News Ticker

Dwa marsze

Obraz 412Najlepszą metodą porównywania pojedynczych ludzi, grup społecznych, czy całych narodów jest ich analiza w takich samych, lub chociaż zbliżonych okolicznościach. Najlepiej, jak te wydarzenia następują z grubsza w tym samym czasie i takiej samej lokalizacji. W dobie Internetu i wielu niezależnych przekazów, w tym wielowątkowych transmisji na żywo, każdy sam może sobie wyrobić zdanie, jak było naprawdę.

W ostatni weekend, dzień po dniu ulicami Warszawy przeszły dwa konkurencyjne marsze dwóch przeciwstawnych sobie środowisk politycznych. I na tym kończy się jakakolwiek równowaga obu tych wydarzeń.

Sobotni marsz wspólnie organizowały wszystkie opozycyjne wobec Prawa i Sprawiedliwości partie i ich poza partyjne przybudówki. Wspólny nowy „Front Jedności Oburzonego Salonu” błyskawicznie się pomiędzy sobą dogadał i już bez żadnych wątpliwości pokazał, co ich tak naprawdę łączy. Bez żadnej żenady ramię przy ramieniu stanęli przy sobie przedstawiciele PO, PSL, Nowoczesnej i Lewicy. Naocznie pokazali całej Polsce, że tak naprawdę niczym się od siebie nie różnią. Tylko po to przybrali różne nazwy i partyjne barwy, by móc przyciągnąć do siebie większe rzesze wyborców. Tak samo, jak w słusznie minionych czasach na 1 majowej trybunie ustawiali się obok siebie członkowie PZPR-u, ZSL-u i innych bratnich stronnictw, aby wyrazić swoje klasowe oburzenie wobec zrzucanej przez imperialistów stonki. Podobnie dzisiejszy zjednoczony „ racjonalny salon” już dłużej nie potrafi silić się na wzajemne różnice. Ta sama socjalistyczna retoryka, takie samo ideologiczne oburzenie i podobnie nieograniczone środki na własną „jedynie słuszną” propagandę. Piękne stroje organizacyjne, podobno „oddolnie” utworzonego Korpusu Obrony Demokracji, nowiutkie megafony i profesjonalnie wykonane transparenty. Wszystko to w cudowny sposób powstało praktycznie w jedną noc. Ile tysięcy złotych kosztowały te „spontaniczne” przygotowania? Według reporterskiej relacji Telewizji „Trwam”( z dnia 12.12.2015 r., godz. 20.01) funkcyjni KOD-owscy „społecznicy” otrzymali za swój udział w organizacji marszu całkiem przyzwoite, liczące po kilkaset złotych honoraria…

Ogólnopolskie media od paru dni nie robiły nic innego, tylko informowały wszem i wobec o terminie i miejscu demonstracji. „Salonowcom” nawet dopisała bardzo dobra, jak na grudzień pogoda. Dodatnia temperatura i dzień bez żadnych opadów.

Całe to zdarzenie było z góry obliczoną na konfrontację prowokacją. Jego uczestnicy wznosili tylko obraźliwe wobec Prezydenta RP i nowego rządu okrzyki. Prof. Kazimierz Klik określił ów marsz, jako „pokojową burdę (…) profanowanie najwyższego urzędu w Rzeczypospolitej”. Przybyli pod Pałac Prezydencki KOD-owcy nie wahali się nawet nawiązać do niechlubnej tradycji obrażania w tym samym miejscu krzyża zaraz po 10 kwietnia 2010 r. Tak samo, jak tamci pijani prowokatorzy, w jakimś dziwnym amoku podskakiwali w miejscu wykrzykując pod adresem urzędującego Pana Prezydenta obraźliwe sentencje. Porażająco i zarazem komicznie wyglądały średnio starsze panie, w jakimś zajadłym widzie podskakujące wokół własnej osi. Czy miał to być nadpobudliwy protest wobec obecnego Pana Prezydenta, czy też niewyobrażalny żal do byłego mieszkańca Pałacu Namiestnikowskiego, że przegrał drugą kadencję, pozostanie tajemnicą tych zdesperowanych pań … Widać to taka nowa świecka tradycja zapoczątkowana przez palikotowców po największej tragedii powojennej Polski.

Biorąc to wszystko pod uwagę można stwierdzić, że „salonowa góra” urodziła żałosną mysz. Pomimo tych wszystkich zabiegów i finansowych nakładów w całym marszu „racjonalnej” części społeczeństwa wzięło udział około 20 000 obywateli. Nie są prawdą, zaklinające rzeczywistość, ciągłe opowieści TVN-u o bez mała pięćdziesięciu tysiącach uczestników. Jak długo jeszcze wiadome media będą tak jednostronnie zakłamywały otaczające je realia?

Drugi marsz, który miał miejsce 13 grudnia w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego miał zupełnie inny przebieg i oprawę. Zorganizowała go tylko jedna partia polityczna – Prawo i Sprawiedliwość, oraz naprawdę społeczne organizacje niepodległościowe. Nikt jego uczestnikom nie płacił żadnych pieniędzy za udział w przemarszu. Nikt nie wręczał jeszcze pachnących farbą obraźliwych transparentów. Żadne media main steamowego nurtu nie informowały o organizacji tych obchodów. Warunki atmosferyczne podczas marszu były skrajnie niekorzystne. Cały czas wiał porywisty wiatr i z małymi przerwami lał rzęsisty deszcz.

Demonstracja rozpoczęła się od Apelu Poległych Ofiar stanu wojennego. Potem w modlitewnym skupieniu, pełnym zadumy i wspomnień tysiące ludzi przemaszerowało parę kilometrów. Gdy dochodziliśmy do Placu Na Rozdrożu, ostatni demonstranci jeszcze nie wyruszyli z Placu Trzech Krzyży. Nikt nikogo nie obrażał, ludzie byli sobie wzajemnie życzliwi. Zgromadziła ich wspólna pamięć komunistycznych zbrodni rządów Polski Ludowej i chęć wyrażenia poparcia dla obecnych polskich władz.

Pomimo tak różnych warunków uczestnictwa i zupełnie innej pogody w naszym Marszu Wolności i Solidarności wzięło udział około 45 000 dobrowolnych uczestników. Ponad dwa razy więcej, niż zdołali zgromadzić oburzeni „salonowcy”.

I właśnie na tym polega różnica pomiędzy dwoma skrajnie różnymi środowiskami demonstrującymi na tych samych ulicach stolicy. Nasi uczestnicy Marszu przyszli na niego połączeni wspólnymi zapatrywaniami, do realizacji których nie są potrzebne wielotysięczne nakłady i w realizacji których nie przeszkodzi nawet najgorsza pogoda. W strugach deszczu w powadze i zadumie maszerowali złączeni autentyczną ideą Niepodległej Polski ci, którym nie jest wszystko jedno.

Te fakty zawsze przeważą na naszą korzyść, tak jak zawsze człowiek ideowy będzie miał przewagę nad koniunkturalistą i bezideowcem. Platforma parę lat temu utworzyła wspólny front wzajemnych powiązań i interesów. Dziś w akcie desperacji i braku jakichkolwiek pomysłów zabiera na swoją tonącą, bezideową łajbę każdego, kto boi się odważnych i uczciwych rządów w Polsce. Ale tak, jak dziś przegrali z nami merytorycznie i frekwencyjnie w organizacji przemarszu, tak samo na dłuższą metę przegrają z nami spór o Polskę. I to bez względu na to, jak grube miliony rzucą na szale tej rywalizacji.

 

Jarosław Lewandowski

 

                                                                                 

                                                                                                                                  

 

 

 

 

 

1 Comment on Dwa marsze

  1. Jestem wdzięczna za ten artykuł. Z całego serca żywię nadzieję, wyrażoną przez Pana Redaktora, że bezideowcy muszą w końcu przegrać. Oby, bo naprawdę brakuje już cierpliwości. Od tylu lat tyle zaangażowania ludzi idzie w tym względzie na marne – ciągle nie udaje się ,,odbić” Polski dla obywateli. Teraz jest do tego najbliżej. Bliżej już nigdy nie będzie. Oby się udało. Za cztery lata znów są wybory, więc na odtrucie ludzkich umysłów przez dziesięciolecia niszczonych przez ,,wojnę ideologiczną”, czy jak tam to nazwać (dość, że cały nasz chrześcijański świat został tym praktycznie zatruty) zostało bardzo niewiele czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*