News Ticker

Chochla dziegciu w beczce popsutej kapusty

Obraz 412Nowoczesne, liczące się w świecie państwo powinno być silne autorytetami nim rządzących urzędników. W czasach, gdy nie dopinający się budżet i „zbyt krótka kołdra” środków finansowych nie zawsze pozwala na budowanie stabilnej pozycji Polski, coraz większego znaczenia nabierają kierujące Krajem postacie. Same tworząc jego państwowość, znaczenie i prestiż powinny świecić jak najlepszym przykładem. Ludziom nieskazitelnie uczciwym, nie mającym nic do ukrycia ze swojej przeszłości i działającym zawsze z „otwartą przyłbicą”, dużo łatwiej porozumieć się ze społeczeństwem. Jeżeli ktoś w pierwszym rzędzie bardzo dużo wymaga od siebie samego, zyskuje moralne prawo apelować do obywateli o zrozumienie własnych poczynań i prosić o ich społeczne zaufanie.

Takie były przedwojenne, polskie rządy. Tacy też byli ministrowie spraw zagranicznych II RP : Ignacy Jan Paderewski, Eustachy Sapieha, Konstanty Skirmunt, Aleksander Skrzyński, czy rządzący w ostatnich latach międzywojnia : August Zalewski i Józef Beck. Wymieniłem tylko tych najdłużej rządzących, ale wszyscy urzędujący ministrowie tworzyli autorytet rządów, które w zrujnowanym wojnami Kraju, zawsze cieszyły się autentycznym ludzkim poparciem.

Dziś żyjemy w porównywalnych, bo niepodległych (?) czasach. Chciałoby się więc, tak jak przed ponad osiemdziesięcioma laty, móc być dumnym z naszego rządu i jego ministrów. Szczególnie z polskiego „okna na cały świat”, czyli ministra spraw zagranicznych.

Od początków rządów PO ten strategiczny urząd sprawuje, jak sam o sobie mówi, minister Radek Sikorski. Właśnie, nieprzewidywalny Radek, a nie odpowiedzialny Radosław. Rzadko który, na szczęście już były, szef MSZ miał podczas sprawowania swoich rządów tyle „barwnych przygód”…

A to podczas oficjalnego rautu miał podobno żartować, że przodek właśnie wybranego prezydentem Stanów Zjednoczonych, Baracka Obamy miał zjeść polskiego misjonarza i dlatego prezydent – elekt ma polskie korzenie…

Innym razem, tak od niechcenia, oznajmił w wywiadzie z amerykańskim portalem Politico, że W. Putin podczas rozmowy w cztery oczy proponował polskiemu premierowi… rozbiór Ukrainy. Jego późniejsze dementi : „ Zdarza się człowiekowi zagalopować, tak było w tym przypadku”, jeszcze bardziej pogrąża ministra. Dobrze, że się nie „zagalopował” samemu zrywając polskie stosunki dyplomatyczne z jakimś krajem, lub wypowiadając jakiemuś państwu wojnę…

Ów „Anthony Eden polskiej polityki” zadziwił nie jednego obserwatora życia politycznego, wydzielając swoją posiadłość z obszaru wsi Chobielin i ustanawiając tam własną miejscowość o dumnej nazwie Chobielin Dwór w której mieszka chyba najmniej mieszkańców w całym kraju; jedynie cztery osoby: pan minister, jego żona i dwóch synów… Prawdziwie bizantyjski przerost formy nad treścią.

Wielkopańskie przyzwyczajenia pan Radek udowodnił podczas prywatnej kolacji, wraz ze swoim rządowo – platformianym kolegą – ministrem Jackiem Rostowskim. Ekskluzywny posiłek dla dwojga za jedyne 1352 zł, zapłacone zresztą służbową kartą MSZ …

Można spotkać opinie, że wielkie ambicjonalne aspiracje pana Radka najwyraźniej potrzebowały solidnej podbudowy finansowej, znacznie przekraczającej pobory ministra RP. Być może stąd też wzięło się pobranie z kancelarii Sejmu okrągłej kwoty 36 500 złotych, jako ekwiwalent za przejazdy służbowe prywatnym samochodem w roku 2011. Odpowiada to przejechaniu w ciągu jednego roku 32 000 kilometrów, w sytuacji, gdy pan minister miał zapewniony całodobowy transport, wraz z obstawą BOR-u. Tłumaczenie R. Sikorskiego, że wziął te pieniądze, bo prawo mu to umożliwiało, uzupełnia charakterystykę jego postaci…

Do tej pory mieliśmy do czynienia z postacią pełną kolorytu i nieszablonowych zachowań. Osobą, dla której blicht, błyszczenie w towarzystwie i oryginalne wpisy na twiterze stanowiły sens życia. Dawniej takiego kogoś określilibyśmy mianem beztroskiego dandysa i napuszonego pozera. Taki Nikoś Dyzma rządowego main streamu. Tylko, że postać Dołęgi – Mostowicza była całkowicie fikcyjna, a R. Sikorski jest polskim ministrem spraw zagranicznych z krwi i kości …

Jednakże ostatnie wyczyny bohatera tego tekstu zdecydowanie przestają śmieszyć i tylko wzbudzają uśmiech politowania. Okazuje się, że w latach 2010 -2014 polski szef MSZ konsultował czternaście swoich oficjalnych wystąpień z byłym brytyjskim ambasadorem w Polsce, Charlesem Crawfordem. Wystąpienia wygłaszane w imieniu Państwa Polskiego i przedstawiające polską rację stanu… Za każdą z tych konsultacji, ów kolega pana Radka (jakże by inaczej?) otrzymał średnio po 19 000 złotych. W sumie z funduszy polskiego MSZ pobrał ponad ćwierć miliona złotych…

Tak zwanej konsultacji podlegało również słynne berlińskie wystąpienie R. Sikorskiego, w którym wypowiedział zaskakującą dla większości słuchaczy sugestię, że Polska miałaby być członkiem europejskiej federacji, a tym samym przestać być niepodległym państwem. Komisja Europejska mogłaby ingerować w budżety państw UE. Podobno tezy owego wystąpienia nie były skonsultowane z polskim prezydentem, ani premierem. Za to były konsultowane za pieniądze naszych podatników z przedstawicielem obcego mocarstwa. Mało tego, na oficjalnych stronach polskiego MSZ –u, w opisie dokumentu z treścią przemówienia po angielsku, Charles Crawford figuruje, jako autor wypowiadanych przez ministra Sikorskiego treści! Obce mocarstwa mogły znać i zapewne znały przemówienia wygłaszane w imieniu Państwa Polskiego przez R. Sikorskiego, zanim on otworzył w tym celu usta…

Gdyby okazało się, że na przykład minister J. Beck „konsultował” swoje przemówienia z jakimś obcym dyplomatą, wybuchł by skandal dyplomatyczny, a niesamodzielny dyplomata zostałby natychmiast w niesławie odwołany. Ale znów niepotrzebnie się zagalopowałem w swoich porównaniach. To tak, jakby II RP porównać do Polski lat 2007 – 2014. Przepraszam pana ministra J. Becka i całą międzywojenną Rzeczpospolitą …

Jakie konsekwencje spotkały za te wszystkie wyczyny pana posła R. Sikorskiego? Wyniesienie do godności drugiej osoby w Państwie – marszałka Sejmu. Czyżby komuś zależało o stałym utrzymywaniu w polskim życiu politycznym atmosfery skandali i ponurej groteski?

Minister spraw zagranicznych RP powinien być prawdziwą perłą w koronie mądrego i odpowiedzialnego rządu propaństwowych fachowców. Tymczasem, na nieszczęście Polski, postać ministra Radka Sikorskiego zdała się być wielką chochlą dziegciu w beczce popsutej kapusty rządów Platformy.

Jarosław Lewandowski

                                                                                                                                  

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*