News Ticker

Idol sięgnął bruku

Obraz 412Mało która wiadomość w ostatnich, przecież bardzo dynamicznych czasach, tak bardzo wstrząsnęła przytłaczającą większością Polaków. Jak grom z jasnego nieba spadła na nas wiadomość przyniesiona przez specyficznego, bo komunistycznego posłańca. Chichotem historii na pewno jest fakt, że ostateczna dekonspiracja najbardziej zagadkowego konfidenta PRL – u następuje dzięki decyzjom tych, którym co najmniej pięć lat służył. Być może widowiskowe przekazanie wszystkich posiadanych dokumentów IPN – owi miało uchronić p. Marię Kiszczak przed losem zamordowanego małżeństwa Jaroszewiczów. Teraz, gdy cały kraj zobaczył efekty szczegółowego przeszukania domów wdowy po gen. Kiszczaku być może  będzie ona mogła po raz pierwszy od wielu lat spać spokojnie. Bez obawy niespodziewanej wizyty „weekendowego samobójcy”.

Wiedza wyłaniająca się z ponad 750 stron teczek t. w. „Bolka” poraża swoją jednoznacznością i cynizmem L. Wałęsy. Obraz drobnego donosiciela, który za perspektywę posiadania kolorowego telewizora sumiennie denuncjował swoich stoczniowych kolegów  nabiera dodatkowego, złowrogiego znaczenia, gdy przypomnimy sobie, kim został potem ów tajny  współpracownik.

Czy tylko spełnieniem „woli ludu” było wystawienie w wyborach prezydenckich Lecha Wałęsy, czy może był to ciąg dalszy umów Okrągłego Stołu? Być może po tow. Jaruzelskim gwarantem zawartych tam postanowień miał być niezbyt wyedukowany stoczniowiec ? Taki, który prostotą swojego życiorysu autentycznie zauroczyłby tłumy i tym samym zdobyłby zaufanie milionów? Być może chodziło o kogoś, kto nigdy nie miałby tak naprawdę własnego zdania. A gdyby nagle postanowił je mieć w jakiejś sprawie, to można byłoby mu zaświecić w oczy jedną z 750 – ciu kart jego tajnego, SB – ckiego dossier …

Całkiem w nowym świetle możemy dziś zobaczyć, wtedy  dla nas niezrozumiałe posunięcia Prezydenta RP Lecha Wałęsy. Natychmiastowe obalenie rządu premiera Jana Olszewskiego i wręcz chorobliwą niechęć „dzielnego elektryka” do płk. Ryszarda Kuklińskiego.

Właśnie pierwszy polski oficer NATO był „solą w oku” ludowej generalicji. To, że cały polski socjalistyczny kontrwywiad został ośmieszony przez działającego w pojedynkę żołnierza było nie do wybaczenia dla tow. Cz. Kiszczaka – wieloletniego szefa Zarządu II Sztabu Generalnego LWP , instytucji … wywiadu wojskowego ! Może posiadacz całości  akt t. w. „Bolka” zabronił Prezydentowi RP w jakikolwiek sposób nagrodzić bohaterskiego pułkownika?

Zupełną niedorzecznością jest porównywanie przez do reszty spanikowany „salon” L. Wałęsy do … marszałka J. Piłsudskiego, czy świętego Jana Pawła II. Red.T. Wołek posunął się nawet do stwierdzenia, że Jan Paweł II był jednym z papieży, a Wałęsa jest jeden jedyny w swoim rodzaju. Rzeczywiście, „Bolek” był jedynym w swoim rodzaju człowiekiem, który prawdopodobnie wprowadził w błąd około 10,5 milionów Polaków, jacy wybrali go na Urząd Prezydenta RP. Zatajając wiedzę o swojej konfidencyjnej przeszłości uniemożliwił podjęcie im decyzji w świetle pełnej wiedzy o kandydacie. Dlaczego tak bardzo byli wówczas faworyzowani Lech Wałęsa i Stan Tymiński, a nie Tadeusz Mazowiecki? Może dlatego, że na pierwszego premiera III RP nie było żadnych haków i teczek, nigdy nie był tajnym współpracownikiem, przez co nie byłby sterowalną Głową Państwa? T. Mazowiecki nawet nie przeszedł do drugiej tury wyborów prezydenckich, a bliżej nie znany biznesmen z Południowej Ameryki , oraz elektryk od niskich napięć – i owszem.

Już pierwsza publiczna wypowiedź L. Wałęsy po ogłoszeniu jeszcze nieoficjalnego jego zwycięstwa mogła przyprawić o mdłości wielu wyborców. Spontaniczne i przez nikogo nie podpowiadane : „Zdrowie wasze w gardło nasze!” jest esencją właśnie wybranego Pierwszego Obywatela Rzeczypospolitej… Ale być może właśnie taki Prezydent był postkomunie najbardziej potrzebny. Prosty, niezdolny do samodzielnego myślenia, łatwo sterowalny i panicznie bojący się własnej zamierzchłej przeszłości. Piszę być może, bo cały czas mam nadzieję, że tak jednak nie było. Niestety wiara, że to tylko koszmarny sen jest coraz mniejsza.

O prawdziwej wielkości osoby świadczy prywatna, niewymuszona o niej pamięć i prawdziwe uznanie jej zasług. Portrety papieża Jana Pawła II, marszałka Józefa Piłsudskiego, Romana Dmowskiego, czy marszałka E. Rydza – Śmigłego od dawien dawna zdobią ściany tysięcy polskich domów. Pod ile „strzech” trafiło zdjęcie lub obraz L. Wałęsy ???? !!!!! Śmiem twierdzić, że prawie wcale…

„Łaska późnego urodzenia”, którą jest obdarzone pokolenie nie pamiętające w sposób dorosły tamtych czasów często powoduje czarno – biały osąd przeszłych wydarzeń. Nie było wtedy osób działających w całkowitym oderwaniu od otoczenia. Każdy musiał mieć bliższe lub dalsze kontakty z bezpieką, jeżeli został przez nią podczas jakiejś swojej działalności namierzony.

Ale co innego są przesłuchania przez milicję i bezpiekę, a co innego podjęcie czynnej i owocnej współpracy. Opłacalnej dla obu stron umowy. Konfident dostawał często drugą pensję lub inne korzyści materialne, a bezpieka niezbędne informacje do inwigilacji następnych członków opozycji. „Bolek” został pozyskany do współpracy 21 grudnia 1970 r. Już 5 stycznia 1971 r., na dobry początek współpracy pokwitował otrzymanie 1000 zł. W sumie przez cały okres donoszenia otrzymał za nie ponad 13 000 zł. To „incydentalna współpraca”, jak twierdzi L. Wałęsa trwała pięć długich lat. Tyle samo, ile trwała II wojna światowa!!!

Według Sł. Cenckiewicza t. w. „Bolek” donosił na więcej niż 30 osób. Prawdopodobnie tylu zwykłym robotnikom, swoim kolegom ze stoczni „Bolek” przyczynił się do złamania życia. Współpracownik „Bolek” systematycznie donosił, brał za to pieniądze. Cały czas zapiera się w żywe oczy, że coś takiego miało w ogóle kiedykolwiek miejsce. Czyli zachowuje się, jak rasowy agent Złapali cię za rękę, którą podpisujesz „lojalkę”, mów, że to nie twoja ręka.. Nawet jak cię złapią do końca się wszystkiego wypieraj …

Co dalej zrobić z dawno upadłą ikoną „Solidarności” i wciąż aktualnym idolem PO i postkomunistów ?Przede wszystkim w świetle pojawienia się nowych dowodów w postaci teczki osobowej i teczki pracy tajnego współpracownika SB należy wznowić proces lustracyjny L. Wałęsy. Niezawisły sąd oceni, czy w obecnej sytuacji nie należy nazwać go kłamcom lustracyjnym.

I co dalej? Nic. Trzeba spuścić kurtynę milczenia na tę ponurą prawdę o naszej najnowszej historii. Należy przeprowadzić nie budzące jakichkolwiek wątpliwości badania autentyczności pozyskanych dokumentów. Konieczna jest również szczegółowa analiza grafologiczna wszystkich odręcznych zapisków, notatek i podpisów t. w. „Bolka”.

Jeżeli poza wszelką wątpliwość okaże się, że tajny współpracownik SB o pseudonimie „Bolek”, to Lech Wałęsa i jeżeli sam zainteresowany nadal będzie wszystkiemu wbrew dowodom zaprzeczał, żaden uczciwy człowiek nie powinien nawet podać mu ręki. Powinien zostać skazany na ludzkie zapomnienie i społeczną anatemę. To i tak niewspółmierna kara dla wieloletniego konfidenta i współpracownika Służby Bezpieczeństwa.

Jarosław Lewandowski

 

 

 

 

                                                                                 

                                                                                                                                  

 

 

 

 

 

1 Comment on Idol sięgnął bruku

  1. Na szczęście, jego rola się skończyła. Zatem nie będzie nikomu szkodził więcej. Pisze Pan, że ludzie musieli współpracować z bezpieką, jeśli ich namierzyła. To prawda. Ale bardzo wielu znalazło odwagę, by się aż tak nie upadlać i zapłaciło za to na różne sposoby – może nie represjami, ale przerwaniem kariery, tzw.,,gorszym życiem”. A on brał za to pieniądze! Jeszcze bym zrozumiała, gdyby ,,sprzedawał im z musu jakiś kit”, i mimo sytuacji starał się jak najmniej zaszkodzić. Jednak, jeśli nawet by się tak tłumaczył, ba, jeśli nawet tak było, to sam fakt, że brał pieniądze absolutnie go przekreśla. A tymczasem tych pokwitowań jest chyba nawet więcej niż raportów i notatek. I taki człowiek był prezydentem! Jakże nisko upadliśmy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*