News Ticker

Czerwone koło historii

Dwadzieścia pięć lat po Okrągłym Stole i „ugodzie magdaleńskiej” III RP zatoczyła swoje czerwone koło. Jakby zwieńczeniem całego ćwierćwiecza był piątkowy pogrzeb tow. generała. Nawet najwybitniejszy reżyser i symbolista lepiej by nie zaplanował ostatniej drogi byłego pierwszego sekretarza KC PZPR.

Można powiedzieć, że W. Jaruzelski przez całe swoje dorosłe życie był takim PRL-em „w pigułce”. Pełnił wszystkie znaczące funkcje w podległej Moskwie, socjalistycznej Polsce. Był szefem Sztabu Generalnego LWP (ważnego członka Układu Warszawskiego), ministrem Obrony Narodowej, premierem PRL-u , od 13 grudnia 1981 r. przewodniczącym Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i wreszcie w latach 1918 – 89, pierwszym sekretarzem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Przez te wszystkie lata był najbardziej zaufaną osobą Kremla w naszym kraju. Jeżeli według premiera D. Tuska, W. Putin jest naszym człowiekiem w Moskwie, to z całą pewnością, od całych dekad, W. Jaruzelski był najważniejszym człowiekiem Związku Sowieckiego w Warszawie. Gdyby sowieckie władze nie obdarzyły tow. generała całkowitym zaufaniem, nie zgodziłby się na pełnienie przez niego tych wszystkich kluczowych funkcji w „bratniej, polskiej republice”.

Najlepiej o tym, jak Sowieci oceniali tow. Jaruzelskiego, świadczy mnóstwo radzieckich odznaczeń, którym obdarzyli owego „skromnego, frontowego żołnierza”: medal 70 lat Radzieckich Sił Zbrojnych, medal 60 lat Radzieckich Sił Zbrojnych, medal 50 lat Radzieckich Sił Zbrojnych, medal 100 lecia urodzin Lenina, order Przyjaźni Narodów, order Czerwonego Sztandaru, order Rewolucji Październikowej, order Lenina (dwukrotnie), medal Żukowa. Również inne demoludy doceniły wkład generała w rozwój i budowę międzynarodowego socjalizmu, dekorując go : orderem Czerwonego Sztandaru (Mongolia), orderem Czerwonego Sztandaru (CSSR), orderem Flagi Narodowej I klasy (Korea Północna), orderem Klemensa Gottwalda (CSSR). Oczywiście, również ludowa ojczyzna nie mogła zapomnieć o najwierniejszym ze swych architektów, przyznając mu, między innymi : medal „Za zasługi w walkach w obronie władzy ludowej” (za powojenną walkę z Żołnierzami Wyklętymi), złote odznaczenie im. Janka Krasickiego, medale 10, 30 i 40 lecia PRL, order Budowniczego Polski Ludowej i order Sztandaru Pracy I klasy …

Polscy komuniści użalają się nad tow. generałem, że „nie zdążył do Andersa”. Wiele tysięcy polskich zesłańców nie zdążyło do Polskiego Korpusu, który przez Iran i Palestynę wyzwalał Włochy i zdobywał Monte Cassino. Ale żaden z rodaków pozostałych na nieludzkiej ziemi nie był potem, w swoim długim życiu, współpracownikiem Informacji Wojskowej, nie walczył z Żołnierzami Wyklętymi, nie kazał strzelać do robotników na Wybrzeżu w 1970 r. i nie wprowadził przeciwko własnemu społeczeństwu stanu wojennego, skutkującego ponad setką śmiertelnych ofiar, gospodarczym zacofaniem Polski i tysiącami bezpowrotnych emigrantów. Nie był też, z sowieckiego nadania, polskim generałem. Porównywanie Jaruzelskiego do tych co „nie zabrali się z Andersem”, obraża ich wszystkich i każdego z nich z osobna!

Dzisiejsi obrońcy Okrągłego Stołu chwalą generała, że w 1989 r. nie wyprowadził na ulice wojska, nie kazał podjechać czołgom pod wielopiętrowe wieżowce naszych miast i ogniem z dział nie polecił burzyć bloku po bloku. Przecież mógł dokonać pogromu, a tego nie zrobił. Naprawdę, ludzki pan! Zapominają przy tym, że już wtedy Kremlem rządził Gorbaczow, który wcale nie palił się do jakiegokolwiek wsparcia swoich podopiecznych z innych krajów demokracji ludowej. Gdy strona tow. generała była w miażdżącej przewadze, wcale mu nie przeszkadzało wyłapywanie po lasach polskich patriotów, późniejsze strzelanie do bezbronnych robotników, czy mordowanie duchownych, a nawet uczniów.

Nikt nie odbiera prawa, nawet największemu, świeżo nawróconemu grzesznikowi do katolickiego pogrzebu i godnego pochówku. Ale robienie z tego ostentacji i pokazywanie niezwykłej, post komunistycznej buty musi budzić wiele pytań w podobno niepodległej i nieskrępowanej żadnymi niejawnymi paktami, III RP.

Koniec zawsze wieńczy dzieło. Takim końcem całego życia każdego człowieka jest jego pogrzeb. Niestety w przypadku towarzysza Jaruzelskiego był on jawną demonstracją tego, że umowy zawarte w Magdalence nadal obowiązują w całej swej rozciągłości. Powiem więcej, był napluciem w twarz tysiącom Polaków, którzy nie korzystają z okrągłostołowych uzgodnień i prawdopodobnie tam zawartych, niejawnych ustaleń.

Jak inaczej można nazwać Mszę Świętą odprawianą w Katedrze Polowej Wojska Polskiego, w dodatku sprawowaną przez biskupa polowego w intencji osoby, która została dwukrotnie odznaczona orderem Lenina?! Jak inaczej, niż jawną kpiną, można wytłumaczyć koncelebrowanie tej Mszy Św. przez nowych polskich „księży patriotów”; ks. Bonieckiego i ks. Lemańskiego? Co wspólnego z ordynariatem polowym mają ci obaj duchowni, których jedyną „zasługą” jest niepodporządkowywanie się swoim kościelnym hierarchom i dzięki temu, będący w głównym nurcie rządowego „main streamu”?

Obraz wnętrza Katedry przy ul. Długiej był symbolicznym, ponurym przypomnieniem, że post PRL-owskie status quo trwa nadal i ma się zatrważająco dobrze. Msza za komunistę, będącego namiestnikiem w PRL-u z nadania Moskwy, odprawiana przez biskupa polowego, pod uważnym okiem ks. Bonieckiego i ks. Lemańskiego. A w pierwszym rzędzie beneficjenci ustaleń sprzed 25 lat : prezydenci L. Wałęsa, A. Kwaśniewski i B. Komorowski. Obecny prezydent RP, żegnający kawalera orderu Czerwonego Sztandaru, stwierdzeniem : „Niech ci polska ziemia lekką będzie”… Kto dał prawo dzisiejszej Głowie Państwa do wypowiedzenia w Majestacie Rzeczypospolitej, którą swoją Osobą dzisiaj reprezentuje, tych tak ważkich i symbolicznych słów? Na pewno nie ci, którzy do dziś nie wiedzą, kto w Polsce Ludowej zamordował ich bliskich. Są sytuacje, gdy umiejętność milczenia jest prawdziwym skarbem…

Czy już w 1989 r., w podwarszawskich umowach, dawni kacykowie zapewnili sobie pogrzeby z wojskowymi honorami i salwą kompanii reprezentacyjnej WP? Czy był tam też zapis o całodobowym monitoringu ich grobów? Czy prezydent B. Komorowski ma już przygotowane przemówienia na pogrzeby Cz. Kiszczaka i J. Urbana?

Dopełnieniem całości było odprowadzenie do grobu urny z prochami generała, przez sztandar kompanii reprezentacyjnej Wojska Polskiego z napisem :”Bóg, Honor, Ojczyzna”. Z Bogiem kremlowski namiestnik walczył przez całą swoją wojskową karierę. Honor polskiego munduru wielokrotnie splamił w 1946, 1968, 1970 i 1981 roku. Dla jakiej ojczyzny przysłużył się bardziej, pozostawmy ocenie współczesnych.

Grób tow. generała na Wojskowych Powązkach, gdzie spoczywają tysiące prawdziwych polskich patriotów, urąga wszystkim tam pochowanym żołnierzom. To enklawa tych, co swoim życiem i śmiercią dali najpiękniejszy dowód wierności Rzeczypospolitej. Mieliśmy nadzieję, że chociaż w wolnej Polsce miejsce ich wiecznego spoczynku nie będzie zakłócane pogrzebami ich prześladowców.

Jeszcze tylko przemówienie pogrzebowe niedoszłego pierwszego sekretarza, A. Kwaśniewskiego wzywające do walki o dobre imię swojego dawnego, politycznego mentora. I już wszyscy aktorzy tej historycznej farsy mogą, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, rozjechać się do domów. Zapewne kolejny zapis okrągłostołowego sojuszu został wypełniony, co do joty. Tylko, co to ma wspólnego z elementarną, historyczną sprawiedliwością?

Jarosław Lewandowski

 

                                                                                                                                  

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*