News Ticker

Chytry plan Stalina

Józef Wissarionowicz Stalin długo zastanawiał się, jak podzielić pomiędzy podległe mu satelickie państwa socjalistyczne, ogromną część Europy. Demokratyczne kraje zachodniej części naszego kontynentu oddały Sowietom, co tylko oni chcieli w zamian za rosyjskie „mięso armatnie”, poświęcone w walce z III Rzeszą. Churchill i spółka zrzekli się na rzecz Moskwy, tych ziem i narodów, nad którymi i tak nigdy nie mieli swojej jurysdykcji. Przed gruzińskim tyranem stanęło wtedy jedno, główne zadanie : „Divide et impera” – „Dziel i rządź”. Jak miał rządzić, dobrze wiedział już od wielu lat. Ale najpierw musiał swój wielki, komunistyczny kołchoz na nowo podzielić. I wtedy sowiecki satrapa wpadł na iście szatański pomysł. Trzeba tak ustalić nowe granice państw, żeby wszyscy sąsiedzi mieli do siebie nawzajem pretensje. Wtedy nigdy nie dogadają się ze sobą przeciwko wielkiemu Krajowi Rad. Zgodnie z tą zasadą Polska dostała od zawsze, do końca II wojny światowej, niemiecki Szczecin, Czechosłowacja –  polskie Zaolzie, Ukraińska SRR – węgierskie Zakarpacie, znów Ukraińska SRR – polski Lwów, Litewska SRR – przedwojenne polskie Wilno, a Mołdawska SRR i Ukraińska SRR – rumuńską Besarabię.

Jednak szczytem sowieckiego mieszania się w życie i istnienie innych narodów jest historia półwyspu krymskiego. Ten południowo – wschodni skrawek Ukrainy, kiedyś zwany Półwyspem Taurydzkim, Chersonezem lub Taurydą, Polakom kojarzy się głównie z  dawnym Chanatem Krymskim, którego związki z Polską są znane każdemu z naszych rodaków. To przecież właśnie stąd ciągnęły tatarskie najazdy na I Rzeczypospolitą, kiedy to wojownicze ordy, z tureckiej inspiracji lub z chęci zwykłego rabunku, czasem docierały aż pod bogaty, polski Lwów. To również bizantyjskie bogactwa stołecznego, krymskiego Bakczysaraju, opisywane także przez naszych poetów.

Półwysep Krymski, o powierzchni 25 700 km kwadratowych, połączony jest z Europą wąskim Przesmykiem Perekopskim (szerokości do 9 km), oddzielającym od siebie Morze Czarne i Morze Azowskie. Z kolei od Rosji oddziela go tylko Cieśnina Kerczeńska, mająca w najwęższym miejscu szerokość 4 kilometrów. Jak niewielka jest to odległość świadczy fakt, że pod koniec II wojny światowej, w roku 1944, Rosjanie wybudowali most nad cieśniną łączący Rosję z Krymem. Jednak nie przetrwał on nawet pierwszej swojej zimy, kiedy uległ zniszczeniu pod wpływem napierającej kry. Nie zmienia to faktu, że z Rosji na Krym jest bliżej niż, na przykład, w Warszawie ze Śródmieścia na Ursynów.

Na początku XVIII w. ludność Krymu, należącego jeszcze wtedy do Chanatu Krymskiego, stanowili głównie Tatarzy krymscy (95%). Oprócz nich półwysep zamieszkiwali jeszcze Grecy (2,6%) i Ormianie (2,1%).  Był to ostatni moment, kiedy Tatarzy stanowili wyraźną większość na swoim terytorium. W czasie wojny rosyjsko – tureckiej (1768-1774) cała chrześcijańska ludność Krymu wyemigrowała do Rosji. Podczas wojny krymskiej (1850 r.) część Tatarów uczestniczyła w działaniach zbrojnych przeciwko imperium Romanowów i po jej zakończeniu wyemigrowała z Krymu. Resztę mieszkańców władze carskie przesiedliły z terenów nadmorskich w głąb półwyspu.

Od XIX w., na skutek rosyjskiej polityki anty tatarskiej autochtoni stopniowo tracili swoje ziemie. W tym czasie tylko 30% Tatarów posiadało własne grunty uprawne. Potem ten prywatny areał zmalał jeszcze o połowę, przy jednoczesnym wzroście tatarskiej ludności Krymu z około 140 000 do 240 000 obywateli. Brak środków do życia, przeszło połowa mieszkańców nie miała w ogóle skrawka własnej ziemi i anty islamska polityka władz, spowodowały, że ludność półwyspu zmalała, w 1860 r., z około 306 000 do 189 000 ludzi. Emigranci przesiedlali się głównie do Dobrudży, obszar której należy obecnie do Bułgarii. W 1864 r. na Krym zamieszkiwało 50% Tatarów, 28% Rosjan i Rusinów, 7% Greków, 5% Żydów i 3% Ormian. Typowy „tygiel narodów” charakterystyczny dla terenów nadmorskich, gdzie ludność w dużej mierze żyje z dalekomorskiego handlu.

Na początku ubiegłego wieku nastąpił kolejny exodus mieszkańców Krymu do Turcji. Tendencja była na tyle masowa, że carskie władze przestały wydawać zagraniczne paszporty, w obawie całkowitego opustoszenia półwyspu.

II wojna światowa spowodowała praktycznie całkowitą eksterminację tatarskiej ludności Krymu. Najpierw podczas działań wojennych zginęło około 100 000 Tatarów. Potem 18 maja 1944 r. w ramach stalinowskich represji za, często tylko rzekomą, współpracę Tatarów z Niemcami, cała ich populacja została siłą przesiedlona do Azji Środkowej. Do tej pory na terenie Uzbekistanu mieszka 150-cio tysięczna społeczność tatarska, potomków wywiezionych 80 lat wcześniej mieszkańców Krymu.

Po wojnie Krym został włączony, w ramach Związku Sowieckiego, do Rosyjskiej Federacyjnej Republiki Radzieckiej. W 1954 r. N. Chruszczow w wielkopańskim geście wspaniałomyślnie przekazał Krym do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Odbyło się to z okazji trzechsetletniej rocznicy „ugody perejasławskiej”, która według oficjalnej sowieckiej interpretacji historii, miała na zawsze połączyć Ukrainę z Rosją. Jaką trzeba mieć pogardę dla ludzi zamieszkujących dane terytorium, żeby nie pytając o zdanie, włączać ich terytorium, na podstawie własnego kaprysu, do odrębnej państwowej społeczności.

Obecna dwu milionowa ludność Krymu to w 60% Rosjanie, w 24% Ukraińcy i zaledwie w 12% dawni mieszkańcy tych terenów – Tatarzy. Te 12 % obecnej populacji półwyspu to jedynie 20% wywiezionych w 1944 r. rdzennej ludności. Od powstania niepodległego państwa ukraińskiego, Krym ma status Autonomicznej Republiki, posiadającej własny parlament i własną konstytucję, ale w pełni podległe władzom Ukrainy, której są integralną częścią. W Najwyższej Radzie, czyli krymskim parlamencie, na 100 deputowanych, aż 80 jest z pro rosyjskiej Partii Regionów, 5-ciu to komuniści, 10-ciu Ukraińcy, a tatarska reszta z Ludowego Ruchu Ukrainy, do zaledwie 5-ciu posłów. Tatarzy i Ukraińcy są jak najbardziej za pozostaniem w państwie ukraińskim, problem polega na tym, że 60-cio procentowa „mniejszość” rosyjska chce przyłączenia do Moskwy. Swoje butne żądania secesji opierają na stacjonującej na Krymie sowieckiej Flocie Czarnomorskiej, mieszczącej się w praktycznie rosyjskim, krymskim mieście – Sewastopolu.

Sewastopol, dany tatarski Aqyar, to „miasto bohater” Związku Sowieckiego, zamieszkały obecnie przez około 400 tysięcy mieszkańców, w zdecydowanej większości Rosjan, z których aż około 100 tysięcy pracuje na rzecz Floty Czarnomorskiej. Nawet, jak na sowieckie warunki jest to miasto wyjątkowo zmilitaryzowane. Od lat sześćdziesiątych XX w. pod miastem powstawała druga, bliźniacza podziemna metropolia. Każdy nadziemny budynek ma podobno swój podziemny odpowiednik. Grubość murów podziemnych fortyfikacji sięga do dwunastu metrów. Cały ten morski garnizon spokojnie może przetrzymać atak jądrowy, zresztą w czasach ZSRS, w przypadku wojny, miało się schronić całe sowieckie kierownictwo. Atmosfera wielkiej, wojennej jednostki jest utrzymywana w Sewastopolu przez prawie pół wieku. Jak wspominał jeden z jego mieszkańców, gdy był kilkunastoletnim uczniem, ciągle mu w szkole przypominano, że gdyby na ulicy zobaczył kogoś robiącego zdjęcia, ma obowiązek podejść do niego i powiedzieć : „Towarzyszu co robicie? Natychmiast wyjmijcie film z aparatu i go przy mnie prześwietlcie!”. Takiej rewolucyjnej czujności nie było w żadnym innym sowieckim mieście … Starożytne, nadmorskie miasto, słynne z kamieniołomów z którego kamienia były między innymi budowane pałace Neapolu, pod sowiecką okupacją stało się złowieszczą bazą łodzi podwodnych, mogących przenosić nawet głowice atomowe. Stacjonujący do tej pory w sewastopolskim porcie okręt flagowy Czarnomorskiej Floty – krążownik „Moskwa” nadal jest postrachem okolicznych akwenów morskich. Ten prawie dwustumetrowy okręt był ostatnio wysyłany w okolice Syrii, jako główny sowiecki argument zbrojny w tym rejonie świata. Oby nie okazał się być sowieckim „Schleswigiem – Holsteinem”…  Flota rozmieszczona, poza Sewastopolem w Nikołajewie, Teodozji i w Noworosyjsku dalej liczy około 200 jednostek bojowych, w tym 5 krążowników rakietowych, 2 łodzie podwodne, 4 niszczyciele okrętów podwodnych, 9 niszczycieli rakietowych, 4 niszczyciele min i 12 okrętów obrony wybrzeża. Sama Flota Czarnomorska nie podlega pod rządy Autonomii Krymu, a bezpośrednio pod centralny rząd Ukrainy. Rosja może korzystać z tych portów aż do 2042 roku, zgodnie z umową podpisaną zaledwie w zeszłym roku przez Janukowycza. Podobno rocznie płacą Ukrainie 100 mln dolarów za dzierżawę półwyspu

Wiadomo, że w razie jakiejkolwiek sowieckiej interwencji zbrojnej na Krymie, obecnie Ukraina nie będzie w stanie obronić terytorium swojej autonomicznej republiki. Raczej na pewno żaden inny kraj, poza dyplomatycznym oburzeniem, nie zrobi nic, by jej pomóc. Podobno żołnierze rosyjscy, udając zbuntowanych cywilów, już zajęli krymskie urzędy państwowe. Po szosach Krymu przemieszczają się sowieckie kolumny wojskowe. Armia sowiecka jest postawiona w stan pogotowia bojowego. Dziś w nocy „cywilni” Rosjanie zajęli porty lotnicze w stolicy Krymu, Symferopolu i pobliskim Sewastopolu A więc wojna, będąca pierwszym krokiem na drodze odzyskiwania przez Moskwę swojej dawnej złowieszczej sławy? Mam nadzieję, że jeszcze nie tym razem …

Jarosław Lewandowski

 

 

 

 

1 Comment on Chytry plan Stalina

  1. Interesujący artykuł. Sporo się dowiedziałem, pozdrawiam. Z,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*