News Ticker

Go and win?

Ostatnia decyzja odwołania z rządu PO – PSL ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina jest najbardziej komentowaną personalną zmianą w rządzie. Od powstania gabinetu D. Tuska żadna jego decyzja odwoławcza nie spotkała się z tak żywym oddźwiękiem. Pan minister Gowin pełnił w rządach PO, powołanych w 2011 r., niewdzięczną rolę prawicowego „listka figowego” tej w sumie lewicowej ekipy. Miał zapewnić poparcie umiarkowanie prawicowych wyborców w następnych wyborach parlamentarnych. Według słów Jana Rokity, osoby która zna obecnego premiera, jak „złego szeląga” : „ Tusk płynie na fali, która go niesie i wyczuwa opinię publiczną.” Tym razem fala, w osobie ministra J. Gowina, przyczyniła się do „wyrzucenia łajby PO na mieliznę”, tym samym obnażając prawdziwe poglądy obecnie rządzących. A właściwie ich totalny brak. Gdybyśmy chcieli powiedzieć, jakich poglądów jest obecny polski rząd, myślę, że mielibyśmy z tym spory kłopot. Cała Rada Ministrów generalnie zgadza się z każdym jej potencjalnym wyborcą, jak na prawdziwą „partię powszechnej miłości” przystało. Jakie mamy poglądy? A co mówią dzisiejsze sondaże? Polacy krzywo patrzą na „bogactwo” kościoła katolickiego. No to szybciutko oświadczamy ustami pana premiera, że nie będziemy klękać przed biskupami. Ludzie coraz bardziej boją się o swoje dzieci, no to „będziemy kastrować pedofilów”. Homoseksualiści chcą związków partnerskich, to zaraz pochylimy się nad tym „ważnym” problemem … Czyli dla każdego coś miłego, tylko kochani, zagłosujcie na nas jeszcze raz!

I tu, nieoczekiwanie, pojawił się problem z panem ministrem J. Gowinem. Okazało się, że ten polityk nie tylko ma własne, konserwatywne poglądy na otaczający go świat, ale jeszcze konsekwentnie je głosi i wcale ich nie ukrywa. Jako jeden z nielicznych w obu rządach premiera D. Tuska uważał kierowanie powierzonym mu resortem za ważną misję, podczas pełnienia której nazywał parę istotnych zagadnień po imieniu. Tym samym, zajmując określone, a nie nijakie, stanowisko w wielu poważnych zagadnieniach, naraził się wielu wpływowym osobom, na czele z własnym premierem. Stwierdzenie Donalda Tuska, że odwołał ministra J. Gowina nie za poglądy, ale za sposób ich głoszenia wydaje się dość niedorzeczne. Nie znam nikogo, w obecnej, rządowej koalicji, kto byłby bardziej kulturalnym i taktownym politykiem od pana J. Gowina. W takim razie, o jakim niewłaściwym sposobie głoszenia jego poglądów mówimy? Zawsze wyrażał się elegancko, nawet głosząc najbardziej zdecydowane, swoje opinie. To właśnie za własne non – konformistyczne poglądy i rzadką w PO konsekwencję w ich wyrażaniu został odwołany.

Podobną cenę zapłaciła pani minister Elżbieta Radziszewska, która swoimi poglądami naraziła się środowisku homoseksualnemu, przez co nie została powołana do rządu PO na następną, sejmową kadencję.

Wspominany już Jan Rokita twierdzi, że premier D. Tusk nie podejmuje w ogóle kluczowych, ryzykownych decyzji, takich, które trzeba podjąć. Można powiedzieć, że cały czas lawiruje pomiędzy trudnymi tematami, nie próbując nawet ich rozwiązać. Bo opowiedzenie się za jakimś rozwiązaniem zrazi do rządu pewną grupę wyborców, którzy w dniu wyborów mogą zostać w domu lub, o zgrozo!, zagłosować na Prawo i Sprawiedliwość. Zastąpienie ministra J. Gowina równie prawicowym posłem Markiem Biernackim jest próbą utrzymania poparcia zwolenników poprzedniego ministra. Pan premier pewnie ma nadzieję, że nowy minister sprawiedliwości będzie bardziej zdyscyplinowanym członkiem rządu i podobnie jak pozostali ministrowie będzie starannie uważał, by nie zrazić do rządzącej ekipy żadnej grupy wyborców. Ale, czy rządzenie nowoczesnym, XXI wiecznym państwem ma polegać właśnie na takiej nijakości?

Co będzie dalej z panem posłem J. Gowinem? Czy zgodnie z angielskim „przesłaniem” swojego nazwiska, Go – win, będzie szedł nadal naprzód, żeby zgodnie ze swoimi poglądami, odnosić polityczne zwycięstwa? Oznaczało by to, że razem z grupą swoich około czterdziestu sejmowych zwolenników, wystąpią z PO i założą własne, prawicowe ugrupowanie. Myślę, że prędzej, czy później musi to nastąpić. Ta dryfująca po coraz bardziej spienionym „morzu” opinii publicznej, peowska łajba będzie systematycznie traciła kolejne elementy okrętu. Aż w końcu rozbije się z hukiem o wyborczy werdykt niezadowolonych z ich bezczynności Polaków. Niby jeden Gowin wiosny nie czyni, ale na pewno przyśpiesza nadejście tak bardzo oczekiwanego lata …

Jarosław Lewandowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*