzeni w których można odbyć swój marsz.Jeśli liczycie Państwo na spokój w Krakowie to jesteście dziecięco naiwni.Kutuzow działał w czasach pieszej piechoty i konnych wozów.Już w niecałe sto lat po nim odwody przerzucało się znacznie szybciej.A dziś…? Życzę spokojnej zabawy w Krakowie

    • Krzysztof Skalski // 29 października 2013 at 23:47 // Odpowiedz

      Akurat miałem na myśli inne stolice, bardziej ewidentnie wspierające rządy PO w Polsce. Jak gorąco USA wspierają PO, mogliśmy sobie obejrzeć przy okazji tarczy…
      Logistyka z uwzględnieniem tłumów lewactwa jest podobnie utrudniona, jak za czasów napoleońskich. Chyba nie sądzi Pan, że przerzucą ich Casami do Krakowa 🙂
      Na miłość boską, przecież gołym okiem widać, że chodziło im o propagandowy pretekst do kolejnej kampanii antypisowskiej (bo w stan wyjątkowy nieszczególnie wierzę – za bardzo rozwalili państwo, żeby to było realne). To po grzyba im go dostarczyć?
      pozdrawiam serdecznie.

  2. 11 listopada, nie wdając się w burdy z policją, tajniakami i wszelkim lewactwem, wcale nie oddajemy Warszawy Sewerynom B. i Adamom M. Po prostu, mądry głupiemu ustępuje. A szczególnie głupiemu, który chce ordynarnie prowokować. Zamiast gwizdać na policję – bijmy im brawo, zamiast rzucać w nich czymkolwiek – dajmy im po kwiatku. Naprawdę, zobaczyć w tym momencie ich głupie miny i bezradność w sytuacji, której nie przewidział żaden z wariantów prowokacji – bezcenne !!!

    • Krzysztof Skalski // 29 października 2013 at 23:52 // Odpowiedz

      Ja naprawdę nie sądzę, żeby oni mieli zaplanowany jakiś 13 grudnia, albo coś w tym rodzaju. Nie po 6 latach rządów wesołego piłkarza i takim demontażu państwa – bo niby czym mieliby te pacyfikacje urządzać? Młodzieżówką PO? Czy Agencją Mienia Wojskowego? Chodziło o ordynarną ustawkę przed kamerami, żeby propaganda miała paliwo na długo. No to teraz nie będą mieli tak różowo, bo przy marszu w Krakowie ciężko im będzie sprzedać jakąkolwiek burdę jako przejaw pisowskiego faszyzmu. Co oczywiście nie znaczy, że takich prób nie będzie 😉

  3. I bardzo dobrze jedzcie do Krakowa tam zróbcie marsz z tą całą śmieszną gazetą (nie)polską nie chcemy was na Marszu Niepodległości i tak powinniście dostać zakaz przychodnia na MN za przynoszenie symboliki frajerskiego pis-u .

    • Krzysztof Skalski // 1 listopada 2013 at 19:14 // Odpowiedz

      Mam ogromną nadzieję, że ten głos nie jest reprezentatywny dla środowiska narodowców. Bo szukanie wroga w PiS PRZED wyrwaniem Polski z rąk właścicieli III RP jest (zakładając najkorzystniejszy dla autora głosu zbieg okoliczności) najczystszą głupotą i sekciarstwem. Naprawdę, zdążymy się z narodowcami jeszcze nieraz pokłócić – bo i jest o co. Ale na miłość Boską, dopiero w Polsce naprawdę niepodległej. A żeby do tego doszło, warto wspólnie powalczyć z establishmentem. No, chyba, że mamy do czynienia z tym odłamem ruchu narodowego, który los Polski widzi nieodłącznie związany z Moskwą, wtedy nie mamy w ogóle o czym gadać. Niemniej zakładam, że jest to wśród narodowców aboslutny margines, z którym oni sami sobie najlepiej poradzą.

  4. Następnym razem sprawdź człowieku dokładne info. Ekstremalne lewactwo przy okazji szczytu przyjeżdża do Warszawy 16.11. Polscy zboczeńcy wystraszyli się i robią swój chlew 9.11.(pod Uniwerkiem) Jak zatem widać cały twój artykuł to stek bredni powtarzanych bezmyślnie i bez sprawdzenia info. 11.11.2013 Marsz Niepodległości Warszawa Rondo Romana Dmowskiego Godz. 15.00 Odzyskajmy Polskę!!!

    • Krzysztof Skalski // 4 listopada 2013 at 17:09 // Odpowiedz

      A niby skąd te dane? Ekstremalne lewactwo informuje cię tak dokładnie o swoich planach? Ja wiem tyle, że cały ten bardak startuje akurat równo 11 listopada. I jest bardziej niż prawdopodobne, że lewaki zaczną się zjeżdżać wcześniej. Może właśnie na 9, przecież nasi rodzimi „antyfaszyści” na pewno będą próbować ich ściągnąć na swój chlew (twój copy right :))
      Teraz popatrz: 2 lata temu cymbały z „porozumienia 11 listopada” ściągnęły całkiem sporą grupę niemieckich bandytów, zastanów się, ilu ściągną teraz. A nie ma lepszego prezentu dla Tuska, Komorowskiego, HGW i reszty Platformy „pierwszy milion trzeba ukraść” niż naparzanka z lewactwem na ulicach. Minister Sienkiewicz tylko na to czeka, zresztą nie tylko on – na pewno pamiętasz, że po demontażu armii nasi specjaliści od cudów gospodarczych będą się odwoływać do bratniej pomocy.

      • No cóż w zasadzie po takiej odpowiedzi powinienem dać sobie spokój z dyskusją. Przez wzgląd na fakt że pomimo wszystko jesteśmy po tej samej stronie barykady to info na temat demonstracji lewaków z Europy przy okazji szczytu: http://train.climatejustice.eu/ Szczególnie ten fragment wiele wyjaśnia:
        The march will take place in Warsaw on Saturday Nov. 16th in the afternoon
        Obok jest mapa marszu.
        I „nasi” dewianci: http://11listopada.org/strona/o-wiadczenie-porozumienia-11-listopada To tylko dwa źródła których znalezienie zajęło mi może minutę. Naprawdę polecam więcej samodzielnego myślenia. Pozdrawiam i zapraszam na Marsz.

      • Krzysztof Skalski // 5 listopada 2013 at 10:04 //

        Fajnie, powiedziałbym, że w tej naszej gadaninie sformułowałeś najważniejszą tezę. Pomimo wszystko jesteśmy po jednej stronie barykady. Touche! A co do lewaków: ja się nie znam specjalnie na tym całym ich ruchu (bo niby czemu miałbym się znać, są miliony ciekawszych spraw na świecie). Widzę tyle, że faktycznie jacyś niderlandcy (stronka w kilku językach, ale oryginał w języku Wilhelma Orańskiego) lewacy rzeczywiście organizują marsz w Warszawie 16. Po mojemu absolutnie nie wyczerpuje to kwestii udziału światowego lewactwa w warszawskiej hecy klimatycznej. Te ich ruchy są zdecentralizowane i rozproszone. Gdybym to ja ich inspirował (a nie mam powodu przypuszczać, że prawdziwi inspiratorzy są ode mnie głupsi), ściągałbym ich na sam początek, czyli właśnie na 11. Do tego, gdybym sam nie miał co robić, tylko się naparzać na ulicach cudzych miast (a przecież jeszcze całkiem dobrze pamiętam swoje szczenięce lata…), to przyjechałbym na całą imprezę. I na pewno nie odpuściłbym marszu „polskich faszystów”. Konkludując: mamy (wszyscy, cały szeroko pojęty obóz niepodległościowy i narodowy) za dużo do zyskania, żeby zaryzykować akurat teraz konfrontację na warunkach przeciwnika. Tylko tyle i aż tyle.

      • Krzysztof Gacowski // 8 listopada 2013 at 16:43 //

        „Ja wiem tyle, że cały ten bardak startuje akurat równo 11 listopada.”

        Parafrazując klasyka: „A niby skąd te dane?”

        Jakieś szczegółowe informacje? Może ze stron zagranicznych „ekologów”? Czy też po prostu zestawienie daty startu konferencji klimatycznej z datą Marszu?

        Lecimy dalej (i w sumie odpowiadamy sobie na pytanie odnośnie Pana rozpoznania tematu): „A co do lewaków: ja się nie znam specjalnie na tym całym ich ruchu”. Ale to przecież nie stoi na przeszkodzie, aby stwierdzić, że: „Te ich ruchy są zdecentralizowane i rozproszone”. A potem już wyłącznie życzeniowa wizja z cyklu „Gdybym to ja ich inspirował”, aby Ci lewacy przyjechali na 11-go. Taaak, oczywiście. Z pewnością ma Pan istotne doświadczenie w robieniu zadym na mieście i jest Pan w stanie wejść w skórę takich zadymiarzy. Strach się bać po prostu.

        A już na poważnie, to jeżeli nie brzydzi się Pan zaglądać na nacjonalistyczne portale, to znajdzie Pan wszystkie informacje dotyczące „najazdu ekologów” w dniu 16 listopada, łącznie z linkiem do strony polskiego organizatora ichniejszego marszu przez Warszawę. Fragmenty o „zdobywaniu ulic Warszawy” i „barykadach” mogą wzbudzić zainteresowanie.

        http://drogalegionisty.wordpress.com/2013/10/10/11-10-13-za-miesiac-i-5-dni-lewacy-z-calej-europy-moga-zjechac-do-warszawy/

        Dodatkowo, żeby nie poczuł się Pan samotny w tym rozsiewaniu strachu wokół Marszu – zbiór mnóstwa artykułów prasowych dotyczących „prowokacji władz” made by PiS.

        http://drogalegionisty.wordpress.com/2013/10/29/29-10-13-popis-razem-przeciwko-marszowi-niepodleglosci/

        Miłej lektury. I tylko fakty.

      • Krzysztof Skalski // 8 listopada 2013 at 17:30 //

        Dzięki za ten komentarz. A teraz po kolei:
        1. Ten bardak to dla mnie właśnie szczyt klimatyczny. A on startuje 11 listopada bez dwóch zdań.
        2. Wbrew pozorom jeszcze całkiem dobrze pamiętam swoje szczenięce lata, a odkrywając się nieco bardziej – punkowanie. Zatem jakoś tam jestem w stanie wyobrazić sobie sposób myślenia ekologistów, alterglobalistów i reszty tego stuffu. Uprzedzając ewentualne zarzuty, sposobu myślenia zboczeńców już nie jestem wstanie sobie wyobrazić 😉 Poważniej: nie mam cienia wątpliwości, że te ruchy w Europie Zachodniej są inspirowane. Tradycyjnie, przez Moskwę i bardzo prawdopodobne, że i przez inne ośrodki. Zatem założenie, że owi inspiratorzy co najmniej nie ustępują mi intelektualnie, nie jest zupełnie od czapy, prawda?
        3. Możliwe, że ma Pan rację z tym, że lewactwo masowo szykuje się dopiero na 16. Nie wiedziałem tego wcześniej, bo istotnie, raczej nie zaglądam na ich strony. Ale proszę nas zrozumieć, tutaj chodzi o zasadę ostrożności. Trwałe przejęcie władzy w Polsce przez ośrodek niepodległościowy jest możliwe tylko przy sprzyjającym splocie okoliczności. Trawestując język sportowy: takie okienko otwiera się dużo rzadziej niż okno transferowe w futbolu, mieliśmy je w 1918 r. (wykorzystane), mieliśmy w 1989 (zmarnowane) i wiele wskazuje na to, że będziemy je mieli w ciągu roku-dwóch. Nie możemy sobie pozwolić na jego zmarnowanie ze zrozumiałych dla każdego powodów. Nie wiemy, czy ta organizacja niderlandzkich lewaków (wszystko zaczyna się od ich strony) wyczerpuje całą planowaną aktywność europejskiego lewactwa w okresie szczytu. Na zdrowy rozum ryzyko, że zechcą oni przeprowadzić jakąś konfrontację/prowokację wobec Marszu Niepodległości, jest większe, niż możemy zaakceptować. Zwyczajnie, akurat teraz w puli leży znacznie więcej niż sam Marsz (swoją drogą zacności inicjatywa, sam z portalowymi kolegami braliśmy udział w nim rok i dwa lata temu i tak po po ludzku, miałbym ochotę pójść i w tym – niestety, kalkulacja polityczna bierze teraz u mnie górę nad emocją) i nie idziemy na takie ryzyko.
        4. Zarzut niechęci wobec nacjonalistów akurat w moim przypadku zupełnie niecelny. Z nacjonalistami wprawdzie mam dużo punktów spornych, ale zapewniam Pana, że czas na ich rozstrzyganie będzie w Polsce naprawdę niezależnej. Oczywiście nie dotyczy to tego odłamu ruchu narodowego, który jest inspirowany przez ambasadę moskiewską, ale mam nadzieję, że jest on nieliczny i że sami sobie z nim najlepiej poradzicie.

      • Krzysztof Gacowski // 8 listopada 2013 at 17:50 //

        Panie Krzysztofie, jeżeli rzeczywiście chodziło Panu w komentowanym felietonie wyłącznie o dobro (patrz: bezpieczeństwo) młodych Polaków, którzy zamierzają uczestniczyć w Marszu, to nie widzę problemu. Rozumiem, że opierał się Pan na zdecydowanie przesadzonych informacjach o „alterglobalistach z całego świata” (patrz: poseł Górski), czy „wojsku na ulicach” (patrz: poseł Kaczmarek, „GPC”, niezalezna.pl). Początkowo sam się dałem na to złapać.

        Problem leży gdzie indziej – dla mnie linkowane zestawienie (zresztą trochę już nieaktualne) tekstów prasowych z „GPC”, niezalezna.pl, Dziennika (czyli mediów finansowanych przez PiS bądź dopingujących tej partii) pokazuje jasno, że mamy do czynienia z zaplanowaną akcją straszenia potencjalnych uczestników Marszu. Bo wojsko, bo lewicowe bojówki z całej Europy, po policja. Niestety przy takiej ilości materiałów prasowych trudno jest mi zaakceptować, że tylu dziennikarzy nie było w stanie sprawdzić dosyć dostępnej informacji o planowanym marszu ekologów na 16 listopada. Czy też faktu, że PiS nie raz i nie dwa używał Żandarmerii.

        Nie mam zamiaru w tym miejscu wybielać rządu, bo mogę się zgodzić, że nie próbując zmienić daty szczytu liczył na rozróbę i totalne pogrążenie opozycji (w tym PiS). I nawet jestem w stanie zaakceptować, że PiS pójdzie w Krakowie w tym kontekście. Bo są największą partią opozycyjną i nie mogą być pokazywani w kontekście rozrób na mieście. Wszystko ok. Ale dla mnie osobiście działanie PiS sprowadza się nie tyle do wytłumaczenia swojej decyzji o „ucieczce” do Krakowa, co na możliwie jak największym obniżeniu frekwencji na samym Marszu. W imię pokręconej logiki, że w ten sposób ukrócone zostaną zakusy polityczne ruchu narodowego, czyli koniec końców konkurencji na prawicy.

        Nazywajmy rzeczy po imieniu.

      • warszawskiPiS // 8 listopada 2013 at 18:48 //

        Panie Krzysztofie, drogi imienniku 🙂
        Odniosę się po kolei do Pańskich akapitów:
        1. Nie jestem jakimś przesadnym fetyszystą bezpieczeństwa. Uważam, że jeżeli akurat jest sens, to ryzyko jak najbardziej należy podejmować. Tutaj takiego sensu nie widzę, przeciwnie, wydaje mi się, że pozostawienie pustego miasta lewakom i Policji, a samemu zorganizowanie marszów tam, gdzie nas się nie spodziewają (PiS w Krakowie, narodowcy np. w Gdańsku lub Poznaniu) przyniosło by nam, szeroko rozumianym polskim patriotom, szereg korzyści politycznych, a naszym przeciwnikom wyrządziłoby szkody propagandowe. Przy czym nie opierałem się szczególnie na publicystyce „naszych” mediów, ja po prostu myślę podobnie – z koincydencji szczytu ze świętem Niepodległości i ogólnej znajomości stosunków w dzisiejszej Polsce wyciągnąłem taki wniosek, jaki wyciągnąłem. Moim błędem było niesprawdzenie tego planu lewaków związanego z 16 listopada, ale nawet, gdybym to wiedział, to i tak byłbym zdania, żeby tego roku wyjątkowo Warszawę odpuścić. I nie chodzi mi o unikanie konfrontacji, tylko o doprowadzenie do niej we wskazanym przez nas (a nie przeciwnika) miejscu i czasie.
        2. Nie biorę odpowiedzialności za całokształt publicystyki pisowskiej, sakiewiczowskiej, karnowiczowskiej et. etc. (wspominany przez Pana Nasz Dziennik, albo Dziennik Gazeta Prawna w żaden sposób nie jest z PiS powiązany), odpowiada, tylko za to, co sam napiszę i co się ukaże na tym portalu. Podejrzewam, że podobnie jak u mnie, miała tu miejsce spekulacja, że rządowi i dominującym ośrodkom medialnym chodziło o prowokację. Cały czas sądzę, że jest to spekulacja uzasadniona.
        3. Bardzo się cieszę, że rozumie Pan, dlaczego PiS idzie akurat w tym roku w Krakowie. I ja to dokładnie widzę tak samo, jak Pan – dla PiS ryzyko pokazania go w kontekscie zamieszek akurat w tym momencie politycznym jest nie do zaakceptowania. I na tym się kończy mój cel polityczny – bo sam jestem zarówno zwolennikiem jak najsilniejszego Marszu Niepodległości, jak i reaktywacji ruchu narodowego (byle nie powiązanego z Moskwą, ale to już wielokrotnie podkreślałem). Jestem tylko skromnym trybikiem w pisowskiej maszynerii i nie szepczę Kaczyńskiemu do ucha, więc nie wykluczam, że może mieć Pan rację co do motywacji przynajmniej części PiS. Cóż, jeżeli tak jest, to ja się z takim stanowiskiem nie zgadzam. Ale, jak już napisałem, ja jestem jedynie prosty pisior 😉
        P.S. przepraszam, wklepałem ten komentarz z profilu administracyjnego, zapomiałem się przelogować. Krzysztof Skalski

  5. Napisze krótko: Tchórze! Bo jeszcze istnieje ćoś takiego jak honor moi Wy prawdziwi patrioci.A skad przekonanie,ze bedzie ustawka, mtsle,ze determinuje jedynie to,ze Prezesowy niezręcznie będzie w Warszawie ,,wystepowac”Oddaliscie przez głupotę juz raz Warszawę w czasie Referendum, teraz podpierajac sie wygibasami intelektualnymi myk do Krakowa. Krzyzyk na drogę jedyna korzysc to to moze,ze w Tym prawdziwie stołecznym miescie jednym z wiekszych utrwali sie tradycja marszy na 11.11 ale mam nadzieje ,że nie pod szyldem partyjnym.

    • Krzysztof Skalski // 5 listopada 2013 at 18:27 // Odpowiedz

      To jest naprawdę niezłe. Wymyślasz ludziom od tchórzy, a sam się nie masz odwagi podpisać. Chociaż akurat twoja ksywka, „Boćwinka”, łapie mnie za serce. Przez nawiązanie do tradycji republikańskiej, wielonarodowej I RP, nie wiem wprawdzie, czy taka była twoja intencja, ale tak to wychodzi 🙂
      Co do referendum: nie twierdzę, że nie popełniliśmy błędów, sam z kilkoma kolegami napisaliśmy o tym raport do władz PiS, ale gadanie, że oddaliśmy Warszawę w czasie referendum jest zwyczajnie bzdurne, jako że jesienią byliśmy jedynym podmiotem prowadzącym zauważalną kampanię. Innym sił starczyło tylko na zbieranie podpisów, co z żalem konstatuję.
      Nie wiem, co myśli Prezes, nie gadałem z nim. Jeżeli masz jakieś domysły z tym związane, najprościej będzie po prostu spytać Kaczyńskiego.
      A skąd myślę, że będzie ustawka – wyłożyłem w tekście, który komentujesz. Może niezbyt wyraźnie, wtedy zapytaj, na pewno wyjaśnię. Wstydzić się nie masz czego, bo to zawsze jest wina autora, jeżeli niezbyt jasno prowadzi wywód.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*