News Ticker

Konieczność kontrastów

Dwadzieścia cztery lata po wprowadzeniu wielopartyjnego systemu w naszym kraju, coraz trudniej zaistnieć na krajowym, politycznym podwórku. Bo i co można naprędce mądrego wymyśleć, na co nikt inny jeszcze nie wpadł, żeby to od razu przysporzyło pomysłodawcy spodziewanej popularności i konkretnych profitów? Najprostszą metodą jest zagranie na ludzkich emocjach, postawienie się w opozycji do od lat panującego porządku, zaszokowanie wymyślonym przez siebie kontrastem. Taką drogę postępowania obrała od samego początku swojego istnienia partia pana Palikota. Właściwie trudno w tym przypadku mówić o jakiejkolwiek partii. Tą nazwą określa się grupę ludzi o jakiś poglądach, pomyśle na naprawę miasta, kraju, a może nawet i całego świata. Członkowie każdej poważnej partii konsekwentnie bronią swoich, według siebie jedynie słusznych, poglądów i swoim pozytywnym programem działania starają się zjednać sobie jak największą liczbę zwolenników. Tak zwana „partia Palikota” jest tylko konsekwentna w braku jakichkolwiek pozytywnych konsekwencji. I słynna tylko z jednej destrukcyjnej zasady : bezustannego atakowania i obrażania Kościoła katolickiego w Polsce. Pierwszym brakiem konsekwencji była bardzo szybka zmiana swojej własnej nazwy. Okazało się, że działaczom tego pospolitego ruszenia nagle przestała podobać się „szyld” pod którym szli do wyborów i postanowili go zmienić. Tak jakby wstydzili się swoich dokonań jako „Ruch Poparcia J. Palikota”. Co złego to nie my, teraz będziemy „Twoim ruchem”. Ugrupowania, chcące uchodzić za godne zaufania partie, całymi latami pracują na swój wizerunek, nie zmieniając swojej nazwy od powstania danego stronnictwa, aż do końca jego politycznego bytu. Widać, że zasady stosowane w całym cywilizowanym świecie nie obowiązują towarzystwa pana Janusza …

Właśnie już wspomniany lider „Ruchu” jest chodzącą, sztandarowo – polityczną niekonsekwencją. Najpierw wydawał katolicki magazyn „Ozon”, potem posłował z ramienia PO, by wreszcie założyć własne, anty katolickie ugrupowanie polityczne. Jak można mieć jakiekolwiek zaufanie do tak często zmieniającego zdanie cynika? Wszystko u tego pana oparte jest na wzbudzaniu taniej sensacji i próbie bycia ciągle w centrum jakiś obyczajowych lub politycznych skandali. To publicznie pije wódkę, udaje, że zażywa narkotyki, to znów ubiera się w modny garnitur i wkłada na nos, zupełnie nie potrzebne dla jego oczu, okulary. Jednym słowem pozer o stu twarzach.

Zupełny brak zwykłej ludzkiej konsekwencji można zarzucić posłance (?) „Twojego Ruchu”, Annie Grodzkiej. Najpierw, będąc prawdziwym mężczyzną z krwi i kości, pan Krzysztof, bo tak na imię miała ta osoba w swoim „poprzednim wcieleniu”, wziął ślub z kobietą i spłodził razem z nią dziecko. Potem, coś się panu Krzysztofowi odmieniło i postanowił z dnia na dzień … stać się dziewczyną. Obecnie twierdzi, że jego największym sukcesem wychowawczym jest fakt, że jego własny syn mówi do niego … Aniu! Czy ten ojciec swojego dziecka choć przez moment zastanowił się jaką wielką życiową traumę zgotował, swoim „przeobrażeniem”, rodzonemu synowi? To nawet nie jest brak konsekwencji, lecz skrajna nieodpowiedzialność w stosunku do własnej rodziny. I taka osoba jest jednym z liderów swojego ugrupowania, mało tego, posłem na Sejm RP! Śmiem twierdzić, że społeczny mandat otrzymała głównie za ten pokaz własnej nieodpowiedzialności. Codzienna monotonia życia w normalnej rodzinie na pewno nie jest tak łatwa i błyskotliwa, jak ubranie damskiej odzieży i epatowanie tym całej opinii publicznej. Kolejne „parcie na szkło” połączone ze świadomym szokowaniem innych swoim ekshibicjonizmem i ekstrawagancjom. Ale ta osoba w swojej „nietuzinkowości” idzie znacznie dalej. Chce wnieść pod obrady Sejmu projekt, by każdy, mógł dowolnie i legalnie zmieniać sobie płeć w naszym kraju. Tak na podstawie własnej, chwilowej zachcianki. Za nic poszanowania dla genetyki, społecznego ładu moralnego, czy też jakichkolwiek wartości. Za grosz poszanowania dla ludzkiego gatunku, którego też jest przedstawicielem. Liczy się tylko szokowanie własną oryginalnością i łamanie kolejnych społecznych granic, niezmienianych od stuleci.

Następnym dowodem na zupełną bezideowość i brak własnego światopoglądu jest przejście czterech posłów z „Ruchu poparcia …” do raczej poglądowo konserwatywnego PSL –u. Wyraźnie widać, że nie wiara we własne, nawet ateistyczne, ideały była czynnikiem spajającym tych ludzi wewnątrz ich partii. Kto da więcej, ten będzie ich u siebie miał. Szokowaniem społeczeństwa niezbyt wiele osiągnęliśmy, to może zainteresujemy kogoś, tym razem z rządzącej koalicji, naszym sejmowym poparciem. A jak będzie trzeba, to pewnie i do kościoła możemy się wybrać … Bardzo to groteskowe i zarazem żałosne.

Ale takie społeczne przyzwolenie na świadome łamanie moralnych granic, w dodatku idące aż z sejmowych ław, niestety coraz donośniej rezonuje w społeczeństwie. Jeżeli poseł Ruchu paraduje w przebraniu biskupa, publicznie naśmiewając się z hierarchów kościoła katolickiego, to czy nie jest to wyraźny sygnał dla pewnej grupy wojujących ateistów, że wszystko w Polsce wolno? Kiedyś mówiło się „szalej dusza, piekła nie ma”. Dziś to powiedzenie zostało zastąpione o wiele groźniejszymi : Owsiakowym „róbta co chceta” i destrukcyjną działalnością „palikociarni”. Projekt zalegalizowania aborcji na życzenie, homoseksualnych małżeństw, legalizacji niektórych narkotyków, czy obniżenie do lat trzynastu granicy legalnego, seksualnego współżycia, to tylko niektóre z ich pomysłów, by „Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej”.

Jednym z następstw tej sytuacji jest publiczne chwalenie się przez pewną, wojującą ze wszystkimi inaczej niż ona myślącymi, feministkę, że zabije rozwijające się w jej organizmie zdrowe dziecko i to specjalnie w Wigilię Bożego Narodzenia. Bardzo popularna w ostatnich miesiąca ideologia gender relatywizująca wszystkie dotąd obowiązujące zasady życia społecznego, jest świetną wymówką dla dążących do postawienia na głowie większości dotychczasowych dogmatów rządzących życiem normalnego społeczeństwa. Zasady genderyzmu stają się dla tych „wyzwolonych inaczej” ludzi zbiorem zasad nowego postępowania, polegającym na tym, że …żadne zasady nie obowiązują! Zabierający w tej sprawie głos katoliccy biskupi są pouczani przez nowo wyzwoleńców, że mają siedzieć cicho i nie wtrącać się w prowadzoną przez nich anty moralną ofensywę.

Pamiętajmy, że każdy, nawet najgłupszy, przykład „idzie z góry”. Dopóki ci wojujący ateiści będą mieli swoich przedstawicieli w parlamencie, dopóty ich propaganda będzie niestety bardziej słyszalna. Każdemu, oddającemu swój głos na partię pana Palikota (nieważne, ile razy jeszcze zmieni swoją nazwę) należy zadać pytanie : czy naprawdę chcesz, żeby twoje dziecko miało legalny dostęp do narkotyków, mogło współżyć już jako trzynastolatek, czy też w tym wieku zmienić sobie dla żartów własną płeć? Zanim zaczniemy się zachwycać wszechstronnością głoszonych przez nich idei, zapytajmy sami siebie, czy chcemy, żeby nasi najbliżsi mogli na co dzień „korzystać” z dobrodziejstw tych chorych pomysłów.

Już od najbliższych wyborów możemy zacząć przywracać normalność w panujących w naszym kraju stosunkach społecznych i moralno – obyczajowych. Wystarczy tylko pokazać im jednoznaczną „czerwoną kartkę” wyborczą. Wtedy, podobnie jak już dziś zupełnie zapomniana „Partia X” Stana Tymińskiego, odejdą raz na zawsze w polityczny niebyt. Tego Państwu i sobie życzę w nadchodzącym 2014 roku!

Jarosław Lewandowski

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*