News Ticker

Intelektualne zaplecze Platformy

Obraz 412Ostatnie dni mijającego tygodnia zdominowały dwie medialne wiadomości. Zapowiedź  zmian w zestawie lektur dla liceów i prasowy wywiad pana premiera J. Kaczyńskiego.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości przez jakiś czas nie udzielał dłuższych wywiadów i w związku z tym, tak zwani „obiektywni” komentatorzy naszej sceny politycznej nie mieli możliwości do pastwienia się nad jakąś jego pełniejszą wypowiedzią. Ostatni tekst na łamach „Rzeczypospolitej” stał się dla nich „prawdziwym katalogiem PiS – owskich zagrożeń”. Ileż w nim padło dziennikarskich pytań i odpowiedzi pana premiera! Ile możliwości znalezienia w nich jakiś „niebezpieczeństw” dla Polski… Wystarczy tylko puścić wodze swojej fantazji, nad interpretować większość zdań J. Kaczyńskiego i dopowiadać za niego, to czego nie powiedział. Wreszcie, przywódca jedynej, opozycyjnej partii przestał „złośliwie” milczeć. Trzeba więc prześwietlić każde jego słowo i czytać między wierszami. W końcu nie wiadomo, kiedy znów się odezwie, a trudno straszyć naród jego, nawet najbardziej złowrogim, milczeniem … Rada w radę, main streamowi  nad – komentatorzy „przerazili” się pospołu, stwierdzeniem Jarosława Kaczyńskiego, że należy uważnie przyjrzeć się właścicielom prywatnych, polskich firm. Tajemnicą poliszenela jest fakt, że po 1989 roku, wielu przedstawicieli komunistycznej nomenklatury, oddając różne szczeble władzy, zajęło się prywatnym, nie do końca uczciwym biznesem. Jest rzeczą oczywistą, że jeśli do tej pory uchowały się jeszcze jakieś, nieuczciwe, nomenklaturowe zaszłości, to powinnością praworządnego państwa jest zrobienie, jak najszybciej, z nimi porządku. Uczciwi nie mają żadnych powodów do jakichkolwiek obaw. Skąd to nagłe larum? Uderz w stół, a nożyce same się odezwą. Zresztą, czyjej reakcji mamy się dziwić? Tych, co kontrakty i umowy dogadywali po stacjach benzynowych i cmentarzach?

Mamy kolejny dowód na to, że jedynym argumentem obecnie rządzących jest i będzie straszenie PiS – em. Im bliżej wyborów, tym stwarzanie  psychozy strachu będzie przybierać na sile. Idąca na polityczne dno Platforma, przy braku własnych, merytorycznych sukcesów, tak samo jak tonący, chwyta się brzytwy kłamliwych, mających znowu budzić grozę, skierowanych w Prawo i Sprawiedliwość, pomówień. W ferworze własnych insynuacji nie zauważa, że w tym, co kolejny raz usiłuje ludziom wmówić, jest już tylko żałośnie śmieszna …

Z wielkim zdziwieniem, graniczącym z niedowierzaniem, przyjąłem decyzję Ministerstwa Edukacji Narodowej o wycofaniu z kanonu szkolnych lektur „Pana Tadeusza” A. Mickiewicza i „Trylogii” H. Sienkiewicza. Czy dzisiejsi uczniowie, zamiast poznawać dzieła na których wychowało się parę pokoleń Polaków, będą musieli czytać nowoczesną „tfurczość” T. Grossa, Wł. Bartoszewskiego i L. Wałęsy? Ponownie, jak w czasach światowych wojen i zaborów wzrasta dydaktyczna rola rodziców i konieczność poza szkolnej edukacji młodzieży. Myślałem, że czasy, gdy dla pokrzepienia serc, po domach organizowano zbiorowe czytania „Ogniem i mieczem” już bezpowrotnie minęły. Okazuje się, że pod rządami obecnej koalicji, może nas czekać powtórka z tajnych kompletów, dla co bardziej dociekliwych uczniów …

W ostatnią sobotę, po wakacyjnej przerwie, powrócił na ekrany TVN – 24, cotygodniowy program „Drugie śniadanie mistrzów”. Do tej pory, prowadzący audycję M. Meller, w gronie zawsze zapraszanych czterech osób, dopuszczał choć jednego dyskutanta, jeśli nie o prawicowych poglądach, to przynajmniej światopoglądowo neutralnego. Od nowego sezonu ten medialny pluralizm bezpowrotnie (?) się skończył. Platforma jest w coraz to większej potrzebie, poparcie dla „partii miłości” leci lawinowo w dół, więc zdecydowanie nie czas na propagowanie „wrogich klasowo” poglądów. W związku z tym, w programie wziął udział sam kwiat platformianego salonu : M. Czubaszek, K. Materna, A. Mleczko i ksiądz K. Sowa. Zresztą o stanie duchownym tego ostatniego, jak zwykle, trudno było się dowiedzieć z jego stroju. Nowoczesna, biało – niebieska koszula, żadnych oznak kapłaństwa, czy choćby wpiętego w klapę krzyżyka … Dyskusja, jak to często bywa w świetnie rozumiejącym się nawzajem towarzystwie, przebiegła w miłej, pełnej śmiechów atmosferze. Już niezbyt nadążająca za tempem rozmowy, pani Czubaszek, co jakiś czas, bez większego związku, wtrącała zdanie, jak to nie cierpi PiS –u, co każdorazowo spotykało się ze zrozumieniem i aprobatą współrozmówców. Tak zwani „mistrzowie” zastanawiali się, co będzie z kibolami, jak PiS obejmie władzę. A. Mleczko oznajmił, że pewnie powstanie wtedy „pomnik kiboli wyklętych”, co spotkało się z salwą śmiechu reszty towarzystwa. Chcąc przypodobać się księdzu Sowie, K. Materna, stwierdził, że „jest on w grupie księży rozsądnych, wyważonych i wrażliwych i … dla tego nie jest w Episkopacie”. Kolejny wybuch wesołości, wszystkich, włącznie z księdzem, rozmówców. Tylko raz ta miła, wręcz rodzinna atmosfera, została na moment (zupełnie niepotrzebnie) zmącona. M. Meller przyznał, że niektórzy prawicowcy porównują księdza Sowę do „księży patriotów”, z czasów głębokiego komunizmu. Na moment poważniejący ks. Sowa, potwierdził, że naprawdę istnieją, tak nazywający go idioci. Oczywiście reszta „mistrzów”, podobnie jak ksiądz, równie  gorąco wyraziła swoją dezaprobatę dla tak „nieodpowiedzialnych” wypowiedzi.

Na koniec programu, prowadzący spytał, co jego goście sądzą o wycofaniu z zestawu lektur „Trylogii” i „Pana Tadeusza”. W tym momencie na chwilę ożywiała się pani Czubaszek, żeby powiedzieć, że bardzo dobrze się stało, bo ona żadnej z tych książek w życiu nie przeczytała. A. Mleczko, zgadzając się z nią, stwierdził, że „Ogniem i mieczem” „w ogóle nie da się czytać”. Natomiast K. Materna także zgodnie przytaknął, że „mu nie przeszkadza wycofanie „Pana Tadeusza””.

No cóż, takie jest zaplecze intelektualne Platformy, jaka jest i ona sama. Nie ma, ani merytorycznych pomysłów na Polskę nią rządzących, ani żadnego, umysłowo wartościowego zaplecza popierającego PO.

Niestety, obecnie z „Drugiego śniadania mistrzów” zostało już tylko pseudo intelektualne „wielkie żarcie”, świetnie bawiących się we własnym gronie „salonowców”.

Jarosław Lewandowski

2 Comments on Intelektualne zaplecze Platformy

  1. To są przecież głośne, znane nazwiska! To straszne, jak media mogą z ludzi w tak w gruncie gruncie rzeczy chamskich i prymitywnych zrobić intelektualne autorytety. Niestety, wielu się na to nabiera, ale chyba są jakieś granice, już nawet nie tyle przyzwoitości, co po prostu dobrego smaku…

    • Przez to, że ciągle się lansuje i promuje tych karłów moralnych polskich mediów, część widzów ma mętlik w głowach. Przecież „tacy fajni, uśmiechnięci i nowocześni”. Dawno temu, pewien Niemiec powiedział, że kłamstwo powiedziane 1000 razy staje się prawdą. Oni, niestety, na tym bazują.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*