News Ticker

Euro kampania według D. Tuska

Na półtora miesiąca przed wyborami do parlamentu europejskiego do kampanii wyborczej włączył się, bezpośrednio Swoją Osobą, pan premier D. Tusk. Wydawać by się mogło, że z ust przewodniczącego PO dowiemy się czegoś o kandydatach jego partii, o ich zaletach i merytorycznych powodach, czemu to właśnie na nich mamy oddać nasze głosy. Mocno teoretyzując, mieliśmy prawo oczekiwać, bo to w końcu szef polskiego rządu, wyważonych i konkretnych wypowiedzi. Inaczej po co miałby zabierać nasz czas tuż przed Świętami, gdyby nie miał do powiedzenia nic ważnego? Niestety znów okazało się, iż „pierwszy Platformers” potrafi jedynie raczyć naród pustym pijarem, na dodatek opartym głównie na wzbudzaniu poczucia zagrożenia i strachu. Dzieci, pierwszego września nie idące do szkoły, groźne samoloty i BTR-y, stanowiące tło do konferencji prasowych D. Tuska i nagłe stracenie zaufania do Rosji ma wytworzyć atmosferę „zdroworozsądkowego przymusu” zagłosowania na jedynie słuszną, rządową siłę polityczną. Szczytem pomylenia ważności swoich funkcji było zaproszenie na konwencję PO W. Kliczki, lidera jednej z ukraińskich partii, o wdzięcznej nazwie „Udar”. Jaki mąż stanu publicznie faworyzuje tylko jedną z wielu ważnych ukraińskich partii politycznych? I na dodatek doprowadza do podpisania umowy o współpracy pomiędzy „Udarem” i Platformą… W sytuacji, gdy powinniśmy wspierać jedność i tak już wewnętrznie podzielonej ukraińskiej opozycji, a nie wybierać sobie z pośród nich takich, którzy chcą podpisać porozumienie z PO, premier D. Tusk pławi się w błysku fleszy z pojedynczym tamtejszym politykiem, w dodatku nie będącym członkiem żadnych „pomajdanowych” władz.

Od momentu pojawienia się choćby hipotetycznego zagrożenia, za naszymi wschodnimi granicami, polski premier powinien się skupić tylko na reprezentowaniu Państwa Polskiego, a nie partii z której akurat się wywodzi. Powinien wyłączyć się z kampanii wyborczej i wreszcie na serio zająć się kierowaniem państwem. Tak w obliczu realnego zagrożenia zrobiłby pro państwowy, prawdziwy polityk. A jeżeli nie ma tych wszystkich zagrożeń, to po co premier straszy polskich obywateli? Odwoływanie się tylko do irracjonalnych emocji świadczy o braku prawdziwych „pokojowych” zalet platformerskich kandydatów.

Dopełnieniem wachlarza emocji, mającego dodatkowo zdyskredytować największego, politycznego konkurenta jest cytowanie prywatnych smsów z pogróżkami, jakie miała otrzymać córka pana premiera. Jak bardzo musi być niepewny wyniku przyszłych wyborów D. Tusk, skoro na użytek bieżącej polityki używa prywatnego telefonu swojego dziecka?! Widać, że doraźny, partyjny interes jest ważniejszy od ochrony prywatności jego najbliższej rodziny. Na jakim poziomie jest BOR-owska ochrona, skoro nie potrafi od razu zidentyfikować autora tych gróźb? Przecież smsa nie można wysłać z zastrzeżonego numeru. Już 4 lata temu, w Smoleńsku, przekonaliśmy się, że organizacja Biura Ochrony Rządu stoi nad przepaścią. Widać, że obecnie wykonała wielki krok naprzód …

Swoimi coraz to oryginalniejszymi pomysłami „partia miłości” usiłuje wymazać z pamięci Polaków, kogo od wielu lat obdarzała nieodwzajemnionym, bezgranicznym zaufaniem. Przecież to ten sam Władymir Władymirowicz Putin zajmujący kolejne części Ukrainy, który ustami gen. Anodiny szkalował polskiego Prezydenta i dowódcę Sił Powietrznych. To ten sam samozwańczy car, mówiący o Noworosji, czyli faktycznej potrzebie zmiany granic niepodległych państw, który każe do tej pory przetrzymywać w Smoleńsku wrak naszego „Tupolewa”, wraz z jego „czarnymi skrzynkami”.

Neoficka nadgorliwość w potępianiu obecnych działań Rosji nie zatrze w naszej pamięci oficjalnych przeprosin rzecznika rządu PO skierowanych do sowieckich służb okradających zwłoki pasażerów rządowego samolotu. Idąc na euro wybory zadajmy sobie pytanie, czy chcemy delegować do Brukseli posłów, których poglądy zmieniają się w zależności od światowej koniunktury, czy może takich, co już dawno, choć bez jakiś medialnych fajerwerków, słusznie odkryli prawdziwe oblicze Moskwy.

Życzę wszystkim Czytelnikom prawdziwie radosnego przeżycia Świąt Wielkiej Nocy. Bez względu na to, jak głośno i groźnie pokrzykuje Kreml, Jezus naprawdę zmartwychwstał! Alleluja!!!

Jarosław Lewandowski

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*