News Ticker

Czy w Kijowie rozgrywa się historia Polski?

Gdy oglądam twarze ludzi w pomarańczowych hełmach i prawosławnego księdza z krzyżem na Majdanie Niepodległości w Kijowie naprzeciw ich milicji i “Zomo” nieodparcie nasuwają mi się skojarzenia z  naszym Sierpniem 1980. Zagrożenie takie samo i determinacja tych ludzi nie mniejsza. Czy mają swojego Wałęsę, przeskakującego kiedyś rzekomo płot w miejscu w którym żadnego płotu  nie było? Nie wiem, ale nie wygląda na to.

Czy będziemy graniczyć ze Związkiem Sowieckim bis (Rosja, Ukraina, Białoruś, Kazachstan), nowym wschodnim imperium, którego następnym kąskiem będzie i tak już do pewnego stopniu zwasalizowana Polska, czy też z niepodległą, dążacą do Zachodu Ukrainą, z którą być może będziemy toczyć spory o historię, zarówno tę kozacką, jak też o tę niedawną, z przed 70 lat?  Z Ukrainą która będzie naszym partnerem, a przede wszystkim buforem odzielającym nas od “moskiewskich pałaszy” i postsowieckich czołgów. Buforem zmniejszającym zainteresowanie nami ze strony tych wszystkich “czekistów”, którzy będą pewnie chcieli wpływać wciąż jeszcze na losy zarówno Ukrainy jak też i naszego kraju.

To się rozstrzygnie w Kijowie i jedyne, co możemy teraz  zrobić, to bezwarunkowo poprzeć te wolnościowe dążenia w naszym własnym, polskim interesie, niezależnie od tego, że wolnościowe dążenia należy popierać zawsze I wszędzie.

Zrozumiał to doskonale Jarosław Kaczyński jadąc natychmiast do Kijowa i przemawiając na Majdanie Niepodległości. Być może naraził się w ten sposób niektórym przedstawicielom polskiej prawicy, a nawet niektórym  swoim zwolennikom. Postąpił jednak tak, jak prawdziwy mąż stanu powinien postąpić: nie szukając poklasku  wytycza drogi i kierunki tego, co jest naszą polską racją stanu.

Rolą lidera jest dostrzeć interes narodowy i dążyć do jego realizacji,  a my, choć możemy nie zgadzać sie z liderem w konkretnych sprawach taktycznych, powinniśmy go w tych strategicznych dążeniach zdecydowanie poprzeć, chyba, że zawiódł by on nasze oczekiwania.

Jarosław Kaczyński nie tylko, że w sprawie Ukrainy (jak zresztą i w pozostałych, zasadniczych sprawach) moich oczekiwań nie zawiódł, lecz po prostu wyszedł im naprzeciw. Wiem, że  historia jest ważna, ważniejsza jednak jest nasza przyszłość i przyszłość naszych dzieci.

Dlatego z całym przekonaniem popieram tych wspaniałych, zdeterminowanych ludzi ma Ukrainie, dążących do wolności, wolności, która jest naszą wspólną sprawą.

Niech żyje Wolna Ukraina I Niepodległa Polska!

Zbigniew D.

 

3 Comments on Czy w Kijowie rozgrywa się historia Polski?

  1. Podoba mi sie bardzo Twoje pisanie………Wysylaj mi wszystko.Zyje tym Zbyszku na codzien.

  2. Mam nadzieję, że jednak w Kijowie nie rozgrywa się i nigdy rozgrywać się nie będzie historia naszego kraju. Znaczyłoby to, że nasze losy będą choć częściowo zagrożone.

    • Myślę, że w sytuacji rosnącej znów potęgi Rosji, która nigdy nie wyzbyła się swoich kolonialnych i imperialnych dążeń, zagrożenie ze strony Ukrainy jest jeszcze bardziej absurdalne, niż zagrożenie Ukrainy ze strony Polski.
      Obie strony są stale podjudzane do wrogości, która wiadomo czemu i komu służy. Stara zasada „divide et impera” nigdy nie straciła na aktualności.
      A to, że obecnie historia rozgrywa się w Kijowie w niczym nam nie ubliża. Kiedyś Gdańsk przyczynił się do upadku komunizmu i rozpadu Związku Sowieckiego. Teraz, lub w nieodległej przyszłości, być może Kijów przyczyni się do rozpadu postsowieckiego imperium. Czy to będzie dobre dla Polski? Ja nie mam wątpliwości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*