News Ticker

Chytry plan łże elit

Obraz 412Kolejny weekend z jeszcze lepszą pogodą niż tydzień temu. Znów miało być „spontanicznie i obywatelsko”. Znowu Front Jedności Salonowców miał pokazać lwi pazur. I znów się nie udało…

Nie zrażeni swoją przytłaczającą przegraną w konfrontacji z już V-tym Marszem Solidarności i Wolności, salonowi „kodowcy” drugi raz zdecydowali się wyprowadzić ludzi na ulice. I z pewnością na tym się nie skończy. Prawdziwi pomysłodawcy i animatorzy prób wywołania niepokojów publicznych nie mają obecnie wiele do stracenia. Dla „Gazety Wyborczej” zaprzestanie umieszczania na jej łamach ogłoszeń instytucji Skarbu Państwa może być prawdziwą finansową katastrofą. Zmiana rządów w kraju również nie zachęca do masowego kupowania prasowego organu do niedawna „jedynie słusznej opcji”. Na dobrą sprawę każdy profesjonalny transparent dzisiejszej manify powinien mieć na odwrocie adnotację : „Patron medialny Gazeta Wyborcza”. Czy aby tylko medialny?

Jak wielkie nadzieje z sianiem tych niepokojów wiążą salonowe media, można było chociażby zaobserwować we wczorajszym programie TVN-u. Żeby móc „na żywo” od początku do końca transmitować sobotnią demonstrację około tysiąca osób, ta „obiektywna” stacja zmieniła weekendową ramówkę swojego programu. Opóźniono o dwie godziny co tygodniowe, cykliczne audycje. Gdzie była ta zacna telewizja, gdy tysiące górników, pielęgniarek, czy stoczniowców protestowało w tym samym miejscu przez osiem lat rządów PO? Jakoś wtedy nie wpadli na pomysł, żeby przestawiać układ swych stałych audycji… Dzielni walterowcy cały czas stoją na straży dawnych porządków, choć czasy już zdecydowanie nie te same. Cały czas „wstajesz i łżesz”…

Ale nawet w relacji bratniego TVN-u manifestacja zagrożonych łże – elit wyglądała momentami groteskowo. Gdy przemawiał lider „oddolnych niepokojów” – p. Kijowski, po jego lewicy i prawicy stali z niezbyt wyraźnymi minami p. H. Wujec (dawna Unia Wolności) i p. poseł PO, M. Szczerba. Szczególnie po panu pośle niedzisiejszej władzy było widać, że czuje się jakby nieswojo. Z pewną dozą nieśmiałości przyklaskiwał kolejnym salonowym mówcom, pewnie w duchu zazdroszcząc im, że udało się zgromadzić choć tylu uczestników demonstracji. Platforma od dłuższego czasu nie jest w stanie skrzyknąć nawet procenta tej pokrzykującej pod Sejmem gromadki.

Główne hasło z transparentów „racjonalnej części społeczeństwa” dotyczyło „gorszego sortu”. Z tym, że zgromadzeni nie potrafili się do końca zdecydować, co z tym sortem mają zrobić. Na jednych tekturach widniał napis, że „jestem gorszego sortu”, na innych, że „nie jestem”. Całe to zamieszanie powstało ze świadomego przekłamania słów p. premiera J. Kaczyńskiego. Na pytanie, czy istnieją Polacy gorszego sortu, potwierdził, że tak i przytoczył przykład żołnierzy AK i kolaborujących z gestapo. Jedni i drudzy byli Polakami. To porównanie dotyczyło historii i nie miało nic wspólnego z obecną sytuacją w Polsce. Nikomu z naszej politycznej formacji nawet na myśl nie przyjdzie porównywać obecnych przeciwników politycznych do wojennych niemieckich konfidentów. Chodziło przecież o ocenę moralną życia tamtych ludzi. Bo nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że na przykład kolaborujący z Niemcami dobry przedwojenny warszawski aktor – Igo Sym ( okupacyjny dyrektor powołanego w miejsce Teatru Polskiego, niemieckiego Theater der Stadt Warschau, organizator zasadzki na Hankę Ordonównę, zlikwidowany z wyroku Polskiego Państwa Podziemnego) okazał się być Polakiem tego samego sortu, co więziona na Pawiaku, a następnie rozstrzelana w Palmirach aktorka stołecznego Teatru Kameralnego, Helena Łopuszańska.

Gdy nie ma się zupełnie merytorycznych argumentów, wtedy świadomie się nad interpretuje czyjeś słowa. Dalej wystarczy tylko maksymalnie nagłośnić zmanipulowaną wiadomość.

Występująca pod koniec stołecznej manify aktorka, p. Maja Komorowska łamiącym się głosem prosiła o nieużywanie języka nienawiści, którym rzekomo posługuje się nasza strona. Gdzie była pani Maja podczas obrażania ludzi modlących się pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, zaraz po tragedii smoleńskiej? Czy jej aktorska wrażliwość nie jest zbyt wybiórcza i czy przypadkiem nie chce jedynie widzieć, zresztą zmanipulowanych, win tylko po jednej stronie politycznego sporu?

W ferworze relacji na żywo TVN-owski dziennikarz usiłował na gorąco uzyskiwać opinie od oburzonych, ale „oświeconych” uczestników demonstracji. Nie zawsze wypadło to najlepiej dla jego stacji. Pewna przedstawicielka młodego pokolenia wykrzykiwała do mikrofonu, że przyszła tutaj żeby było tak, jak było, czyli pewnie tak, jak urządziła to onegdaj samo zaradna Platforma. Inna pani w średnim wieku potrafiła tylko powiedzieć, że „(..) chyba was [Pis-owcy] po prostu połamało”. Jeszcze kolejni mówcy wspaniałomyślnie oświadczali, że „ (…) zgodziliśmy się na wybór Prezydenta, na wybór Sejmu”. Łaskawcy, mogli przecież, zgodnie z pewną grudniową tradycją po prostu wyprowadzić czołgi na ulice i ogłosić stan wojenny na terenie całego kraju…

To co, poza stekiem kłamstw i obelg uderza najbardziej, w tego rodzaju ulicznej hucpie, to brak ze strony jej uczestników jakiegokolwiek pozytywnego programu. Ludzie ci przychodzą tylko po to, by obrazić innych i stworzyć wrażenie, że w kraju dzieje się coś niepokojącego. Tymczasem nawet NATO wyparło się ataku PiS-u na rzekomo ich warszawską placówkę, sprowadzając na ziemię byłego ministra obrony PO. Swoją drogą ciekawe, jak ten pan tak długo mógł być wice premierem i ministrem nie wiedząc, czyje są ważne placówki wojskowe w stolicy? I straszno i śmieszno…

Póki co cała „para” zdezorientowanego salonu idzie „w gwizdek” ich nachalnej i zmanipulowanej propagandy. I tak będzie dalej, choć z pewnością nie zaprzestaną na to trwonić kolejnych tysięcy na dofinansowanie i „społeczne” wsparcie.

 

Jarosław Lewandowski

 

                                                                                 

                                                                                                                                  

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*