News Ticker

Dziesięć lat świetlnych… Putina

7 maja 2012 roku obywatele Rosji wybrali sobie nowego prezydenta. „Wybrali” to może zbyt duże słowo, bo tak naprawdę zatwierdzili jedynego liczącego się kandydata na to stanowisko. „Nowego” również jest nie do końca na miejscu, bo człowiek ten piastował już najwyższą godność w Federacji Rosyjskiej przez dwie kadencje,  w latach 2000 – 2008, zaś cztery lata pomiędzy starą i nową prezydenturą pełnił urząd premiera. Wczoraj minęło symboliczne 10 lat Władimira Putina na stanowisku prezydenta.  Chciałabym w dużym skrócie dokonać – z konieczności wybiórczej i niepełnej – oceny dekady formalnie spędzonej u steru największego terytorialnie państwa świata (nieformalnie jest to 14 lat, wliczając czas na stołku premiera).

 Władimir Putin dał się poznać jako osoba przywiązana do historii i tradycji. Podkreślił to szczególnie mówiąc, iż „Rozpad ZSRR był nie tylko największą katastrofą geopolityczną XX wieku, ale również prawdziwym dramatem dla Rosjan” – pokazał tym samym, że nie tylko ma dużą wiedzę, ale również że jasno ocenia wydarzenia historyczne.

 Jest też politykiem bardzo szanującym prawo innych narodów do samostanowienia. Bez wahania poparł aspirację mieszkańców Abchazji oraz Osetii Południowej, uznając ich niepodległość wbrew stanowisku niemal całej społeczności międzynarodowej (za to zgodnie z takimi mocarstwami jak Nauru, Wanatu czy Wenezuela), a w obronie niezależności tych republik nie wahał się nawet dokonać inwazji na Gruzję. Podobnie z troską pochylił się nad aspiracjami mieszkańców Krymu i bez zwłoki wsparł ich separatystyczne dążenia tysiącami żołnierzy w mundurach bez dystynkcji.  Teraz czyni to samo dla mieszkańców wschodniej Ukrainy.

 Jest człowiekiem odważnym, nie stroniącym w razie potrzeby od użycia siły. Jak powiedział w 2002 roku – „zły pokój jest lepszy niż dobra wojna – zawsze staliśmy na tym stanowisku”. Dlatego też bez wahania zaangażował swój kraj w drugi konflikt w Czeczenii, za preludium której służyły zamachy bombowe w Moskwie oraz Wołgodońsku – według wielu badaczy zainicjowane zresztą przez FSB. Nie bał się też nazwać czeczeńskich separatystów ” okrutnymi ludźmi, zwierzętami, które nie rozumieją, w jakiej epoce i w jakim świecie żyją”.

 Władimir Putin potrafi docenić znaczenie nowych technologii. Gdy w 2007 roku władze Estonii zaaresztowały około 1300 osób biorących udział w agresywnej demonstracji przeciwko przeniesieniu pomnika upamiętniającego żołnierzy Armii Czerwonej, ten mały kraj stał się celem trwającego trzy tygodnie zmasowanego ataku cybernetycznego na niespotykaną dotąd skalę, którego zdecydowana część przeprowadzona była z komputerów na terytorium Rosji.

 Prezydent Rosji ma zdolność twórczego myślenia – opatentował nowe zastosowanie gazu ziemnego oraz ropy naftowej, których można używać w charakterze broni politycznej. Doprowadził do budowy Gazociągu Północnego, który na łasce Rosji zostawił kraje wschodniej Europy, w tym Ukrainę i Polskę. Niejednokrotnie też zakręcał kurki z gazem, gdy chciał swoim sąsiadom zakomunikować coś ważnego lub dać do zrozumienia, że oczekuje od nich konkretnych zachowań. Z czasem rozszerzył listę sposobów nacisku również na produkty spożywcze i rolne importowane do Rosji, arbitralnie decydując o nakładaniu embarga na kraje, które chciał w danej chwili za coś ukarać lub do czegoś zmusić.

 Lista jest o wiele dłuższa – można pisać o praktykach stosowanych w dziedzinie praw człowieka, usuwania przeciwników politycznych (poprzez zamykanie ich w więzieniach, jak Chodorkowskiego lub morderstwa, jak w przypadku Politkowskiej czy Litwinienki), nieskutecznej walki z korupcją, przegrywanych na każdym kroku sprawach przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu, fałszowanych wyborach na wszystkich szczeblach, szantażowaniu państw Partnerstwa Wschodniego i wykolejaniu ich z drogi prowadzącej do stowarzyszenia z UE… naprawdę jest tego bardzo dużo.

 Minęły dopiero dwa lata nowej kadencji. Władimirowi Putinowi zostały więc jeszcze cztery, a potem możliwość wyboru na następnych sześć lat. Jesteśmy więc na półmetku, a przed nami wizja kolejnych dziesięciu lat z nieobliczalną Rosją,  zupełnie niepomną na ogólnie przyjęte zasady i normy prawa międzynarodowego. To bardzo dużo czasu. Aż strach pomyśleć, jakie nowe cechy i zdolności zaprezentuje nam w tym czasie prezydent Rosji.

 Hanna Foltyn-Kubicka

Tekst oryginalnie opublikowany tutaj. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*