News Ticker

Dziwna pewność Platformy

Mijający tydzień przyniósł kolejne i coraz szybsze oddalanie się od rzeczywistości Platformy Obywatelskiej i jej koalicyjnego partnera. Na próżno redaktor Durczok „rwał sobie resztki włosów z głowy” nad niezrozumiałymi dla niego działaniami platformerskiego gabinetu. Według TVN – owskiego „nadredaktora” obecny rząd ma : „Ponad połowę beznadziejnych ministrów i żadnego merytorycznego zaplecza w klubie parlamentarnym.” Skutkiem tego odeszło już od PO około 17 procent wyborców, a tendencja ta wydaje się być coraz bardziej rozwojowa. Pomimo ostrzeżeń tego aż do „bulu” oddanego dziennikarza, PO za nic wydaje się mieć otaczającą ją rzeczywistość. Sztandarową postacią niekompetencji tego gabinetu jest pan minister Nowak. Można wręcz ułożyć „częstochowską” rymowankę : Im więcej w rządzie Nowaków, tym większe wkurzenie Polaków.

Pan premier D. Tusk podał, jako jeden z powodów odwołania ministra J. Gowina fakt, że musiał się co tydzień tłumaczyć z jego publicznej działalności. Zapomniał lub, co bardziej prawdopodobne, nie chciał pamiętać, że tłumaczenie się za ministra Nowaka zajmuje mu znacznie więcej czasu. No, ale pan S. Nowak był niegdyś szefem młodzieżówki Unii Wolności, partii szczególnie ulubionej przez Pana Prezydenta i Pana Premiera . Na swoje (nie)szczęście minister J. Gowin nie miał nic wspólnego z tą „magdalenkowską” formacją …

Sławomir Nowak na początku swojego obecnego urzędowania wsławił się gospodarską wizytą a la „późny” Gierek na placu budowy autostrad. „ Jak się Wam pracuje? Czy płacą w terminie?” – popytał, uścisnął parę dłoni i… odjechał w siną dal. A część podwykonawców została do dziś z niezapłaconymi fakturami. Następnie w programie Tomasza Lisa posunął się, według mnie, do skrajnej demagogii zasłaniając się w dyskusji o celowości instalowania takiej ilości foto radarów, opisem biednej dziewczynki, która zginęła w wypadku drogowym. Zamiast odpowiadać, czemu można nie dostać karnych punktów płacąc o sto złotych wyższy mandat, cały czas grał na ludzkich emocjach, epatując słuchaczy opowieścią o tym tragicznym wydarzeniu. Jaki odpowiedzialny człowiek zasłania się tragedią dziecka przed odpowiedzią na bezpośrednio do niego kierowane pytania?!

Ostatni przykład, publicznego noszenia zegarków po minimum 40 tysięcy złotych każdy, pokazuje zupełne niezrozumienie przez Pana Ministra jego sensu pracy. W czasie kryzysu, ogólnego, znacznego zubożenia społeczeństwa, podnoszenia podatku Vat, zamrażania urzędniczych pensji i śmiesznie niskich wypłat państwowych emerytur taka demonstracja swojego osobistego bogactwa zakrawa na jawną kpinę ze społeczeństwa. Wskazuje na co najmniej dziwny system wartości Pana Ministra … Pan S. Nowak najwyraźniej zapomniał stare, polskie przysłowie, że „nie szata zdobi człowieka”. Widocznie musi w tak „bizantyjski” sposób ciągle publicznie dowartościowywać swoją osobę, zdając sobie sprawę z braku zbyt wielu innych, własnych, merytorycznych wartości. Ale nie wszystko złoto, co się świeci i nie zawsze szwajcarska dokładność na ręku, przekłada się na równie dobrą rzeczowość w pracy.

To kolejny dowód na to, jak bardzo Platforma rozmija się z otaczającą ją, szarą rzeczywistością. Sprawujący władzę, chyba jako jedyni, uwierzyli we własne słowa, że jesteśmy zieloną wyspą powszechnej szczęśliwości. I w to, że nie mają z kim przegrać wyborów. Strasząc tym „okropnym” PiS-em, zdołali już pozakładać dużo więcej podsłuchów niż było w Polsce pod rządami Prawa i Sprawiedliwości. Przykłady paprykarza, piekarni z kampanii Pana Premiera Jarosława Kaczyńskiego, czy problemów wójta Pcimia aż nadto pokazują, że obecna władza nie zamierza żartować z tymi, którzy nie chcą się nią należycie zachwycać. Ostatnio do tego grona dołączył pewien wielki wzrostem i potrzebą „parcia na szkło,” warszawski mecenas żądający od redakcji „Wprost” zabezpieczenia bajońskiej sumy 30 milionów na potrzeby ewentualnego odszkodowania dla pana S. Nowaka. Czyli rząd żyje w równoległej rzeczywistości XXI wiecznego Bizancjum, a wszyscy ci, co chcieliby przeciwko temu oponować muszą się liczyć z poniesieniem olbrzymich strat odszkodowawczych.

Marszałek Józef Piłsudski, którego 78 rocznicę śmierci obchodziliśmy 12 maja, najchętniej chodził w szarym, strzeleckim mundurze, a jedyną jego odznaką był wtedy tak zwany „parasol”, czyli znak oficerski nadawany słuchaczom Szkoły Oficerskiej Związku Walki Czynnej. Marszałek do śmierci odmawiał pobierania przysługującej mu emerytury, utrzymując się jedynie z wykładów i odczytów. Nic mi nie wiadomo, jaki chronometr nosił, ale myślę, że cały Jego majątek był dużo mniejszy niż wartość najtańszego z zegarków ministra Nowaka. No, ale kogo ja porównuję? Kompetencję, skromność i zaangażowanie społeczne obu tych panów dzieli wiele lat świetlnych…

P.S. Szanownego Pana Mecenasa Romana G. informuję, że wszystkie opinie zawarte w powyższym tekście są tylko i wyłącznie wynikiem moich przemyśleń do których, jako obywatel wolnego kraju mam niezbywalne prawo!

Jarosław Lewandowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*