News Ticker

Czego nie zrobi PiS?

Kolejne miesiące, czy wręcz tygodnie rządów Platformy coraz dobitniej udowadniają, że poparcie dla tej formacji jest coraz bardziej na równi pochyłej. PO coraz szybciej stacza się w polityczny niebyt, a narastające zdenerwowanie przedstawicieli obecnego obozu władzy udowadnia, że członkowie „partii powszechnej miłości” już w pełni zdają sobie z tego sprawę. Przykładem potwierdzającym tę diagnozę jest bardzo wyraźny brak jednomyślności w szeregach PO. Na jeden i ten sam temat różni członkowie Platformy często publicznie formułują przeciwne zdania. Wyraźnie widać, że każdy z nich, przeczuwając nadchodzący koniec rządzącej koalicji, stara się przed następnym, politycznym rozdaniem zająć jak najlepsze miejsce w „ blokach startowych”, już nie zważając na spójność swojej obecnej formacji.  Powody tego stanu rzeczy są jak najbardziej merytoryczne. Brak obiecanych, w pierwszym expose Pana Premiera, reform rządu i także, teraz już na zasadach „recydywy”, brak realizacji rządowych obietnic również i z drugiego bilansu otwarcia. Polskie społeczeństwo częściowo uwierzyło Donaldowi Tuskowi w 2007 roku, ale teraz coraz niecierpliwiej chce egzekwować od jego ekipy kolejne, niespełnione rządowe obietnice. Wszystko to, połączone z pogłębiającym się kryzysem gospodarczym, coraz większą arogancją władzy, brakiem pomysłów na rządzenie krajem i coraz ostatnio częstszym zrzucaniem winy na „dziennikarzy, późną wiosnę i cyklistów”, powoduje, że perspektywa zmiany rządzącej partii jest coraz bardziej realna. Bardzo dobrze podsumował to jeszcze niedawny minister sprawiedliwości w gabinecie PO – poseł Jarosław Gowin, stwierdzając, że „ polityka ciepłej wody w kranach nie zdała egzaminu”, a PO obecnie „ drepcze w miejscu i zamiata pod dywan”. Trudno o lepsze podsumowanie z ust osoby jeszcze miesiąc temu współrządzącej Polską. Oczywiście PO nie rozpadnie się w „proch i w pył”. Pewnie długo jeszcze będzie na drugim miejscu w rankingach partii politycznych, ale „zawdzięczać” to będzie nie swojemu potencjałowi, a zupełnej degrengoladzie innych konkurentów politycznych. Zapewne część rozłamowców, których razem w PO trzymała tylko perspektywa rządzenia i spijania związanych z tym profitów, odejdzie do innych partii lub założy własne, społeczno – polityczne ugrupowania. A tak okrojona, pozbawiona blasku władzy, Platforma pewnie będzie skazana na długoletnie trwanie w środku krajowej opozycji. Jeżeli nawet zostanie w niej w miarę jednolity rdzeń polityczny, który będzie w stanie mieć własne, czasem kontrowersyjne, ale konsekwentne zdanie na ważne społecznie tematy, to i tak będzie liczebnie za słaby, by ponownie ubiegać się o krajową reelekcję. Państwo Platformy praktycznie we wszystkich dziedzinach sprawowania władzy nie zdało egzaminu i fakt ten obecnie przyznają nawet jej najwięksi, wczorajsi entuzjaści.

Prawo i Sprawiedliwość ma własną, konkretną wizję uzdrowienia polskiej gospodarki. Chce skończyć z wirtualną bankowością obecnego ministra finansów, obliczoną tylko na „dopchnięcie kolanem” dzisiejszego budżetu. Radosna twórczość tego londyńskiego finansisty w myśl powiedzenia „po mnie choćby potop” musi doprowadzić na dłuższą metę do jeszcze większego krajowego kryzysu. Naprawa finansów publicznych, realna walka z bezrobociem, koniec wyprzedaży pozostałości polskich przedsiębiorstw to rzeczywiste wyzwania z którymi zaraz będzie musiał się zmierzyć nowy, polski gabinet. Ale także prawdziwa reforma służby zdrowie i systemu ubezpieczeń społecznych. Polski obecnie już zwyczajnie nie stać na nieuczciwe rządy. W czasie światowego kryzysu nie ma miejsca na „działkowanie” się pod stołem. Nasz budżet i stan finansów państwa wymusza tylko rzetelne, nowatorskie i odważne działania. Konieczny, wręcz niezbędny jest rząd który podejmie od zaraz wszystkie te wyzwania, a nie będzie tylko rządem „powszechnej miłości” i radosnego nicnierobienia. Zupełnie niepotrzebnie straciliśmy większość z ostatnich sześciu lat zajmując się tylko działaniami na pokaz i na doraźny pożytek sondaży.

W tym momencie dochodzimy do sedna zagadnienia, ostatniej „deski ratunkowej” Platformy, czyli argumentu „ciepłej wody w kranie”. Część komentatorów załamuje ręce, że układ PO kontra PiS, czyli tak naprawdę tylko dwie liczące się na scenie politycznej partie, jest zbyt ubogim wyborem. Przykłady innych światowych państw pokazują, że nie jest to prawda. W Stanach Zjednoczonych od wielu lat wyborcy mają tylko wybór pomiędzy Republikanami, a Demokratami. W Niemczach obecnie rządzi koalicja CDU (Unia Chrześcijańsko – Demokratyczna , 27,8% posłów) z CSU (Unia Chrześcijańsko – Społeczna , 7,2%). Poza tą koalicją liczy się jeszcze SPD (Socjaldemokratyczna Partia Niemiec , 23,5%) i w małym stopniu FDP (Partia Wolnych Demokratów , 15%). Procentowo przypomina to sytuację w naszym kraju. Partia rządząca w koalicji z CSU ( u nas PSL), druga, silna partia opozycyjna SPD (polscy tak zwani „socjaldemokraci” pewnie by marzyli o tak dobrym wyniku). W sumie dwie poważne alternatywy i dwa mniejsze ugrupowania polityczne. Jakoś Niemcy nie narzekają na brak realnych, wyborczych możliwości.

Ostatni, odwieczny argument PO, to ciągłe podtrzymywanie psychologii strachu przed niby „nieobliczalnym” Prawem i Sprawiedliwością. Może i PiS będzie wprowadzał reformy, może i jest „mniej światowy”, a tym samym po prostu dużo uczciwszy, ale „zakręci ciepłą wodę w kranie”! Nawet prof. P. Śpiewak, były poseł PO, przyznał, że : „W dojrzałych demokracjach zmiany nie są wielkie, gdy zmienia się partia rządząca.” Zmiany władzy w państwach zachodniej demokracji, do których mam nadzieję nawet najwięksi entuzjaści Platformy  zaliczają także nasz kraj, polegają na usprawnieniu systemu rządzenia, wymianie urzędników państwowych, a przede wszystkim odważnym spełnieniu obietnic wyborczych. Obietnic, które zostały powszechnie uznane za dobre dla Polski, skoro na ich podstawie dokonała się zmiana władzy. Gdyby PiS był partią nie spełniającą wymogów nowoczesnego państwa prawa, to już dawno zostałby zdelegalizowany przez sąd. Skoro działa legalnie to wielką nieuczciwością jest przepowiadanie państwowego kataklizmu w momencie objęcia przez tę partię państwowych rządów.

Trzeba powiedzieć głośno i wyraźnie : Prawo i Sprawiedliwość w momencie przejęcia odpowiedzialności za Polskę nie wypowie wojny żadnemu krajowi, nie wypisze naszego kraju z Unii Europejskiej i NATO i nie zerwie stosunków dyplomatycznych z żadnym z państw! Polska racja stanu ani przez moment nie będzie zagrożona ,a żaden zagraniczny przedsiębiorca w popłochu nie wycofa się z naszego rynku. Wręcz przeciwnie, większa przejrzystość, transparentność i uczciwość w gospodarce z pewnością spowoduje przypływ do Polski nowego kapitału i powstrzyma nakładanie na nas kolejnych kar finansowych przez organy kontrolne Unii Europejskiej.

Pod rządami PiS – u, organy policyjno – skarbowe będą rzetelnie wykonywać swoje obowiązki bez nadużywania władzy. Z pewnością będą kontynuować zwalczanie „kolesiostwa” i korupcji, ale w ramach obowiązującego prawa. Za to na pewno ministrowie naszego rządu nie będą wspólnie gościli się z zagranicznymi i krajowymi kontrahentami, nie tylko nie będą się z nimi wymieniali drogimi zegarkami, ani nawet najtańszymi papierośnicami. Nasi posłowie nie będą prowadzić tajnych rozmów z szemranymi biznesmenami po stacjach benzynowych i cmentarzach, a rzecznik naszego rządu z pewnością nie będzie odbierał nocą przy osiedlowym śmietniku tajnych raportów od krajowych, prasowych oligarchów.

Z resztą tym wszystkim, którzy z góry posądzają nas o niecne czyny i zamiary chcę przypomnieć, że wbrew słowom platformerskiego bohatera „afery hazardowej”, Mira Drzewieckiego, nie żyjemy w „dzikim kraju” i wszystkie nasze ewentualne „zbrodnie” zostaną na pewno szybko wytropione przez dziennikarzy i opozycje, a niezawisłe sądy skażą winnych  ich popełnienia. Pamiętajmy, ze przez 6 długich lat swoich rządów Platforma, mimo usilnych poszukiwań i powoływania specjalnej, sejmowej komisji, nie wytropiła ŻADNEGO złamania prawa przez gabinety Prawa i Sprawiedliwości w latach 2005 – 2007, a żaden sąd nie skazał nikogo z naszego, ówczesnego obozu władzy! Dowodem na rzetelność „pisowskich” służb specjalnych jest natomiast wytropienie przez nie i skazanie jednego, nieuczciwego  ministra w rządzie Prawa i Sprawiedliwości.

Ziemia nagle nie stanie w miejscu, gdy Prawo i Sprawiedliwość obejmie ponownie rządy w Polsce. Również żaden obcy kraj sam ujemnie nie odczuje politycznych zmian nad Wisłą. Tak samo żaden uczciwy Polak absolutnie nie ma się czego obawiać. Zasada „Dura lex sed lex” (Twarde prawo, ale prawo) będzie bez wyjątków do wszystkich stosowana. Czy to do bezrobotnego, czy właściciela wielu wyciągów narciarskich. Natomiast zauważalną zmianą będzie uczciwsze, sprawniejsze państwo z rządami, które nie będą bały się wprowadzać niezbędnych reform. Mam nadzieję, że po okresie „narodowego byle trwania” nastąpią sprawne rządy odbudowy i sanacji Państwa. Trzeba tylko przy urnie wyborczej nie bać się podjęcia decyzji o przekazaniu władzy największej i jedynej realnej sile opozycyjnej. Przy tej okazji nie dajmy się zastraszyć złowieszczym przepowiedniom tych wszystkich, którzy już niczego innego poza straszeniem Prawem i Sprawiedliwością nie mają do zaoferowania wszystkim naszym rodakom.

Jarosław Lewandowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*